Odprawa celna
Podczas całego sezonu wiele razy wymawiamy pewne słowo. Zazwyczaj towarzyszą mu różne epitety, nierzadko wulgarne. Wymawiając to słowo, niekoniecznie w kontekście piłki nożnej, kojarzy nam się: przejście graniczne, wakacje, lotnisko, port. Tym słowem jest "paszport". Kiedy w rozmowie kibiców używa się tego krótkiego wyrazu nie myśli się o wakacjach, o granicach czy o innych państwach. Nie kojarzy się to w ogóle z niczym miłym i przyjemnym. Oczywiście wszystkim chodzi o liczbę piłkarzy grających w klubach Ligi Hiszpańskiej (F.C. Barcelony; R.C. Deportivo; Valencii CF; Realowi Madryt C.F. i wielu wielu innych) i nie posiadających paszportu ze znaczkiem UE.
Liga hiszpańska (znana jako Primera Division) dopuszcza jedynie czterech zawodników (nie posiadających paszportu UE) w klubie, a podczas spotkania na murawie może się pojawić nie więcej jak trzech panów spoza Unii. Dlaczego położony jest nacisk na jedynie? Otóż dla porównania - we włoskiej Serie A nie ma żadnych ograniczeń dotyczących obywatelstwa piłkarzy. Wielu kibiców nie wie dlaczego nie jest tak w największym kraju na Półwyspie Iberyjskim. Co więcej przed rozpoczęciem nowego sezonu (przynajmniej tak jest minimum od dwóch lat) mówi się, że prawa się zmienią i w klub będzie mógł zatrudnić trzech ludzi spoza UE, a na murawie będzie ich maksymalnie dwóch. Jednak nasuwa się pytanie "Dlaczego????"(czasami to pytanie przyozdabia wiele, wiele epitetów, jednak nie będę się rozdrabniał). Na ten temat można snuć wiele domysłów.
Może główni działacze LFP intensywnie chcą się ochronić przed "wynarodowieniem" klubów z Hiszpanii i dlatego powstrzymują napływ talentów z krajów latynoskich i afrykańskich do kraju. Idąc tym tropem myślenia, niektóre kluby piłkarskie mające problemy finansowe mogłyby zaoszczędzić na trenowaniu swoich młodziutkich rodaków. Przecież zakup już w miarę ukształtowanych, młodych piłkarzy z krajów Czarnego Lądu bądź obu Ameryk jest zdecydowanie mniej kosztowny niż inwestowanie w młodzież hiszpańską. Niestety, zawsze medal ma dwie strony, a z fizyki wiemy, że po akcji jest reakcja. No i w tym miejscu mamy pewien zgrzyt. Oprócz korzyści finansowych, taka polityka wprowadzona przez kluby oznaczałaby kilka radykalnych i drastycznych zmian. Jakich? Funkcjonowałoby znacznie mniej szkółek piłkarskich, zmalałaby liczba odkrytych gwiazdeczek hiszpańskiego futbolu, aż w końcu klubów hiszpańskich zostałyby zdominowane przez zawodników napływowych, jak to jest w niektórych czołowych zespołach z Półwyspu Apenińskiego.
Nie można jednak popadać z jednej skrajności w drugą. Nie można budować wielkich zespołów tylko z mieszkańców ojczyzny. Tego typu eksperymenty przeprowadzał mr. Joan Gaspart za czasów swojej kadencji. Wszyscy wiemy co się stało. Z prób stworzenia ze światowej potęgi - F.C.Barcelony, 100% katalońskiej drużyny, wyszedł średniak na skalę hiszpańską.
Jest jednak sposób, aby ominąć tzw. kłopoty paszportowe. Jeżeli dany piłkarz mieszka w Hiszpanii, powiedzmy od co najmniej roku, nie ma problemów z językiem i jest przekonany, że chciałby jeszcze pomieszkać w kraju Iberów, to może ubiegać się o obywatelstwo hiszpańskie. Jak już wspomniałem o medalach wyżej to należałoby nadmienić, że prawo hiszpańskie mówi, że jeżeli piłkarz zdecyduje się na "nowe" obywatelstwo to klub jest zobowiązany zapłacić mu, bagatela 1 milion Euro. W F.C. Barcelonie jest jeden taki niezdecydowany Argentyńczyk o pseudonimie "el conejo" (króliczek), który od dawna mógłby być szczęśliwym posiadaczem paszportu z napisem UE, jednak zarząd prosi go o zrzeczenie się należnych mu z tego tytułu pieniążków. Pan Javier S. ma teraz dylemat, bo 1 milion Euro ulicą nie chadza. A czas płynie dalej, dni upływają, a pan S. nadal się nie zdecydował. W wywiadach ciągle mówi, że nie ma minut. Zapewne łatwiej byłoby mu przebić się do składu posiadając w kieszeni paszporcik hiszpański, jednak po co? Lepiej będzie jak postawimy sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Przecież jesteśmy głodni przygód i emocji...
