Alves, najlepszy kompan Messiego

Kate

20 grudnia 2011, 19:53

El País

40 komentarzy

Nieustannie wzrasta podziw dla gry Barçy. Pochwały dla zawodników nie mają końca. Wczoraj na ten temat wypowiedział się Argentyńczyk, były piłkarz Dumy Katalonii - Riquelme i Brazylijczyk - Raí.

Riquelme wyraził swój wielki podziw dla Iniesty: "To on jest najlepszy w grze. Wie kiedy wyjść do przodu, wie kiedy się cofnąć. Jak ma piłkę po lewej stronie, wie kto jest na prawej. Wie wszystko, co trzeba robić, kiedy zrobić zwód, kiedy przyspieszyć, kiedy zwolnić. I to jest właśnie coś wyjątkowego, coś czego nie można ani kupić ani się nauczyć. Ktoś może nauczyć się kopać piłkę, kontrolować ją, ale potrafić ogarnąć wszystko, co dzieje się na boisku? Z tym trzeba się urodzić".

"4:0 dobrze zrobi brazylijskiej piłce. Ta porażka się przyda. To co pokazała Barcelona, to swojego rodzaju prowokacja, pokazująca nam jak się gra taktycznie i technicznie" – przyznał Raí w Com Ràdio.

Brazylijczycy doszli do wniosku, że ich najlepszy piłkarz w finale w Jokohamie wcale nie grał dla Santosu. Grał dla Barçy. Chodzi o Daniego Alvesa, który niewątpliwie zrzucił z piedestału Neymara. Alves po raz kolejny dał popis gry. Brał bezpośredni udział w trzech z czterech zdobytych przez Barçę golach: dośrodkował do Xaviego na 2:0, brał udział w trafieniu na 3:0 oraz zaliczył asystę przy golu Messieego. Statystyki i odczucia sprawiły, że Brazylijczyk przemienił się w najlepszego wspólnika Leo.

Na korzyść Alvesa przemawia fakt, że kiedy Barça gra 3-4-3, bez straty jakości można wystawić go na zupełnie innej pozycji. I to jego wszechstronność pozwala mu z powodzeniem grać w roli prawoskrzydłowego. Atakuje, dobrze dośrodkowuje, a oprócz tego imponuje odbiorem piłki w defensywie.

Na korzyść Alvesa przemawiają też jego warunki fizyczne. Bez przerwy biega tam i z powrotem. Wielokrotnie rozstrzygnął mecz, dzięki swojej pracy na skrzydle. Wyróżnia się też w akcjach defensywnych. Xavi i Piqué często przypominają mu o jego taktycznych obowiązkach na boisku, a rywale są przyzwyczajeni do oglądania jego pleców. Guardiola zawsze go bronił: "Dani daje nam dużo więcej niż zabiera".

Brazylijczyk jest szczególnie ekstrawertyczny poza boiskiem, gdzie błyszczy m.in. różnorodnym asortymentem kapeluszy. W Jokohamie postawił na czapkę Św. Mikołaja. Żarty Alvesa nie mają końca, czasami mogą nawet męczyć, mimo tego jego przyjacielem jest spokojny Messi. Obaj szukają się zarówno na boisku, jak i w szatni. Alves świetnie sprawdza się przy asystach. Od czasu do czasu strzeli także gola, jak miało to miejsce w meczu ligowym przeciwko Mallorce. W niedzielę zabrakło mu trochę szczęścia.

"Zagraliśmy dobry mecz, ale wciąż zostało nam wiele do zrobienia. Cel jest dla nas jasny, ale na wszelki wypadek trener przypomina nam go na każdym treningu i przed każdym meczem" – zapewnił Alves, którego pozycja w reprezentacji jest o wiele bardziej dyskusyjna niż w Barcelonie.

Alves, razem z Abidalem, byli jedynymi zawodnikami spoza cantery, którzy zagrali przeciwko Santosowi. Mimo tego, że chce uczestniczyć w każdym meczu, jest także "ofiarą" rotacji wprowadzanych przez Guradiolę. W ten czwartek nie zagra w Pucharze Króla przeciwko L'Hospitalet, ponieważ trener dał mu pozwolenie na dłuższe wakacje, aż do 29 grudnia.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (40)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze