5-10-15: Real Sociedad

Gilu

4 lutego 2012, 16:00

4 komentarze

5-10-15 to seria, w której prezentujemy spotkania Barcelony z danym rywalem, w danej rundzie 5-10-15 lat temu.

2006/07: Real Sociedad – FC Barcelona 0:2

05.05.2007, 33. kolejka

Barcelona podchodziła do meczu z pozycji lidera mając punkt przewagi nad drugą Sevilla i dwa punkty nad trzecim Realem Madryt. Z kolei dla Realu Sociedad nie był to najlepszy sezon, gdyż przed spotkaniem z Katalończykami zajmował dopiero 19. miejsce i tracił trzy punkty do 17. Levante (miejsce dające utrzymanie). Oba zespoły nie mogły skorzystać z trzech swoich kontuzjowanych graczy – ze strony gospodarzy byli to Morten Skoubo, Gerardo García i Gari Uranga, zaś Frank Rijkaard musiał sobie poradzić bez Rafy Márqueza, Dec o i Juliano Bellettiego.

Już na samym początku Barcelona strzeliła gola, ale słusznie nie uznał go arbiter tego spotkania. Xavi otrzymał świetne podanie z lewej strony od Gio van Bronckhorsta, ale znajdując się na piątym metrze był na pozycji spalonej. Pierwsza połowa była stosunkowo nudna. Kolejna okazja bramkowa miała miejsce dopiero w 27. minucie, kiedy Ronaldinho podał górną piłkę do Xaviego, który znalazł się w sytuacji sam na sam, ale jego strzał wybronił Claudio Bravo.

Druga połowa rozpoczęła się fantastycznie dla gości. Po dwóch minutach od pierwszego gwizdka sędziego Ronaldinho posłał genialną piłkę do Andrésa Iniesty. Hiszpan musiał tylko minąć chilijskiego bramkarza Realu Sociedad i zdobyć bramkę, co oczywiście zrobił. Parę minut później mógł podwyższyć Samuel Eto’o, ale Kameruńczyk po podaniu Carlesa Puyola trafił prosto w Bravo. Afrykański napastnik w końcu trafił, ale podobnie jak w pierwszej sytuacji w meczu Xavi, Eto’o był na spalonym. Tuż przed końcem spotkania „Czarna Perła” w końcu trafił. Po raz kolejny świetnie podawał Ronaldinho, a Eto’o biegł kilkadziesiąt metrów z piłką nie dając najmniejszych szans golkiperowi gospodarzy. Czarnoskóry gracz zaskoczył wszystkich, gdy zamiast cieszyć się pod bramką rywala ze strzelonego gola pognał do Víctora Valdésa, z którym się serdecznie wyściskał.

Barcelona oczywiście pozostaje liderem, ale ma już dwa punkty przewagi nad drugim zespołem w tabeli. Jest to Real Madryt, który pokonał u siebie Sevillę 3:2. Andaluzyjczycy spadli na trzecie miejsce i tracą do Katalończyków już cztery punkty. Real Sociedad w dalszym ciągu jest na 19. pozycji, ale do 17. drużyny (Athletic Bilbao) traci już sześć punktów.

Real Sociedad – FC Barcelona 0:2

  • 0:1 Iniesta (47’)
  • 0:2 Eto’o (88’)

Sociedad: Bravo, Mikel González, Juanito, Víctor López, Garrido, Garitano (63’ Rivas), Aranburu, Xabi Prieto (76’ Estrada), Savio, López Rekarte (60’ Díaz de Cerio), Kovačević; Trener: Miguel Ángel Lotina

Barcelona: Valdés, Zambrotta, Puyol, Thuram, van Bronckhorst, Edmílson, Xavi, Iniesta (85’ Gudjohnsen), Messi (92’ Oleguer), Eto’o, Ronaldinho; Trener: Frank Rijkaard

Żółte kartki: Garitano (22’), Víctor López (52’), Garrido (70’), Mikel González (72’) – Edmílson (39’), Valdés (80’)

Arbiter: Fernando Teixeira Vitienes

Stadion / widzów: Anoeta / 29.777

Obejrzyj skrót tego spotkania

2001/02: FC Barcelona – Real Sociedad 2:0

06.02.2002, 24. kolejka

Siódma Barcelona podejmowała dziewiętnasty Real Sociedad. Liderem była Celta Vigo mająca tyle samo punktów co Real Madryt. W obu zespołach z powodu urazów nie mogło wystąpić paru graczy. U Carlesa Rexacha byli to Abelardo Fernández, Luis Enrique i Gerard López, z kolei po stronie Johna Toshacka swoje kontuzje leczyli Loren Juarros i Alberto Alejandro.

Pierwsza połowa należała do takich, o jakich niespecjalnie należałoby pamiętać. Barcelona oddała zaledwie cztery strzały, z czego tylko jeden sprawił jakieś zagrożenie bramce strzeżonej przez Sandera Westervelda – po podaniu Carlesa Puyola Patrick Kluivert znalazł się wyśmienitej sytuacji, ale holenderski bramkarz obronił strzał swojego rodaka. Z kolei goście nie zdołali oddać w pierwszej części gry ani jednego strzału na bramkę Pepe Reiny.

Dopiero wejście Javiera Savioli w miejsce Gabriego Garcíi na początku drugiej połowy zmieniło oblicze gry Barcelony. Wynik spotkania otworzył w 58. minucie Rivaldo, którego strzał po ziemi zaskoczył Westervelda. Chwilę później powinno być 2:0, ale błędu Xabiego Alonso nie wykorzystał wprowadzony Argentyńczyk. „El Conejo” ostatecznie zdobył bramkę – w 77. minucie strzelił po prezencie Luiza Alberto.

