Tysięczna wygrana na Camp Nou

IceMan

4 stycznia 2012, 21:26

708 komentarzy

Niespodzianki nie było, takowej być nie mogło. FC Barcelona tradycyjnie nie pozostawiła żadnych złudzeń Osasunie po raz kolejny wygrywając z dziecinną łatwością. Tym razem dla odmiany ‘tylko' 4:0.

Początek spotkania był spokojny i przynajmniej przez kilka pierwszych minut fani drużyny z Pampeluny mogli wierzyć, że cuda naprawdę się zdarzają. Jednak już pierwsza dogodna okazja do zdobycia bramki zakończyła się... jej zdobyciem. Dani z prawego skrzydła dograł do Xaviego, ten balansem ciała ośmieszył połowę drużyny rywala i doskonale dograł do świetnie ustawionego Fabregasa. Ceskowi nie pozostało nic innego jak trafić do siatki i otworzyć wynik spotkania. Kilka chwil później było już 2:0, bohaterami akcji ponownie była wcześniej wymieniona dwójka. Xavi podał do Fabregasa, ten ograł jednego z defensorów i zdobył golaaaazo. Istny majstersztyk 24-letniego pomocnika, który dziś był ustawiony na pozycji fałszywego napastnika. Asier Riesgo mógł tylko patrzeć i podziwiać. Ewentualnie zrobić zdjęcie na pamiątkę gdyby miał przy sobie lustrzankę.

Po zdobyciu drugiego gola Katalończycy ani myśleli zwolnić czy odpuścić, na bramkę przyjezdnych co chwila szedł huragan, który sprawiał, iż Cejudo i spółka marzyli tylko o tym by ten mecz się już po prostu zakończył. 20. minuta przyniosła ładną, efektowną akcję zespołową. Cuenca podał do Daniego, ten odegrał do Xaviego, który uderzył po ziemi, niestety minimalnie niecelnie. Chwilę później fenomenalnym podaniem popisał się Alves, który podał na pozycję sam na sam... Puyolowi, jednak kapitan nie zdołał pokonać portero Osasuny. W 28. minucie pierwszy strzał oddali przyjezdni, a konkretnie Leka. Po jego uderzeniu piłka wylądowała... na aucie. Nie to nie żart, ale liczą się chęci. Po dłuższym okresie zdecydowanej dominacji, Barça nieco spuściła z tonu, jednak tylko na kilka minut. W 40. minucie cudownym crossem popisał się Xavi, zaskoczony tak genialnym zagraniem był nawet Thiago, który wychodząc na czystą pozycję nie potrafił przyjąć piłki. Swoją szansę jeszcze przed przerwą miał człowiek żelazne płuca albo jak kto woli Dani Alves, jednak strzał Brazylijczyka przeleciał nad poprzeczką bramki Riesgo. Już w doliczonym czasie gry rzut wolny wykonywał jeszcze Xavi, jednak i jego uderzenie nie wpadło do białego prostokąta.

Druga część gry rozpoczęła się od znacznej dominacji Katalończyków (jakżeby inaczej), już w 47. minucie okazję na skompletowanie hat-tricka miał Cesc, jednak w pozycji sam na sam, z prawego kąta nie trafił w bramkę. Kilka chwil później na linii pola karnego faulowany był aktywny Cuenca, jednak przewinienia na skrzydłowym, który przebojem wdarł się do składu pierwszej drużyny nie zauważył arbiter.

W 58. minucie ku uciesze fanów na boisku pojawił się Leo Messi. Po wejściu Argentynczyka obraz gry nie uległ zmianie, Barcelona nadal atakowała jednak na dogodne sytuacje bramkowe musieliśmy poczekać do 71. minuty. Z rzutu wolnego strzelał Messi, piłka po drodze odbiła się jeszcze od jednego z zawodników, ale Riesgo jakimś cudem zdołał wybronić uderzenie. Niecałe 60 sekund później musiał już wyciągać piłkę z siatki po raz trzeci. Ostrzał ze strony Blaugrany skończył się precyzyjną wrzutką Cesca, do piłki niczym rozwścieczony pitbull, który nie jadł przez tydzień dopadł Messi i strzałem głową wpakował piłkę do bramki. Trzecia asysta Xaviego. Kilka chwil później gracze Guardioli niesamowicie, na przestrzeni kilku metrów w polu karnym rozklepali przyjezdnych, trójkowa akcja Xaviego, Alexisa i Messiego zakończyła się strzałem tego ostatniego, jednak wspaniale spisał się Riesgo, który instynktownie wybronił uderzenie La Pulgi. W 81. minucie gracze Osasuny oddali pierwszy celny strzał na bramkę Pinto... który notabene 36-latkowi nie sprawił najmniejszych problemów. Ale to fakt godny odnotowania. Groźniej było kilkadziesiąt sekund później, Lamah do spółki z Puñalem z łatwością ograli katalońską defensywę, czarnoskóry napastnik świetnie uderzył na bramkę z której wyszedł Pinto i piłka minimalnie minęła prawy słupek. Gdyby uderzenie Lamaha leciało w światło bramki, doświadczony i pozytywnie zakręcony portero w barcelońskiej bramce nie miałby nic do powiedzenia. Okazje na dobicie rywala jeszcze przed ostatnim gwizdkiem miał Messi. Xavi popisał się kolejnym wspaniałym crossem, z pierwszej piłki do Messiego odegrał Alexis, Leo próbował lobu, ale nie trafił w bramkę. Akcja cudowna, chociaż u tak był spalony. Jednak co się odwlecze to nie uciecze. Dokładnie w 91. minucie Messi ustalił wynik pojedynku. Trzecią! asystę zaliczył Król Xavi I, Leo zza szesnastki uderzył mocno i co najważniejsze precyzyjnie. Podanie Hernandeza było zwieńczeniem jego fantastycznego występu za którego powinien otrzymać piłkarskiego Oscara. Za taką grę zawiózłbym mu go nawet na rowerze.

Szybko, łatwo i przyjemnie. Nieliczni, który mieli nadzieję na potknięcie Barçy przekonali się, iż nadzieja rzeczywiście matką głupich jest. Dzisiejsza wygrana z Osasuną było 1000 zwycięstwem na Camp Nou.

Bramki: 1:0 Cesc 14', 2:0 Cesc 18', Messi 72', Messi 90'.

FC Barcelona: Pinto, Alves, Piqué, Puyol Mascherano; Xavi, Busquets, Thiago, Pedro (58. Messi), Cesc (85. Keita), Cuenca (73. Alexis).

Osasuna Pampeluna: Asier Riesgo, Damiá, Lolo, Sergio, Raitala, Cejudo (68. Lamah), Nekounam, Timor, Annunziata (84. Ibrahima), Torres (70. Punal), Leka

Statystyki:

Bramki: 4:0

Strzały celne: 9:1

Strzały niecelne: 7:3

Rzuty rożne: 10:1

Faule: 6:14

Żółte kartki: 2:2

Posiadanie piłki 76% - 24%

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Zrobił mi facet smaka na paelle...trzeba będzie w weekend zrobić :) Wynik super. Myślę, że na rewanż można zaryzykować "Tezio i spółkę".
« Powrót do wszystkich komentarzy