Czyżby rywale rozgryźli Barçę?

Kate

28 października 2011, 12:25

lavanguardia.com

81 komentarzy

Jeden gol przeciwko Sportingowi, trzy przeciwko Racingowi, dwa przeciwko Viktorii Pilzno, brak gola w meczu z Sevillą i jeden w meczu z Granadą. To bilans październikowych spotkań Barçy.

Drużyna Guardioli podczas tych pięciu meczów utrzymała przytłaczającą dominację w posiadaniu piłki (średnio ok. 76 %) oraz spójność w defensywie (Valdés jest niepokonany od 697 minut). Pojawiły się jednak problemy, jeśli chodzi o możliwość znalezienia drogi do bramki przeciwnika.

"Rywale, szczególnie podczas trzech ostatnich spotkań, zagrali systemem 4-4-2. To najlepsza taktyka, żeby obronić się przed Barçą, kiedy w polu karnym nie ma miejsca między jednym a drugim obrońcą" – wyjaśnia były piłkarz i analityk Joan Golobart. Z tak zagęszczoną obroną, zawodnicy Guardioli mają coraz mniej szans, żeby znaleźć wolne pole.

Golobart twierdzi, że rywale w obliczu ofensywnych możliwości Azulgrany nauczyli się blokować linie podań: "Kiedyś Barça częściej grała szeroko i skrzydłami. Ostatnimi czasy sukces był budowany na krótkich podaniach w środku pola i to jest właśnie ten element, który rozgryźli rywale".

Sevilla, Viktoria Pilzno oraz Granada starały się grać defensywnie, co Barçy sprawiało trudności w rozmontowaniu obrony przeciwnika. Oprócz tego dawało to możliwość, żeby jeden z zawodników był zawsze przygotowany do blokowania strzałów Messiego, Iniesty czy Villi. Coś podobnego miało miejsce w ostatnich latach epoki Dream Teamu. Rywale na pamięć poznali taktykę tej drużyny i nauczyli się skutecznie przeciwstawiać zespołowi Johana Cruyffa.

Joan Golobart uważa, że w zaistniałej sytuacji Barça ma kilka opcji. Pierwsza, jak powiedział Guardiola po meczu przeciwko Granadzie, to zwiększenie szybkości gry. "Jednak nie jest to proste. Silniejsze podania komplikują kontrolę piłki i nadanie jej właściwego kierunku" – zaznacza analityk. Druga opcja, to wykorzystanie jakiegoś wysokiego zawodnika, który zbierałby podania z dośrodkowań. Zadanie to mógłby wykonywać kontuzjowany obecnie Piqué. "Reprezentacja Hiszpanii gra niskimi zawodnikami, ale w określonych momentach, kiedy pole gry się zagęszcza, pojawia się Llorente" – dodaje.

Więcej cierpliwości, aby wprowadzić nieład w zespole przeciwnika, to kolejne rozwiązanie według Golobarta: "Dłużej przetrzymywać piłkę, zachęcać przeciwnika do ataku, a kiedy ten złapie przynętę, próbować odzyskać piłkę i zaatakować".

Barcelona kontynuuje dotychczasowy styl gry i w każdym meczu próbuje znaleźć drogę do bramki rywala. W 197 meczach pod wodzą Guardioli, drużyna nie strzeliła gola tylko w czternastu spotkaniach. Golobart uważa także, że obecnie zespół z Katalonii może po prostu mieć spadek formy zarówno fizycznej, jak i mentalnej. Co zdaje się być normalne po paru latach na szczycie. "To co osiągnęli było niezmiernie trudne, a nam się wydaje, że możemy ich o to prosić każdego dnia. Przeciwko Granadzie drużyna Barçy dominowała, ale nie zagrała tak, jak nas do tego przyzwyczaiła".

Na zakończenie Joan Golobart dodaje, że jednym z głównych zadań Guardioli powinno być "utwierdzanie zawodników w przekonaniu, że ich system gry działa. Tak, żeby zawodnicy utożsamiali sukces z tym jak grają, a nie z wynikiem".

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (81)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze