Byle do Grudnia

Artemise

17 lipca 2005, 16:42

Brak komentarzy
Przed rozpoczęciem sezonu wiadomo było, że Barcelona ma wyśmienity skład i jeżeli uda się to wszystko jakoś sensownie poustawiać na boisku to możemy świętować stworzenie nowego Dream Teamu. Początkowo wydawało się, ze w tym roku nic nie może powstrzymać naszych pupili przed sukcesem. Styl gry Katalończyków po prostu wbija w fotel gdy ogląda się co oni wyprawiają na boisku. Idealna równowaga pomiędzy linią obrony a ataku. Mecz za meczem, a Barca wcale nie zwalnia tempa i jak na razie (i oby tak do końca) jest jedyną drużyną, która przegrała jeszcze żadnego meczu w Primera Division. Jednak już po dokonaniu letnich transferów Joan Laporta i Frank Rijjkard zgodnie twierdzili, że Duma Katalonii ma na każdą pozycje dwóch równoważnych zawodników i holenderski trener będzie mógł stosować system rotacyjny w składzie. Niestety czas pokazał, że w rzeczywistości Barca ma tak naprawdę bardzo wąsko kadrę. Szczególnie gdy bardzo dotkliwych kontuzji doznali nasi pivoci: Thiago Motta i Edmilson, a także prawy obrońca Barcelony Gabri. Swoich kolegów szybko dogonił w szpitali Gerard i Ludovic Giuly, chociaż już z mniejszymi urazami. I co się okazało Że z obrony dobrze spisujący się Marquez musiał zostać przeniesiony na środek boiska. Tutaj radzi już sobie nie tak należycie jak wcześniej, ale nadal znośnie. Niestety w jego miejsce wskoczył Oleguer, który w tej chwili nie ma praktycznie żadnego konkurenta do gry. I zapowiada się, że to się nie zmieni przynajmniej do zimowego okna transferowego. Jednym wyjściem jest powrót Gerarda(który miał być wcześniej zmiennikiem Motty), ale jest to bardzo niepewny zawodnik jeżeli chodzi o dyspozycje. Jedziemy dalej. Okazało się, że gdy przez pewien okres nie mógł grać Francuz na jego miejsce wskakiwał Larsson i niestety nie pokazywał on tego do czego zdążył już wszystkich przyzwyczaić. Mało tego. To widać jak na dłoni, że brak jeszcze jednego zawodnika, który mógłby pełnić role i ofensywnego pomocnika i napastnika. Chyba wszyscy już wiedzą o kogo mi chodzi - LUIS GARCIA. Tak, tak. Chyba nikt nie mógł przypuszczać, że jego nieobecność będzie nam tak doskwierać. Bo gdy w miejsce Ludovica Guliego wchodzi Larsson nie ma już żadnej alternatywy dla Eto'o. Nie biorę tu pod uwagę Andresa Inieste dla którego prawa pomoc nie jest ulubioną pozycją. Jego potencjał uwidacznia się dużo bardziej gdy gra on na śroku boiska za Ronaldinho lub Deco. Niestety taka prawda... Tak więc sprzedaż hiszpańskiego zawodnika uważam za totalną porażkę i szybko należy (najlepiej jeszcze do końca roku) sprowadzić jeszcze jednego pomocnika. Bo chyba oczywiste jest pozyskanie jakiegoś DMC na miejsce Marqueza, aby ten mógł wrócić się do obrony. Dobrym posunięciem byłoby również po stracie Gabriego sprowadzenie do Dumy Katalonie jednego uniwersalnego obrońcę, bo Damia to może grać, ale w meczach o niedużą stawkę.
Podsumowując moim zdaniem w szeregach Barcy na nasze nieszczęście wytworzyły się dwie w porywach do trzech luk. I trzeba je jakoś załatać. Sprawa na razie może nie jest aż tak poważna, ale to tylko dlatego, że kontuzje wcale nie odzwierciedlają wyników jakie osiągamy w La Lidze, czy też w Lidze Mistrzów. Ale powiedzmy sobie szczerze: ILE TAK MOŻNA CIĄGNĄĆ?
2, może 3 miesiące. Po tym czasie piłkarze będą czuli się coraz bardziej zmęczenie i może się to przełożyć niestety na wyniki. Czyli apel do Joana Laporty aby nie zniszczył tego co tak dobrze się zaczęło. Mimo, że to dopiero Listopad to od sukcesu dzieli nas praktycznie już tak niewiele. Barcelona gra naprawdę bajeczny football i teraz sęk w tym aby to utrzymać. Nie można poskąpić teraz "parę" Euro gdy sukces jest tak blisko. A wymówki w stylu, ze podstawowych zawodników można zastąpić wychowankami nie ma tu racji bytu. Wystarczy sobie przeliczyć ilu teraz ich już gra i porównać sobie z innymi klubami. Kontuzje kontuzjami, ale FC Barcelona powinna umieć sobie z nimi poradzić. I obyśmy nie obudzili się pod koniec sezonu i zadali sobie pytania: "Czy można było zrobić coś więcej". Niestety my jako kibice niewiele mamy do powiedzenia, ale liczę, że zarząd weźmie się do roboty zrobi "coś" z tym problemem, bo tak zostawić to tego nie można.

Poleć artykuł