Rasumując: Hiszpanie dobrze robią blokując dostęp talentom z zewnątrz. Przecież ważne jest, aby to piłka hiszpańska się rozwijała. Tak, więc można się bezproblemowo odnaleźć w gąszczu praw hiszpańskich. Należy tylko chcieć. Silna wola i zaangażowanie, a także poświęcenie i wytrwałość w dążeniu do określonych przez siebie celów musi przynieść pozytywne skutki. Co prawda do niektórych decyzji należy dorosnąć...
Liga hiszpańska (znana jako Primera Division) dopuszcza jedynie czterech zawodników (nie posiadających paszportu UE) w klubie, a podczas spotkania na murawie może się pojawić nie więcej jak trzech panów spoza Unii. Dlaczego położony jest nacisk na jedynie? Otóż dla porównania - we włoskiej Serie A nie ma żadnych ograniczeń dotyczących obywatelstwa piłkarzy. Wielu kibiców nie wie dlaczego nie jest tak w największym kraju na Półwyspie Iberyjskim. Co więcej przed rozpoczęciem nowego sezonu (przynajmniej tak jest minimum od dwóch lat) mówi się, że prawa się zmienią i w klub będzie mógł zatrudnić trzech ludzi spoza UE, a na murawie będzie ich maksymalnie dwóch. Jednak nasuwa się pytanie "Dlaczego????"(czasami to pytanie przyozdabia wiele, wiele epitetów, jednak nie będę się rozdrabniał). Na ten temat można snuć wiele domysłów.
Może główni działacze LFP intensywnie chcą się ochronić przed "wynarodowieniem" klubów z Hiszpanii i dlatego powstrzymują napływ talentów z krajów latynoskich i afrykańskich do kraju. Idąc tym tropem myślenia, niektóre kluby piłkarskie mające problemy finansowe mogłyby zaoszczędzić na trenowaniu swoich młodziutkich rodaków. Przecież zakup już w miarę ukształtowanych, młodych piłkarzy z krajów Czarnego Lądu bądź obu Ameryk jest zdecydowanie mniej kosztowny niż inwestowanie w młodzież hiszpańską. Niestety, zawsze medal ma dwie strony, a z fizyki wiemy, że po akcji jest reakcja. No i w tym miejscu mamy pewien zgrzyt. Oprócz korzyści finansowych, taka polityka wprowadzona przez kluby oznaczałaby kilka radykalnych i drastycznych zmian. Jakich? Funkcjonowałoby znacznie mniej szkółek piłkarskich, zmalałaby liczba odkrytych gwiazdeczek hiszpańskiego futbolu, aż w końcu klubów hiszpańskich zostałyby zdominowane przez zawodników napływowych, jak to jest w niektórych czołowych zespołach z Półwyspu Apenińskiego.
Nie można jednak popadać z jednej skrajności w drugą. Nie można budować wielkich zespołów tylko z mieszkańców ojczyzny. Tego typu eksperymenty przeprowadzał mr. Joan Gaspart za czasów swojej kadencji. Wszyscy wiemy co się stało. Z prób stworzenia ze światowej potęgi - F.C.Barcelony, 100% katalońskiej drużyny, wyszedł średniak na skalę hiszpańską.
Jest jednak sposób, aby ominąć tzw. kłopoty paszportowe. Jeżeli dany piłkarz mieszka w Hiszpanii, powiedzmy od co najmniej roku, nie ma problemów z językiem i jest przekonany, że chciałby jeszcze pomieszkać w kraju Iberów, to może ubiegać się o obywatelstwo hiszpańskie. Jak już wspomniałem o medalach wyżej to należałoby nadmienić, że prawo hiszpańskie mówi, że jeżeli piłkarz zdecyduje się na "nowe" obywatelstwo to klub jest zobowiązany zapłacić mu, bagatela 1 milion Euro. W F.C. Barcelonie jest jeden taki niezdecydowany Argentyńczyk o pseudonimie "el conejo" (króliczek), który od dawna mógłby być szczęśliwym posiadaczem paszportu z napisem UE, jednak zarząd prosi go o zrzeczenie się należnych mu z tego tytułu pieniążków. Pan Javier S. ma teraz dylemat, bo 1 milion Euro ulicą nie chadza. A czas płynie dalej, dni upływają, a pan S. nadal się nie zdecydował. W wywiadach ciągle mówi, że nie ma minut. Zapewne łatwiej byłoby mu przebić się do składu posiadając w kieszeni paszporcik hiszpański, jednak po co? Lepiej będzie jak postawimy sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Przecież jesteśmy głodni przygód i emocji...
Rasumując: Hiszpanie dobrze robią blokując dostęp talentom z zewnątrz. Przecież ważne jest, aby to piłka hiszpańska się rozwijała. Tak, więc można się bezproblemowo odnaleźć w gąszczu praw hiszpańskich. Należy tylko chcieć. Silna wola i zaangażowanie, a także poświęcenie i wytrwałość w dążeniu do określonych przez siebie celów musi przynieść pozytywne skutki. Co prawda do niektórych decyzji należy dorosnąć...
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)