Samba Team
Jeszcze nie tak dawno temu pisałem w innym moim felietonie, że kolonia holenderska w stolicy Katalonii już dobiegła końca, a zaczyna się początek ery Brazylijczyków w Barcie. Jednak było to już jakiś czas temu i wtedy sądziłem, że w Barcelonie ujrzymy może góra pięciu zawodników pochodzących z kraju kawy. Dzisiaj wiemy, ze jest ich teraz już sześciu, a przecież do końca okna transferowego zostało jeszcze trochę czasu. Jeżeli przyszedłby jeszcze jeden to wydaje mi się, że mógłby to by być tylko i wyłącznie defensywny pomocnik. Najbardziej do koncepcji Rijkaarda pasowałby Edu z Arsenalu. Jednak, jeżeli Real kupi Vieirę to możemy raczej zapomnieć o siódmym brazylijczyku w Barcelonie. mWłaśnie. Zapomnieć. Już widzę miny niektórych z Was, którym włosy na głowie jeżą tylko się na myśl, że jeszcze jeden z mistrzów świata mógłby dołączyć do ekipy z Katalonii.
Jednak czy ktoś tego chce czy nie to w przyszłym sezonie właśnie Barca będzie kojarzona jako zespół w 70% brazylijski. Dziwi mnie tylko to, że tak dużo z was nie chce zawodników, którzy przecież pochodzą z kraju, który nie raz i nie dwa wygrywał najważniejszy turniej piłkarski ze swoją reprezentacją. Dla mnie jednym z głównych powodów mojego uwielbienia Azulgrany, było (i jest) to, że gra ona miłą dla oka, ofensywną piłkę. Co prawda, nie zawsze tak było ale gdy Barca grała gorzej zawsze sobie mówiłem: "Niedługo będzie lepiej, to tylko chwilowe". Po Laporcie spodziewałem się, że styl Barcelony będzie ulegał ewolucji z miesiąca na miesiąc. Niestety patrząc na taktykę Ryjka niedobrze mi się robiło. W drugiej części sezonu gra Barcy zmieniła się i to znacznie. Mimo defensywnego ustawienia na papierze to obraz gry był zupełnie inny. Zgranie zespołu + Ronaldinho dawało pożądane efekty. Wracając do tematu w tym sezonie jedenastka Barcy odmieni się diametralnie. Najdziwniejsze jest to, że 75% naszej obrony została wymieniona, a wszyscy, którzy doszli to Brazylijczycy (Sylvinho, Edmilson i Belletti). Niezwykłe wydają się takie poczynania zarządu. No bo w końcu każdy wie, że obrona to właśnie u Brazylijczyków najsłabszy punkt. Jednak zmiany nie muszą być na minus. Sylvinho i Belletti to zawodnicy, którzy bardzo lubią konstruować akcje swojego zespołu odpowiednio z lewej i prawej strony. Poza tym Belletti lepiej rozumie się z naszym liderem- Ronaldinho. Z kolei Edmilson też ma mały pociąg na bramkę (chyba zresztą jak każdy Brazylijczyk). Nigdy nie zapomnę jego gola na ostatnim Mundialu. Po prostu "miodzio". Tutaj będzie on konkurował z Marquezem, który moim zdaniem jest trochę za mało ruchliwy aczkolwiek na Copa America pokazał, że Edmilson będzie musiał się trochę napracować, aby wywalczyć sobie miejsce w pierwszej jedenastce. Jednak jeżeli Brazylijczyk dostanie paszport to bardzo zwiększy on swoje szanse. No i nie należy zapominać także o Oleguerze. Pozostaje tylko wierzyć, że mister zgra jakoś tą wybuchową mieszankę ze sobą.
