Gorzki smak zwycięstwa

Makaj

4 lutego 2012, 21:46

Własne/fot.daylife.com/stat.ESPN

988 komentarzy

Barcelona pokonała u siebie Real Sociedad 2:1 i to jest jedyna pozytywna wiadomość tego wieczoru. Negatywów jest niestety znacznie więcej: katastrofalna skuteczność, znów zbyt egoistyczna postawa Messiego oraz - co najgorsze - źle wyglądający uraz Busquetsa. Na szczęście w przypadku Sergio skończyło się na strachu.

Przed pierwszym gwizdkiem sędziego Barcelona wiedziała, że chcąc zachować szansę na mistrzowski tytuł musi dzisiejsze spotkanie wygrać. Real zwyciężył bowiem na wyjeździe z Getafe i na chwilę uzyskał aż dziesięciopunktową przewagę. Barça również zainkasowała trzy punkty, ale był to mecz, który kibice z pewnością chcą jak najszybciej wymazać z pamięci.

Spotkanie rozpoczęło się od błyskawicznej akcji gości, którzy pierwsze dośrodkowanie w pole karne Valdésa zanotowali już w dziesiątej sekundzie. W odpowiedzi Barcelona przeprowadziła akcję w piątej minucie i już pierwszy strzał Messiego powinien skończyć się golem. Argentyńczyk chciał szybko rozegrać piłkę z Fábregasem, Hiszpan zgubił futbolówkę, ale obrońcy gości tak nieporadnie ją wybili, że po nogach byłego gracza Arsenalu trafiła znów do Messiego. Niestety, nieskuteczny ostatnio najlepszy piłkarz świata nie zdołał w kapitalnej sytuacji pokonać Bravo.

Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Powiedzenie to zna każde dziecko i w przypadku dzisiejszego meczu niemal się sprawdziło. Chwilę po sytuacji Messiego świetną piłkę z głębi pola dostał Ifrán. Podanie przemknęło między Puyolem i Mascherano, a urugwajski zawodnik stanął oko w oko z Valdésem, którego kapitalna interwencja uratowała Barcelonę przed utratą bramki.

Kolejna akcja Barçy przyniosła już bramkę. Leo Messi wypuścił w uliczkę Tello i młody Hiszpan sprytnym, płaskim strzałem pokonał wychodzącego Bravo. Gospodarze po strzeleniu gola zupełnie zdominowali murawę, długo utrzymując się przy piłce i stwarzając sobie wyborne okazje bramkowe. W 17. minucie Messi „klepnął” z Thiago i ponownie znalazł się przed golkiperem gości, ale znów trafił w Chilijczyka. 120 sekund później z prawej strony boiska piłkę w pole karne posłał Cuenca, ale uderzenie Thiago okazało się zbyt lekkie.

W 26. minucie zawodnicy Barcelony znów dali popis nieskuteczności: Messi zagrał do Ceska, ale Hiszpan w sytuacji sam na sam chciał chyba zbyt efektownie wykończyć akcję i strzelił nad bramką Bravo. Kilka chwil później bardzo aktywny Tello przeprowadził dobrą akcję lewą stroną, minął obrońcę i idealnie wyłożył piłkę na piąty metr, ale zabrakło tam jego kolegów z drużyny. Kilkanaście sekund przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę na kolejną indywidualną akcję zdecydował się Messi. Argentyńczyk, któremu w pierwszej części gry nie wychodziło kompletnie nic, uwikłał się w bezsensowny drybling, w wyniku czego stracił piłkę. Znów nie popisali się jednak defensorzy Realu Sociedad i pozwolili dopaść do futbolówki Alvesowi, a Brazylijczyk huknął jak z armaty – niestety niecelnie.

W drugiej części gry Barcelona nadal atakowała, ale swojej przewagi nie potrafiła udokumentować drugim golem. Mający wielką ochotę do gry Tello szalał na lewej stronie dryblując, podając i strzelając. Kiedy wydawało się, że bramka dla gospodarzy jest kwestią czasu, kapitalną okazję mieli goście, a konkretnie Griezmann. Zawodnik Realu Sociedad wygrał pojedynek z Mascherano i z 16 metrów mocno uderzył, ale znowu Barcelonę uratował Valdés. Argentyński obrońca miał pretensje do sędziego o nieodgwizdanie ręki, bowiem Francuz w niedozwolony sposób pomógł sobie przyjąć futbolówkę.

