A może Jose?

Kamil Mioduski

26 grudnia 2007, 19:15

Brak komentarzy
Swój kolejny tekst chciałem poświęcić bardzo delikatnej kwestii, jaką jest bez wątpienia relacja kibiców FC Barcelona z Jose Mourinho. Jak wiemy Portugalczyk jest człowiekiem wywołującym skrajne odczucia. Dla jednych jest idolem, dla innych śmiertelnym wrogiem.

Aby dojść po puenty czyli odpowiedzi na pytanie czy powinien zostać w przyszłości szkoleniowcem Dumy Katalonii cofnijmy się o kilkanaście miesięcy w czasie.

Zgrupowanie kadry Hiszpanii w piłce nożnej. Popołudniowy trening, prowadzący zajęcia ex-trener Barçy Luis Aragones zwany "mędrcem" stara się zdopingować podopiecznych to cięższej pracy. Jose Antonio Reyes w tym czasie należał do najlepiej zapowiadających się zawodników na świecie. Za ogromną sumę odszedł z Sewilli CF do Arsenalu Londyn. Tam jak dobrze pamiętamy słabo się spisywał. Zamiast grać w duecie z Thierrym Henrym głównie był jego zmiennikiem. Na ów zajęciach z ust Aragonesa padł zwrot - ..."jesteś lepszy od tego czarnucha...". Czyli lepszy piłkarsko od Henry'ego. Słowa te zostały zarejestrowane przez mikrofony dziennikarzy obecnych na zajęciach. Wybuchł skandal na ogromną skalę. Aragones oczywiście przeprosił za zwoje zachowanie. Thierry Henry powiedział wtedy słowa które posłużą mi za odnośnik do dalszej części tekstu - "mogę wybaczyć, lecz nigdy nie zapomnę". Wychowanek AS Monaco jest znany ze swojego zaangażowania w akcje walki z rasizmem.

Cules od sezonu 2003/04 nienawidzą Jose Mourinho. Wiemy za co - lista przewinień jest dość pokaźna jak na cztery starcia Chelsea Londyn z FC Barcelona w Lidze Mistrzów.
Nazwanie Lionela Messiego - oszustem i symulantem, stanięcie po stronie Asiera del Horno gdy brutalnie staranował Argentyńczyka, poklepywanie Carlesa Puyola po twarzy w tunelu prowadzącym na Camp Nou, co miało wyprowadzić el Capitano z równowagi.
Taniec radości po wygranym meczu w stolicy Katalonii na oczach tysięcy fanów Barçy, plugawe i kontrowersyjne konferencje prasowe. Obraza Franka Rijkaarda, że nie potrafi analizować gry jego podopiecznych, skoro twierdzi że The Blues grają długą piłkę w ataku pozycyjnym z obrony do linii ataku. Także zarządowi dostało się za rzekome próby namówienia Franka Lamparta do przenosin do Dumy Katalonii. Można nawet stwierdzić, że Portugalczyk czasu nie tracił i poświęcał Barcelonie sporo uwagi - to oczywiście ironia z mojej strony.

Mourinho jak wszyscy pamiętamy był już związany z naszym klubem. Pracował jako tłumacz i asystent u sir Bobby'ego Robsona. Anglik bardzo cenił młodego i zdolnego Portugalczyka. Poprosił swojego następcę Luisa Van Gaala aby dał szansę młodemu trenerowi. Twórca potęgi Ajaxu Amsterdam lat 90. Holender był bardzo zadowolony z analiz taktycznych robionych przez Mourinho. Wspólnie z Ronaldem Koemanem sporo nauczyli się od człowieka który był bardzo nie lubiany przez Culés. Wraz ze zwolnieniem Van Gaala Mourinho również odszedł z klubu - wcześniej jeszcze krótko prowadził Barcelonę B. Po powrocie do ojczyzny jego kariera nabrała rumieńców. Po sukcesach z FC Porto świat zachłysnął się jego talentem. Potwierdził go w Anglii, ale do pełni szczęścia zabrakło triumfu w Lidze Mistrzów.

Dziś Jose Mourinho jako jeden z nielicznych fachowców tej klasy pozostaje bez pracy. Czy zostanie następcą Franka Rijkaarda w Barcelonie? Wielu z nas tego pragnie, cenimy go za warsztat, cechy motywacyjne graczy. Staje zawsze po stronie podopiecznych. Zdejmuje z nich "ciśnienie" które jest wywierane przez otoczenie, gdyż presja sukcesu jest w największych klubach ogromna. Na pewno, Portugalczyk jest droższym trenerem "w utrzymaniu" niż Holender, ale sukces ma wysoką cenę. Fachowość kontra wypowiedziane słowa, które bolały i bolą nas kibiców Blaugrana. Czy można to porównywać, zważyć?
Może warto wziąć przykład z Thierry'ego Henry, który jest dziś graczem Barçy. Możemy wybaczyć Mourinho jego wybryki, ale jednak zapomnieć się nie da. Tylko ciężką pracą może odpracować swoje grzechy.
Od razu pojawiają się jednak stwierdzenia, że Barça zacznie grać futbol totalnie defensywny, co moim zdaniem jest absurdem. Mourinho widzi przecież jaki potencjał drzemie w zawodnikach, którzy kochają grę ofensywną; taka jest ich mentalność. Osoby które nie od wczoraj śledzą losy piłki nożnej w szerokim wymiarze - a do takich osób się zaliczam - pamiętają jak grało FC Porto w sezonach gdy wygrywało Puchar UEFA i Ligę Mistrzów. Nie była to piłka defensywna, a raczej idealna równowaga między atakiem i szczelną defensywą.
Jose po prostu idealnie dobiera taktykę pod podopiecznych nie odwrotnie. To cechuje tylko najlepszych szkoleniowców.

Wiem, że mój felieton wywoła dyskusję, podobnie zresztą będzie gdy José Mário dos Santos MOURINHO rzeczywiście przybędzie do miasta Gaudiego. Obecność jego zaufanych asystentów na prawie każdym meczu może świadczyć, że coś jest na rzeczy, a sytuacja Mistera jest dość skomplikowana. Jeśli nie odmieni gry i stylu zespołu to raczej krócej niż dłużej będzie zasiadał na stanowisku trenera Blaugrana.

Przebaczenie, szansa odpracowania kary połączona z nową jakością. Futbol bardziej odpowiedzialny. Nie tylko ataki, ataki, ataki. Czasem warto oddać przeciwnikowi piłkę i patrzeć jak się sam męczy, niż samemu się wysilać.

W obecnej chwili nie widać lepszego kandydata na nowego trenera. Jeśli ktoś miałby skopiować wyczyn sir Alexa Fergusona w pracy przez ponad dwie dekady w jednym klubie - to na moje wyczucie i znajomość piłki jest nim właśnie Mourinho. A że polityka długofalowa jest jego konikiem świadczy np. cv wysłane do federacji Anglii - mające grubość ponad stu stron. Dogłębna analiza sytuacji, taktyki, zawodników których ewentualnie powoływałby i tych z których rezygnuje. Może wraz z nową "miotłą" zginąłby status quo i gra za dawne zasługi kilku zawodników.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze