Zbliża się klasyk. Wyliczanie z pamięci składu Barçy zeszłego sezonu, przed wielkimi meczami odeszło teraz w niepamięć. Zakłady o to, kto zagra, stały się nową rozrywką culés. Obecnie odgadnięcie jednastki na mecz jest bardzo trudne. Ciągłe zmiany Guardioli sprawiają, że jest to prawie niemożliwe. W 23 oficjalnych meczach tego sezonu Mister zaprezentował tyle samo różnych ustawień.
Chociaż niektóre kontuzje uwarunkowały zmiany w wyjściowym składzie, to tendencja pozostaje wyraźna. Transfer Cesca Fàbregasa i Alexisa Sáncheza oraz "awans" Thiago Alcántary do pierwszego zespołu wydają się być kluczowe, żeby na nowo zdefiniować czwarty rok "ery Guardioli". Ciągłe rotacje i zmiany ustawienia ze względu na rywala są coraz mniej przewidywalne. Tym samym, utrzymuje się także stała rywalizacja wśród zawodników o miejsce w wyjściowym składzie.
Nieustające zmiany przyczyniły się także do straty lub braku pewnego automatyzmu na boisku. Kolejną konsekwencją jest mniejsza regularność w grze. Jest to najgorszy początek sezonu, od kiedy Pep jest trenerem. Ciągłe rotacje wpływają bardziej niż kiedykolwiek na wybierany system, zarówno na początku meczów, jak i w trakcie ich trwania. Taktyka 4-3-3 wydaje się być ulubioną Guardioli (15 spotkań na 23). Z kolei system 3-4-3, którym Barça wywalczyła dwa remisy (2:2 z Valencią i 0:0 z Sevillą), mogliśmy oglądać przy siedmiu okazjach. Celem było wówczas zwiększenie przewagi w środku pola i uwydatnienie najlepszych zalet Cesca, współpracującego w linii ataku z Messim.
Średnia zawodników, którzy wychodzą w pierwszym składzie z jednego meczu na drugi, wynosi 3,5. Jedynie linia ofensywy utrzymuje się bez większych zmian. Pep do tej pory przygotował piętnaście różnych ustawień dla ataku. Formacja z Pedro, Messim i Villą była najczęstsza i powtórzyła się siedem razy. Miała na to niewątpliwie wpływ kontuzja Alexisa, kiedy ten był nieobecny przez siedem tygodni. Jednak jego powrót i pojawienie się Cuenki, otworzyło na nowo wachlarz możliwości do zmian, jak to ma także miejsce w obronie i środku pola.
Ustawienie obrony z zeszłego sezonu (Alves, Puyol, Piqué i Abidal) pojawiło się do tej pory tylko raz, w Pradze. Kontuzje Puyola i Piqué oraz "zabezpieczenie" w postaci Mascherano, mogłoby być tutaj jakimś wyjaśnieniem. Tym niemniej, Guardiola zagrał już czternastoma różnymi liniami obrony. Najczęściej wykorzystywana to ta, w której skład wchodzi Alves, Mascherano i Abidal (cztery razy).
Środek pola, z dużą liczbą świetnych graczy, tak samo "prowokuje" Pepa do zmian. Do tej pory na 23 spotkania zobaczyliśmy tu czternaście różnych ustawień. Trójka: Keita, Xavi, Iniesta, była wystawiana najczęściej, bo cztery razy.
Bez jedenastki, która zdobywała "manity"
Te wszystkie czynniki doprowadziły do tego, że Guardiola nie stawia już na magiczną jedynastkę, która do tej pory jest utożsamiana z serią strzeleckich popisów. Chodzi o skład: Valdés, Alves, Piqué, Puyol, Abidal, Busquets, Xavi, Iniesta oraz Pedro, Messi i Villa. W zeszłym sezonie to właśnie ten skład wygrał z Sevillą i Realem Madryt 5:0, z Osasuną 3:0, z Espanyolem 5:1, Malagą 4:1 oraz Panathinaikosem 5:1.
Komentarze (24)