A będzie to dla niego nie lada problem, bo linia pomocy, która odpowiada za destrukcje także znacząco się zmieniła. W środku pola brakuje kapitana reprezentacji Holandii - Cocu oraz jego walecznego rodaka Davidsa. Zastąpić ich mają Gio albo Motta no i Deco. Wydaje się więc bardzo prawdopodobne, że zamiast 32-letniego Philippa będzie grał van Bronckhorst, a za Davidsa Deco. Są to piłkarze dużo bardziej ofensywni niż ich poprzednicy. Co prawda nie znaczy to, że nie podołają oni zadaniu. Wartość Gio już każdy zna, a przecież Deco w ostatnich Euro królował, jeżeli chodzi o odbiór piłki. Nasuwa się, więc pytanie czy ta brazylijska maszynka będzie w ogóle działać? Na to pytanie chyba nie jest nikt w stanie odpowiedzieć. Wszystko pozostaje chyba tylko w rękach Rijkaarda. Jednak im bliżej sezonu to zastanawiam się czy nasz młody trener poradzi sobie i w przyszłym sezonie będziemy mogli oglądać taką Barce jaką każdy by chciał. Jedno jest pewne: nowi gracze na 100 % wymuszą zmianę taktyki na bardziej ofensywną. Zawsze należy pamiętać, że wygrywa ta drużyna, która strzeli większą ilość bramek. To mi pachnie aż nadto sposobem gry reprezentacji Brazylii. Ale to żadne odkrycie skoro mamy aż tylu zawodników z tego kraju. Jednak moim zdaniem nie powinniśmy patrzeć na narodowość danego piłkarza tylko ocenić jego grę. Nie trzeba już teraz marudzić, jaka to ta Samba Team jest do niczego. Trzeba zobaczyć jak będą oni grać.
Nie chce być pesymistą, więc mam nadzieje, że Ryjek znajdzie w końcu jakiś sposób na to żeby drużyna grała nie tylko ładnie, ale i skutecznie. Nie zakładam już z góry jego porażki, ale każdy wie, że nasz trener uczył się głównie od Włochów. A to już zupełnie inny styl gry. Rijkaard nie odważy się raczej na grę dwójką napastników. A to może okazać się kluczowe w tym wszystkim. Zwłaszcza jeżeli do stolicy Katalonii zawita Samuel Eto'o. Wtedy moglibyśmy grać jednym bardziej wysuniętym (Saviolą). A drugi pracowałby trochę bardziej w wypracowywaniu akcji. A także Larsson i Kameruńczyk doskonale w takim systemie poradziliby sobie. Dużo lepiej na pewno niż duet Savioli i Kluiverta w poprzednim sezonie.
Chciałbym także pod koniec zaznaczyć, że wszystko, co tutaj napisałem to moje własne odczucia, co do Samba Team. Nie zdziwię się, więc jeżeli będziecie mieli odmienne na ten temat zdanie. Chciałbym tylko, aby Barca znowu nie potrzebowała połowy sezonu na zgranie się. Bo takiego czasu nie dostaną. Jednak z tymi zawodnikami, co teraz mamy to obciach będzie, nie odnieść jakiegoś sukcesu. Ja w nich wierze i czekam z niecierpliwością na rozpoczęcie ligi. Wierze, że na Camp Nou w tym roku znowu zawiśnie gwiazdka pomyślności tak jak za czasów Johana Cruyffa.
Visca el Barca!!!!!!!!!!!!!!
Jednak czy ktoś tego chce czy nie to w przyszłym sezonie właśnie Barca będzie kojarzona jako zespół w 70% brazylijski. Dziwi mnie tylko to, że tak dużo z was nie chce zawodników, którzy przecież pochodzą z kraju, który nie raz i nie dwa wygrywał najważniejszy turniej piłkarski ze swoją reprezentacją. Dla mnie jednym z głównych powodów mojego uwielbienia Azulgrany, było (i jest) to, że gra ona miłą dla oka, ofensywną piłkę. Co prawda, nie zawsze tak było ale gdy Barca grała gorzej zawsze sobie mówiłem: "Niedługo będzie lepiej, to tylko chwilowe". Po Laporcie spodziewałem się, że styl Barcelony będzie ulegał ewolucji z miesiąca na miesiąc. Niestety patrząc na taktykę Ryjka niedobrze mi się robiło. W drugiej części sezonu gra Barcy zmieniła się i to znacznie. Mimo defensywnego ustawienia na papierze to obraz gry był zupełnie inny. Zgranie zespołu + Ronaldinho dawało pożądane efekty. Wracając do tematu w tym sezonie jedenastka Barcy odmieni się diametralnie. Najdziwniejsze jest to, że 75% naszej obrony została wymieniona, a wszyscy, którzy doszli to Brazylijczycy (Sylvinho, Edmilson i Belletti). Niezwykłe wydają się takie poczynania zarządu. No bo w końcu każdy wie, że obrona to właśnie u Brazylijczyków najsłabszy punkt. Jednak zmiany nie muszą być na minus. Sylvinho i Belletti to zawodnicy, którzy bardzo lubią konstruować akcje swojego zespołu odpowiednio z lewej i prawej strony. Poza tym Belletti lepiej rozumie się z naszym liderem- Ronaldinho. Z kolei Edmilson też ma mały pociąg na bramkę (chyba zresztą jak każdy Brazylijczyk). Nigdy nie zapomnę jego gola na ostatnim Mundialu. Po prostu "miodzio". Tutaj będzie on konkurował z Marquezem, który moim zdaniem jest trochę za mało ruchliwy aczkolwiek na Copa America pokazał, że Edmilson będzie musiał się trochę napracować, aby wywalczyć sobie miejsce w pierwszej jedenastce. Jednak jeżeli Brazylijczyk dostanie paszport to bardzo zwiększy on swoje szanse. No i nie należy zapominać także o Oleguerze. Pozostaje tylko wierzyć, że mister zgra jakoś tą wybuchową mieszankę ze sobą.