Wielkie emocje na Camp Nou wzbudzał również równoległe rozgrywany mecz pomiędzy Realem Valladolid i Realem Madryt. Trybuny ożyły po golu na 1:0 dla Valladolidu, ucichły po wyrównaniu
„Królewskich” i wybuchły, gdy zespół z Estadio José Zorrilla ustalił wynik spotkania na 2:1.

Barcelona awansowała na piątą pozycję i miała trzy punkty straty do pierwszej Valencii oraz po punkcie do Celty Vigo, Realu Madryt i Deportivo La Coruña. Real Sociedad spadł na ostatnie miejsce.

FC Barcelona – Real Sociedad 2:0

  • 1:0 Rivaldo (58’)
  • 2:0 Saviola (77’)

Barcelona: Reina, Puyol, Christanval, F. de Boer, Sergi, Gabri (48’ Saviola), Xavi (69’ Motta), Cocu, Rochemback, Rivaldo, Kluivert; Trener: Carles Rexach

Sociedad: Westerveld, López Rekarte, Kvarme, Luiz Alberto, Aranzabal, Xabi Alonso (64’ de Paula), Idiakez (70’ de Pedro), Tayfun, Nihat, Aranburu, Kovačević (60’ Chochłow); Trener: John Toshack

Arbiter: Alfonso Pino Zamorano

Stadion / widzów: Camp Nou / 50.000

1996/97: Real Sociedad – FC Barcelona 2:0

20.02.1997, 25. kolejka

Hit kolejki. Druga Barcelona (sześć punktów straty do Realu Madryt) jechała na Estadio Anoeta, gdzie na co dzień swoje mecze rozgrywa Real Sociedad. Kibice z San Sebastián nie mogli dopingować na murawie kontuzjowanego Roberto Olabe oraz zawieszonego Mutiu Adepoju. Z kolei w barwach Barçy nie mogli wystąpić Carles Busquets, Albert Ferrer (urazy) oraz Juan Antonio Pizzi (zawieszenie).

Po tym jak Rayo Vallecano ograło u siebie dzień wcześniej Real Madryt po fatalnym sędziowaniu, wiadomo było, że mecz w Kraju Basków będzie gorący. Widząc szansę na odrobienie części strat do rywali ze stolicy Katalończycy od początku próbowali ułożyć mecz pod swoje dyktando. Już  wciągu pierwszych sześciu minut stworzyli sobie trzy dogodne sytuacje na zdobycie gola! Pierwszej i ostatniej nie wykorzystał Giovanni, a drugą powinien zamienić na bramkę Ronaldo. Niespodziewanie obraz gry szybko się odwrócił. Do głosu doszli gospodarze, a w defensywie gości Laurent Blanc był jedynym zawodnikiem, który pokazywał jakikolwiek poziom. Z kolei z przodu Luis Enrique w ogóle nie potrafił porozumieć się z Ronaldo. Real Sociedad dominował i próbował ograć obronę Barcelony. Okazja do tego miała miejsce w 40. minucie. Do bezpańskiej piłki biegł Abelardo Fernández i Gheorghe Craioveanu, bez kontaktu z Astryjczykiem Rumun przewrócił się, a sędzia José Núñez Manrique (co ciekawe urodzony w Madrycie) odgwizdał rzut karny dla Basków. Do piłki podszedł Javier de Pedro i pewnie pokonał Vítora Baíę. Zaledwie trzy minuty później mogło być 2:0, ale Blanc zablokował strzał Luisa Péreza po błędzie Abelardo. Arbiter tego spotkania po raz kolejny nie popisał się w doliczonym czasie gry, gdy nie zareagował po ręce Miguela Fuentesa. Miała ona miejsce w polu karnym Realu Sociedad po strzale Ronaldo.

Nadzieje na korzystny rezultat dał początek drugiej połowy. Dwukrotnie groźnie strzelał Guillermo Amor, a w słupek trafił Giovanni. Za rozgrywanie wziął się Ronaldo, który dwukrotnie posłał piłkę do Luisa Enrique i Giovanniego, ale futbolówka nie znalazła drogi do siatki. Brazylijczyk w 72. minucie miał własną okazję – przyjął piłkę na klatce piersiowej, minął dwóch obrońców, ale strzelił Panu Bogu w okno. Koniec nadziei Barcelony miał miejsce w 87. minucie. Po rzucie rożnym Pep Guardiola i Sergi Barjuán nie upilnowali de Pedro i Hiszpan ustalił wynik spotkania na 2:0.

Na szczycie tabeli zostało zachowane status quo. Również Real Sociedad pozostał na piątej pozycji. Po spotkaniu w prasie katalońskiej zaczęły pojawiać się pierwsze plotki na temat zatrudnienia Louisa van Gaala.

Real Sociedad – FC Barcelona 2:0

  • 1:0 de Pedro (40’, kar.)
  • 2:0 de Pedro (87’)

Sociedad: Alberto, Fuentes, Loren, Pikabea, Aranzabal, Albistegui, Gracia (63’ Gómez), Luis Pérez (60’ de Paula), Craioveanu (53’ Idiakez), de Pedro, Kovačević; Trener: Javier Irureta

Barcelona: Baía, Abelardo, Blanc, Nadal, Sergi, Guardiola, Amor (76’ de la Peña), Celades (62’ Figo), Luis Enrique, Giovanni (73’ Óscar), Ronaldo; Trener: Bobby Robson

Żółte kartki: Luis Pérez (9’), Alberto (80’), de Pedro (86’) – Giovanni (15’), Guardiola (40’)

Arbiter: José Núñez Manrique

Stadion / widzów: Anoeta / 28.000

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (4)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze