Vicente Calderón zdobyte

Makaj

26 lutego 2012, 20:44

Własne/fot. Mundo Deportivo/stat. ESPN

459 komentarzy

Atlético Madryt

ATM

Herb Atlético Madryt

1:2

Herb Atlético Madryt

FC Barcelona

FCB

Chociaż do końca rozgrywek ligowych pozostało jeszcze czternaście kolejek, piłkarze Barcelony prawie wszystkie trudne wyjazdy mają już za sobą. Poza starciem na z Sevillą na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán, gracze Guardioli zmierzą się z drużynami zdecydowanie słabszymi. Przedostatnim trudnym zadaniem był mecz z Atlético. Zadanie zostało wykonane w stu procentach i do stolicy Katalonii Barça wraca z kompletem punktów.

Wszyscy przed spotkaniem zdawali sobie sprawę, że gospodarze spotkania tanio skóry nie sprzedadzą. Chociaż ostatnio w lidze nie wiodło im się najlepiej (trzy remisy z rzędu), w europejskich pucharach dwukrotnie zwyciężyli Lazio, awansując do 1/8 finału Ligi Europejskiej. Barcelona natomiast po wyjazdowej wygranej w Leverkusen w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów, odprawiła z kwitkiem Valencię na Camp Nou. Trzeba jednak powiedzieć, że w ostatnich latach pojedynki Barcelony z Atlético, zwłaszcza w stolicy Hiszpanii, dostarczały kibicom mnóstwo emocji bez względu na aktualną dyspozycję obu ekip.

Nie inaczej było dzisiejszego wieczoru. Barcelona od pierwszych minut przejęła inicjatywę i dosłownie stłamsiła gospodarzy na ich połowie. Już w drugiej minucie składną akcję przeprowadzili Cesc, Messi i Xavi, ale strzał tego ostatniego nieznacznie minął bramkę Courtoisa. Pięć minut później fantastyczną akcją popisał się Messi. Wbiegł w pole karne rywala i minął trzech rywali, po czym umieścił piłkę w siatce obok bezradnego bramkarza gospodarzy. Zamiast uśmiechu na twarzy strzelca zagościł jednak smutek, ponieważ arbiter zauważył zagranie ręką. Efekt mógł być tylko jeden: nieuznanie gola i żółta kartka dla Argentyńczyka.

W 19. minucie pan Pérez Lasa podyktował rzut wolny dla Barcelony po faulu na Sergio Busquetsie. Do piłki podszedł Xavi i technicznym strzałem z 25 metrów przymierzył w okienko, ale świetną interwencją popisał się Courtois, wybijając futbolówkę na rzut rożny. Panowanie Barcelony w tym fragmencie meczu nie podlegało dyskusji: w 25. minucie statystyka posiadania piłki to 82% na korzyść gości! Efekt dobrej gry to bramka dla drużyny z Camp Nou strzelona w 35. minucie. Messi zagrał do wbiegającego w szesnastkę Fàbregasa, ten wrzucił piłkę na piąty metr, a formalności dopełnił Dani Alves, pakując futbolówkę do siatki. Jak już napisałem wcześniej, gol to ukoronowanie dobrej gry w pierwszej połowie i całkowitej dominacji na boisku.

Jeszcze przed przerwą miała miejsce gorąca sytuacja w okolicach linii końcowej boiska. Walczący o piłkę Cesc  Fàbregas w brutalny sposób potraktował Juanfrana: soczysty wślizg od tyłu zakończył się dla pomocnika Barcelony żółtym kartonikiem, niemniej jednak gdyby sędzia pokazał kartkę koloru czerwonego, Hiszpan nie mógłby mieć absolutnie żadnych pretensji.

W drugiej połowie Barcelona zagrała dużo, dużo gorzej i już w 48. minucie doszło do wyrównania. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę niefortunnie przedłużył Busquets, Puyol zgubił krycie, a Radamel Falcao nie miał problemów z pokonaniem Valdésa z najbliższej odległości. Po stracie gola Barcelona straciła również swoje panowanie na murawie. Mecz toczył się głównie w środku pola. Było bardzo dużo walki i sędzia wielokrotnie musiał napominać zawodników żółtymi kartkami (w całym meczu aż 13 kartek).