A będzie to dla niego nie lada problem, bo linia pomocy, która odpowiada za destrukcje także znacząco się zmieniła. W środku pola brakuje kapitana reprezentacji Holandii - Cocu oraz jego walecznego rodaka Davidsa. Zastąpić ich mają Gio albo Motta no i Deco. Wydaje się więc bardzo prawdopodobne, że zamiast 32-letniego Philippa będzie grał van Bronckhorst, a za Davidsa Deco. Są to piłkarze dużo bardziej ofensywni niż ich poprzednicy. Co prawda nie znaczy to, że nie podołają oni zadaniu. Wartość Gio już każdy zna, a przecież Deco w ostatnich Euro królował, jeżeli chodzi o odbiór piłki. Nasuwa się, więc pytanie czy ta brazylijska maszynka będzie w ogóle działać? Na to pytanie chyba nie jest nikt w stanie odpowiedzieć. Wszystko pozostaje chyba tylko w rękach Rijkaarda. Jednak im bliżej sezonu to zastanawiam się czy nasz młody trener poradzi sobie i w przyszłym sezonie będziemy mogli oglądać taką Barce jaką każdy by chciał. Jedno jest pewne: nowi gracze na 100 % wymuszą zmianę taktyki na bardziej ofensywną. Zawsze należy pamiętać, że wygrywa ta drużyna, która strzeli większą ilość bramek. To mi pachnie aż nadto sposobem gry reprezentacji Brazylii. Ale to żadne odkrycie skoro mamy aż tylu zawodników z tego kraju. Jednak moim zdaniem nie powinniśmy patrzeć na narodowość danego piłkarza tylko ocenić jego grę. Nie trzeba już teraz marudzić, jaka to ta Samba Team jest do niczego. Trzeba zobaczyć jak będą oni grać.
Nie chce być pesymistą, więc mam nadzieje, że Ryjek znajdzie w końcu jakiś sposób na to żeby drużyna grała nie tylko ładnie, ale i skutecznie. Nie zakładam już z góry jego porażki, ale każdy wie, że nasz trener uczył się głównie od Włochów. A to już zupełnie inny styl gry. Rijkaard nie odważy się raczej na grę dwójką napastników. A to może okazać się kluczowe w tym wszystkim. Zwłaszcza jeżeli do stolicy Katalonii zawita Samuel Eto'o. Wtedy moglibyśmy grać jednym bardziej wysuniętym (Saviolą). A drugi pracowałby trochę bardziej w wypracowywaniu akcji. A także Larsson i Kameruńczyk doskonale w takim systemie poradziliby sobie. Dużo lepiej na pewno niż duet Savioli i Kluiverta w poprzednim sezonie.
Chciałbym także pod koniec zaznaczyć, że wszystko, co tutaj napisałem to moje własne odczucia, co do Samba Team. Nie zdziwię się, więc jeżeli będziecie mieli odmienne na ten temat zdanie. Chciałbym tylko, aby Barca znowu nie potrzebowała połowy sezonu na zgranie się. Bo takiego czasu nie dostaną. Jednak z tymi zawodnikami, co teraz mamy to obciach będzie, nie odnieść jakiegoś sukcesu. Ja w nich wierze i czekam z niecierpliwością na rozpoczęcie ligi. Wierze, że na Camp Nou w tym roku znowu zawiśnie gwiazdka pomyślności tak jak za czasów Johana Cruyffa.
Visca el Barca!!!!!!!!!!!!!!
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)