W 59. minucie najlepszy dziś na boisku Tello zagrał do niepilnowanego Messiego. Argentyńczyk na zamach minął rywala i wpadł w pole karne, ale jego uderzenie prawą nogą było na tyle lekkie, że obrońca gości bez problemu mógł je zablokować. Kilka chwil później crack z Ameryki Południowej miał nie stu, ale dwustuprocentową okazję do zdobycia gola. Argentyńczyk otrzymał kapitalne podanie od Thiago i w sytuacji sam na sam z Bravo minął już bramkarza Sociedad, ale zamiast strzelać prawą nogą przełożył sobie piłkę na lewą stopę i został zablokowany.

Pięć minut po doskonałej sytuacji Messiego Barcelona w końcu zdobyła drugą bramkę, ale została ona przez sędziego anulowana. Alves zagrał do Cuenki, młody Hiszpan w dogodnej sytuacji uderzył w poprzeczkę, a dobitka Tello wylądowała w siatce. Powodem nieuznania gola była pozycja spalona Daniego Alvesa, który jako ostatni dotknął piłki przy uderzeniu Tello. Usilne starania Barçy w końcu przyniosły efekt w 72. minucie. W pole karne dośrodkował Alves, a uciekającą piłkę dogonił Messi i mocnym strzałem pokonał Bravo. Kibice odetchnęli, odetchnął i sam strzelec. Zła passa, jeśli w ogóle o takiej można mówić, została przerwana.

Jeśli fani myśleli, iż gol Argentyńczyka zakończył emocje w dzisiejszym meczu, bardzo się pomylili. Już kilkadziesiąt sekund później goście zdobyli kontaktowego gola. Duży błąd popełnił Thiago, który stracił piłkę przed własnym polem karny. Griezmann podał do Veli, a meksykański gracz ze spokojem pokonał Víctora Valdésa.

Ostatni kwadrans nie obfitował w sytuacje bramkowe, zdarzyło się jednak coś bardzo przykrego dla zespołu Barcelony. W 80. minucie Sergio Busquets (pojawił się na murawie zaledwie siedem minut wcześniej) starł się z Iñigo Martínezem i padł jak rażony gromem. W trakcie walki o piłkę gracz Sociedad kopnął Busquetsa czubkiem buta w kolano. W pierwszej chwili sytuacja wyglądała naprawdę źle – na boisku od razu wkroczyły służby medyczne, a reakcja Fábregasa, który złapał się za głowę, mówiła wszystko.

Na szczęście dla Barcelony i samego gracza uraz nie jest poważny i być może Busquets będzie w stanie zagrać w rewanżowym meczu z Valencią. Martwią natomiast inne fakty – fatalna skuteczność drużyny oraz wciąż zbyt egoistyczna postawa Messiego. Barcelona mogła dziś spokojnie ustrzelić manitę, ale w najprostszych sytuacjach gracze Guardioli nie potrafili skierować piłki do siatki. Co do Messiego natomiast, jego starania w końcu przyniosły Barcelonie bardzo ważnego gola, jednak liczba jego strat jest naprawdę zatrważająca. Bardzo dobry występ zanotował Cristian Tello, który z pewnością wykorzystał daną mu przez Pepa Guardiolę szansę.

Dzisiejsze zwycięstwo zrodziło się w bólach – pomimo ogromnej przewagi kibice praktycznie do samego końca musieli drżeć o wynik. Zmęczenie i brak koncentracji wyraźnie daje się we znaki, a w obliczu maratonu spotkań w lutym nie jest to dobry prognostyk. Miejmy nadzieję, że piłkarze Barçy zregenerują siły na mecz z Valencią, lepiej ustawią celowniki i awansują do finału Pucharu Króla.

FC Barcelona 2:1 Real Sociedad

Bramki: 9’ Tello, 72’ Messi – 74’ Vela.

Żółte kartki: Martínez, Llorente (obaj Sociedad).

Sędzia: Carlos Clos Gómez.

Widzów: 52 646.

Barcelona: Valdés, Alves, Puyol (76’ Abidal), Mascherano, Adriano, Fàbregas, Dos Santos (75’ Busquets, 83’ Piqué), Thiago, Messi, Cuenca, Tello.

Real Sociedad: Bravo, Cadamuro, Martínez, González, C. Martínez, Aranburu, Bergara, Griezmann, Prieto (84’ Agirretxe), Pardo (77’ Llorente), Ifrán (58’ Vela).

Statystyki

2 Gole 1

18 (9) Strzały (celne)8 (5)

10 Faule 15

6 Rzuty rożne 3

2 Spalone 4

71% Posiadanie piłki 29%

0 Żółte kartki 2

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

marco_polo
w 100 % sie zgadzam
Messi swietnie gra i pewnie strzeli jeszcze gola !
« Powrót do wszystkich komentarzy