Johan Cruyff ma już następcę dla Pepa Guardioli, gdy ten zdecyduje się opuścić Barcelonę. Nazwiska jednak nie ujawnił.
- Mój typ na następcę Guardioli jest jasny. Jest to ktoś bardzo mi bliski - powiedział Holender w programie Mas Esports emitowanym w COM Ràdio. - To nie Mourinho - żartował zapytany dziennikarzy o nazwisko, nie udzielając żadnych dalszych wskazówek, co do tożsamości tajemniczego kandydata. - To normalne, że Guardiola odnawia kontrakt z roku na rok, a jednocześnie czuje się szczęśliwy w Barcelonie - dodał.
Cruyff mówił także o odwiecznym rywalu, Realu Madryt. - Real ma bardzo silny zespół, którego jedynym pechem jest to, że gra w jednych rozgrywkach z Barcą. Spodziewam się, że Gran Derbi będzie takie jak zawsze. Wynik jest zagadką, dziś już wiemy, że obie drużyny są najlepsze w Europie - stwierdził.
- Nikt z Barcelony nie powiedział, że Madryt miał zły zespół. Osiągnęli rekord punktowy, brakuje im tylko wygrania la Liga, ale to dlatego, że jest Barcelona, nie dlatego, że mają złą drużynę - wyjaśniał.
Cruyff przyznał, iż reakcja Mourinho na wieść o chorobie Tito Vilanovy była "bardzo poprawna", ale nie jest on jeszcze zadowolony z zachowania Portugalczyka. - Piłka nożna jako całość, przede wszystkim mając na uwadze dobro dzieci, wymaga innego podejścia.
Johan wrócił do środowych wydarzeń z Mediolaniu, przyznając, że kibice byli świadkami pięknego spektaklu. Chwalił przy tym Xaviego, dzięki któremu może brylować taka gwiazda jak Messi, stanął także w obronie Davida Villi, mówiąc iż praca jaką wykonuje "jest ogromna". Podkreślił, że futbol to nie tylko zdobywanie bramek, lecz także szybkość i umiejętność przystosowania się. - Villa, Pedro i Sánchez są bardzo ważni dla właściwego funkcjonowania zespołu, są niezbędni, aby ta drużyna mogła grać dobrze.
Komentarze (42)