Zico: Hegemonia Barçy trwa już pięć lat

Kamil Barański

28 grudnia 2011, 17:55

16 komentarzy

Legenda Flamengo Rio de Janeiro, Zico nie może uwolnić się od dziennikarzy po meczu finałowym Klubowych Mistrzostw Świata, w którym FC Barcelona zdeklasowała brazylijski Santos. 

Dla Zico wyższość Blaugrany jest niepodważalna. "Sama obecność artystów, nie sprawia, że drużyna gra piękny futbol. Oprócz tego, wymagane są jeszcze: ciężka praca na treningach, przyjaźń i poświęcenie", powiedział Brazylijczyk. 

"Tę drużynę można porównać z reprezentacją Brazylii w roku 1982 albo kadrą z Meksyku, kiedy liderem zespołu był Pelé", stwierdził Zico, po czym dodał, że hegemonia Barçy trwa już co najmniej pięć lat. "Każdy, kto śledzi rozgrywki Ligi Mistrzów, wie, że ten klub gra świetnie już od lat. Mają świetny zespół, który jest ze sobą bardzo zżyty. Transfery Villi i Fàbregasa również były bardzo ważne", mówił. 

Zico zaprzeczył również, że brazylijski futbol stoi na niższym poziomie niż europejski, jednak zaznaczył, że "nie dotyczy to Barcelony". Na koniec, stwierdził, że potrzeba czasu i cierpliwości, aby w Brazylii powstała drużyna, której gra przypominałaby styl Barçy.

 

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Miejmy nadzieje że potrwa jak najdłużej.
VeB.

Nie wchodźcie na link tego kolesia. Tam nic nie ma o Barsie, tylko same porno
http://fasturl.pl/RonaldoSpeakaboutMessi - Ronaldo wypowiadajacy sie do przyjaciela w bardzo chamski sposob na temat Messiego, ten to nagral i rzucił do internetu. SKANDAL, tłumaczenie PL, cos niebywałego

Super grajek. Zico, Socrates i Falcao, to byla pomoc.

07;08 to byla rpzerwa ale niewiele braklo bysmy zagrali w finale LM, bo Man Utd awansowal ale lepszy nie byl.. wtedy kto wie :P
moim zdaniem Hegemonia Barcy trwa 6 lat lub wiecej z krotka przerwa na reorganizacje klubu z upadlosci Rijkaarda do przejecie teamu przez Pepa :)
a Zico to owszem byl przekozak, ciekawe ilu z was go dobrze kojarzy :P

5 lat i kto wie ile to potrwa

dla mnie co najmniej 10 lat.

dokładnie,. kto wie jakby to sie potoczyło, gdyby pewne kwestie nie wymknęły sie spod kontroli Ryjka , gole puty Tamudo dla Espanyolu i strzał życia Scholesa. Jak widać, juz wtedy decydowały niuanse, tylko że na niekorzyść Barcelony. Pep ma wiecej szczęścia, chocby w swoim pierwszym sezonie. W przyrodzie saldo wychodzi na zero.

elcaminodelsol

Gdyby nie końcówka sezonu 2006/2007 to teraz nie mówilibyśmy o "Pep Teamie"

gdyby w sezonie 2006/2007 nie zabrakło koncentracji w paru momentach, to mielibyśmy 2x3 tytuły z rzędu z przerwą na jeden mistrzowski sezon Realu.

beznadziejna końcówka 2006/2007 spowodowała, że następny sezon był tak bardzo w plecy. po prostu wypalił się wtedy układ z Rijkaardem, Ronaldinho i Deco.

I smieszny jest z tym "brazylijski futbol stoi na niższym poziomie niż europejski, jednak zaznaczył, że "nie dotyczy to Barcelony" haha dobra beka. Zico przekozak był ale teraz niezle dowalił

Ciężkie czasy dla klubu były wtedy jak tułaliśmy się w środkowej części tabeli. Wtedy modliłem się chociażby o udział w Pucharze UEFA. Zlot przypadkowych piłkarzy z Brazylii, cała kolonia Holendrów. Do tego słabi bramkarze jak choćby Bonano. Na sam koniec mizerna obrona. Wtedy klub wychodził z założenia, iż mecze można wygrywać nawet i - dla przykładu - 4:3. Nie zawsze jednak to się sprawdzało. Te czasy trzeba wspominać jednak z sentymentem bowiem pozwalają nam one inaczej patrzeć na dzisiejsze dokonania zespołu Guardioli (a wcześniej Rijkaarda). XXI wiek, bez wątpienia, należy już tylko do naszego klubu. Każda hegemonia, nie tylko zresztą w futbolu, kiedyś się jednak skończy. My natomiast powinniśmy się cieszyć, że żyjemy w czasach Guardioli. Powinniśmy dziękować temu, który zaryzykował i postawił na młodego, "nieopierzonego" trenera. Pierwszy rok jego pracy i już zapisaliśmy się złotymi zgłoskami w historii futbolu. Następne sezony również zaowocowały kolejnymi pucharami. Dlaczego? Nareszcie w Barcelonie postanowiono wyrównać różnicę pomiędzy poszczególnymi liniami. Nie tylko linia ataku, ale również i linia obrony powinna składać się z graczy wybitnych. Nie zawsze tak było stąd brak sukcesów na arenie międzynarodowej (przed paryskim zwycięstwem z Arsenalem mieliśmy mniej Pucharów Europy niż chociażby Nottingham Forest). Do tego dochodzi futbol totalny prezentowany przez naszych chłopaków. Mamy bramkarza i 10 pomocników - genialne słowa naszego trenera. Na sam koniec La Masia - kuźnia talentów, które brane są do pierwszego zespołu całymi garściami. Nasza siła to nasi wychowankowie - nie zawsze wychodzono w klubie z takiego założenia. Optymistycznie zatem spoglądam w przyszłość i wiem, że czeka nas jeszcze masa wzruszeń i radości z kolejnych pucharów. Wiem też, iż kiedyś inny zespół zajmie nasze miejsce. Oby jak najpóźniej...

królewsski co ty dzieciaku gadasz? Jak nie znasz historii to się nawet nie wypowiadaj. Taki ton nie przystoi kibicowi najlepszemu najwiekszemu najbardziej utytulowanego zespolu w historii. A Zico chyba liczyc nie umie. W 2008 barsa dostawala baty od wszystkich. smieszne takie wyliczanki. Ekipe macie od 3 lat ale hegemonia moze sie szybko skonczyc tak jak sie zaczela. I wtedy zobaczymy ile fejsbukowych kibiców wam zostanie :))

ciężka praca, zżycie, przyjaźń i poświęcenie - cała prawda o Barcy.
pozwala to na to, że świetni zawodnicy stają się nie do ogarnięcia dla innych, pieniądze nie mają nic wspólnego z magią na boisku.. dlatego większość rywali polega przy nieziemskiej Blaugranie.
Visca el Barca, La Roja ;D

A co mamy my powiedzieć, kibice Realu? ;P
Fakt, nie przegrywamy z ogórkami, ale taką serię upokorzeń od odwiecznego rywala ciężko znieść. Po prostu wierzymy, nic innego nie pozostaje prawdziwemu kibicowi w trudnych chwilach jego ekipy...

To co ja mam powiedzieć jak pamietam czasy Barcy gdy przegrywała z Deportivo Alaves czy Realem Oviedo gdzie np gole w tym z pierwszym padały z połowy boiska : ) I to nie dla Blaugrany

Ale były też ciężkie czasy. Sezon 2007/2008 gdy Barcelona skończyła sezon na 3. miejscu w lidze z niewielką przewagą nad Atletico.