W 67. minucie w pole karne gospodarzy zacentrował Alves, ale Messi nie zdążył wślizgiem dopaść piłki, a szczupak Alexisa okazał się niecelny. 120 sekund później gospodarze powinni prowadzić. Błąd Abidala na spółkę z Mascherano wykorzystał Falcao, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Valdésem. Kolumbijski napastnik lobem chciał pokonać katalońskiego bramkarza, ale ten w wielkim stylu obronił uderzenie byłego gracza FC Porto. Na kwadrans przed końcem meczu piłka ponownie znalazła się w siatce Courtoisa, ale i tym razem arbiter nie uznał gola i ukarał żółtą kartką piłkarza Barcelony, tym razem Alexisa, również za zagranie piłki ręką. W tym wypadku, choć arbiter miał rację, żółta kartka nie była potrzebna, ponieważ zagranie Chilijczyka nie nosiło znamion celowości.

W 81. minucie Pérez Lasa musiał już jednak wskazać na środek boiska, bo do siatki trafił Messi. I to jak! Argentyńczyk sprytnie wykorzystał rzut wolny: kiedy Courtois ustawiał mur, Messi uderzył piłkę nad piłkarzami gospodarzy i precyzyjnym uderzeniem pokonał bramkarza Atlético. Gospodarze reklamowali u sędziego, że rzut wolny powinien być wykonywany na gwizdek, jednak arbiter niczego takiego nie pokazał i prowadzenie Barcelony stało się faktem.

Piękny gol Atomowej Pchły nie oznaczał jednak końca emocji. W 89. minucie gospodarze wykonywali rzut wolny. W podbramkowym zamieszaniu piłka trafiła do Juanfrana, który miał przed sobą jedynie Valdésa, ale to bramkarz rodem z L’Hospitalet był górą w tym starciu. W ostatniej minucie meczu gospodarze mieli jeszcze jedną szansę: zza pola karnego jak z armaty huknął Gabi, ale również w tej sytuacji na posterunku był portero gości. Chwilę później sędzia zagwizdał po raz ostatni.

Barcelona wywiozła z gorącego terenu trzy punkty i pokazała, że wciąż wierzy w możliwość odrobienia straty do madryckiego Realu. Bohaterem meczu był dzisiaj nie żaden z napastników a Víctor Valdés, którego interwencje uratowały dziś skórę Barcelonie. Martwi wciąż niepewna postawa obrony, cieszy wygrana i fakt, iż trudne mecze wyjazdowe w lidze praktycznie są już za Barçą. Do końca rozgrywek pozostaje 14 kolejek i wciąż trzeba mocno wierzyć w to, że ekipie Guardioli uda się jednak obronić mistrzowski tytuł. Madrycki Real, chociaż wygrał dziś z Rayo Vallecano, zaliczył bardzo przeciętny występ i tylko dzięki fatalnej skuteczności gospodarzy wygrał z innym stołecznym klubem. Realowi dopisuje szczęście, ale „dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe”.

Bramki: 0:1 Alves 36' (kliknij, aby obejrzeć), 1:1 Falcao 48' (kliknij, aby obejrzeć), 1:2 Messi 80' (kliknij, aby obejrzeć)

Atlético: Courtois, Juanfran, Miranda, Godín, Filipe Luis, Tiago, Gabi, Adrián, Koke (77’ Salvio), Arda Turan (87’ Sílvio), Falcao

Barcelona: Valdés, Alves (72’ Cuenca), Puyol, Mascherano, Abidal, Xavi, Busquets, Iniesta, Alexis (85’ Piqué), Messi, Fàbregas (79’ Pedro)

Żółte kartki: Godín, Juanfran, Filipe Luis, Tiago, Arda Turan, Falcao, Miranda, Koke (Atlético) - Alves, Busquets, Alexis, Messi, Fàbregas (Barcelona)

Sędzia: Pérez Lasa

Statystyki:

1 GOLE 2
10(5) STRZAŁY (CELNE) 7(3)
5 SPALONE 0
6 RZUTY ROŻNE 2
22 FAULE 12
8 ŻÓŁTE KARTKI 5
28% POSIADANIE PIŁKI 72%

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (459)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy