Goleador

Mati

17 lipca 2005, 15:58

Brak komentarzy
200 minut bez gola, ponad trzy godziny bez pozytywnego rezultatu, oto obraz nędzy i rozpaczy, obraz Barcelony. A to wszystko z przeciwnikami, których klasa znacznie odbiega od zespołów pokroju Juve, Bayernu, czy Manchesteru United.

Znikoma ilość strzelonych bramek, ujemny bilans bramkowy - według komentatorów katalońskiego Sportu to wystarczające przesłanki by zakupić goleadora. Trudno się z tym nie zgodzić. Ale to nie wszystko JEDNO ZWYCIĘSTWO W OŚMIU OSTATNICH MECZACH, zwycięstwo nad Espanyolem, którego bramkarz podarował nam 2 koszmarne błędy, w rezultacie zamienione na bramki. Barca - niegdyś drużyna, której mottem było "strzelimy więcej niż stracimy", dziś drużyna, która ma ujemny bilans bramkowy, której zarząd zatrudnił trenera preferującego defensywny styl gry, która jak na złość stwarza sobie sytuacje, a ich nie wykorzystuje, argumentów chyba już dość, czas na wniosek - Goleador.

Wczorajsza porażka na tym tle boli szczególnie, gdyż drużyna przegrała z zespołem zaledwie drugoligowym, mimo porażki stwarzała sobie sytuacje. Zabrakło po prostu zimnej krwi pod bramką rywala, piłkarza o instynkcie 'killera' – piłkarza, który jest niezbędny, którego wartość dla drużyny, można porównać z dobrym bramkarzem. Są to podstawy, bez których poważnej drużyny piłkarskiej się nie zbuduje. Mamy Saviole, mamy Kluiverta – ci piłkarze nigdy nie byli i nie będą 'killerami', co prawda są to świetni piłkarze, lecz mogą stanowić jedynie uzupełnienie do piłkarzy o charakterystyce Mateji Keżmana, Ruuda van Nisterlooya, Djibrila Cisse, czy Diego Tristana. Póki, co jedyną nadzieją jest młodziutki Sergio Garcia, który zachowując odpowiednie proporcje jest takim właśnie 'zabójcą', lecz by zbawić Barcelonę musi on jeszcze wiele się nauczyć, jego kariera musi zostać mądrze pokierowana.

Za skandal można uznać to, co Rijkaard zrobił w meczu z Levante, zostawiając tego piłkarza samego z przodu, jako jednego napastnika. Holender zrzucił odpowiedzialność za zdobywanie bramek na piłkarza, który obecnie jest na etapie Savioli, w momencie transferu z Argentyny. Co ciekawe tego drugiego posadził na ławce. Powinien grać Saviola, tak by uznał każdy trener na świecie, Sergio zaś zagrał by 20 ostatnich minut kiedy wynik byłby już przesądzony. Nasza drużyna przypomina szampana, który nie może wystrzelić. Korkiem w tej sytuacji jest niemożność strzelenia bramki - brak goleadora. Tacy piłkarze jak Quaresma, Overmars, Luis Garcia nie gwarantuja bramek a jedynie sytuacje do ich zdobycia. Tacy piłkarze jak Ronaldinho, Saviola, czy Kluivert są bezpośrednimi pomocnikami prawdziwych 'killerów'.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze