Dudek w Barcelonie?

Looky

17 lipca 2005, 13:59

3 komentarze
Michał Pol: Z powodu kilku błędów i słabszej formy Jerzy Dudek stracił miejsce w pierwszym składzie Liverpoolu. Gerard Houllier dał mu trochę odpocząć, tymczasem zastępujący Polaka Chris Kirkland spisuje się bardzo dobrze. Nie wiadomo więc, jak bardzo ten ''odpoczynek'' Dudka się przedłuży. Ale chyba nie zaczął Pan już szukać dla niego nowego klubu?

Jan de Zeuw: Nawet nie musiałbym specjalnie szukać, wszędzie w Europie doskonale wiedzą, jakiej to klasy jest bramkarz. Nie dalej jak wczoraj miałem telefon z FC Barcelony z pytaniami o sytuację Jurka w klubie i formę. Oni tam mają ogromne kłopoty, zwolnił się już drugi wiceprezydent, kto wie, czy nie skończy się to rewolucją. Na pewno będą potrzebowali dobrego bramkarza.

Michał Pol: I chcą, żeby Dudek przyjechał na Camp Nou?!

- Nie ma takiej konieczności. Ostatni tydzień spędziłem w Liverpoolu, jestem po rozmowach i z menedżerem ''The Reds'' Houllierem, i trenerem bramkarzy Joe Corriganem. Przekonywali mnie, że Jurek szybko wróci między słupki. Teraz kiedy nie gra w dwóch meczach w tygodniu i może normalnie trenować, dopiero pokazuje fenomenalną klasę. Houllier powiedział, że musimy tylko spokojnie poczekać. Więc czekamy. Może to będzie jeszcze kilka spotkań, może trochę dłużej, ale jestem spokojny, że jego powrót jest tylko kwestią czasu.

Michał Pol: Nie martwi Pana dobra forma 21-letniego następcy Dudka Kirklanda? Na Wyspach bardzo się go docenia, trener reprezentacji Anglii Sven Goran Eriksson powołał nawet 21-letniego bramkarza młodzieżówki na lutowy mecz kadry z Australią...

- Bez przesady z tymi zachwytami. Oglądałem mecz z Aston Villą, w którym puścił trzy gole i niczym mnie nie przekonał. Natomiast Anglicy na gwałt potrzebują następcy dla Davida Seamana i stąd taka presja mediów na to, żeby w bramce grał Kirkland, który może się stać jednym z takich następców. Przecież to nie przypadek, że Eriksson ogłosił powołanie Kirklanda na mecz, który będzie dopiero za dwa miesiące. Przecież tak nie robi żaden trener na świecie, bo zdaje sobie sprawę, że przez ten czas mogą się zdarzyć różne rzeczy, kontuzje itd. Na szczęście Gerard Houllier nigdy nie ulega presji mediów, wielokrotnie to udowadniał. Wierzę więc, że zadecyduje, by w bramce jego zespołu grał po prostu najlepszy z jego bramkarzy. Zresztą proszę zobaczyć, jakie jest zdanie fanów ''The Reds''. Na oficjalnej stronie klubu aż 72 proc. kibiców uważa, że to Polak powinien być bramkarzem numer 1.

Michał Pol: Niektóre angielskie gazety spekulowały, że słabsza forma Dudka wzięła się od podpisania przez niego nowego kontraktu, który uczynił go jednym z najlepiej zarabiających bramkarzy świata...

- To głupie, kłamliwe bajki, że gdy Jurek podpisał lepszy kontrakt, to od razu przestał się przykładać do gry. Prawda wygląda tak, że warunki nowego kontraktu ustaliliśmy jeszcze w sierpniu i to od tego miesiąca Jurek zaczął otrzymywać większą pensję. W październiku tylko złożył swój podpis, bo tego wymagały jakieś tam uwarunkowania podatkowe.

Michał Pol: Czy teraz, kiedy Polak nie gra, dostaje pełną pensję?

- Kontrakt zapewnia Jurkowi pełną pensję bez względu na to, czy występuje czy nie.

Michał Pol: Skąd Pana zdaniem wzięła się ta słabsza forma Jerzego, który w poprzednim sezonie w 50 meczach Liverpoolu zachował czyste konto w rekordowych w historii klubu 26 spotkaniach?

- Analizowaliśmy przyczyny wspólnie z Houllierem i Corriganem i nasz wniosek był jeden: przemęczenie, które spowodowało utratę koncentracji. Przemęczenie i psychiczne, i fizyczne. Fizyczne, bo po prostu od ubiegłego sezonu rozegrał mnóstwo spotkań - właśnie owe 50 w barwach Liverpoolu, na mundialu i znowu w Premier League. Przez ponad rok miał tylko dwa tygodnie odpoczynku.

Ale nawet wtedy nie odpoczął psychicznie. Stres towarzyszył mu przez cały czas. Najpierw z powodu możliwego, w końcu nieudanego transferu z Feyenoordu do Arsenalu. Potem dramatyczne okoliczności przejścia do Liverpoolu z podpisywaniem kontraktu tuż przed meczem Polska - Norwegia. Potem mecze non stop w nowej drużynie. Tydzień po ostatnim spotkaniu ligowym już był na zgrupowaniu kadry przed mundialem. Potem mundial i stres związany z tym, jak oceniła go część prasy za występy w drużynie narodowej.

To wszystko złożyło się na wielkie zmęczenie. Choć on sam na nic się nie skarżył, w każdej rozmowie telefonicznej z Jerzym poznawałem po głosie, że musi być bardzo zmęczony, a to złożyło się na osłabienie koncentracji. Houllier przyznał zresztą, że prawie wszyscy jego piłkarze, którzy grali na mundialu, wrócili w gorszej formie i długo nie mogli się odnaleźć. Część do dzisiaj. To zresztą dotyczy nie tylko Liverpoolu. Trener Feyenoordu też mi mówił, że właśnie wysyłają na urlop Shinji Ono. Tak samo jest z grającym w drużynie Koreańczykiem Chong-gug Song, też został odesłany z powrotem do ojczyzny, żeby odpoczął. Tylko że w Anglii nie ma urlopów.

Michał Pol: A w jakiej formie psychicznej jest Jerzy teraz? Bo z jednej strony ten błąd z Manchesterem United rzeczywiście był straszny, ale z drugiej dostał fantastyczne poparcie fanów...

- O błędzie z MU Jurkowi oczywiście ciężko zapomnieć, ale z dnia na dzień czuje się coraz lepiej. I udowadnia to, przykładając się do treningów. Szczerze powiem, że wydawał się o trzy klasy lepszy niż jego rywal. Trener bramkarzy Liverpoolu Joe Corrigan też zresztą to przyznał. Co do kibiców to stwierdził, że zdają sobie oni sprawę, że nawet najlepszym bramkarzom przydarzają się takie słabsze momenty - czy to Oliverowi Kahnowi, czy Fabienowi Barthezowi. Corriganowi też zresztą przydarzyła się taka wpadka, gdy występował w Manchesterze City, i pamiętano mu to do końca jego dni na Maine Road. Kibice jednak dalej odnosili się do niego z sympatią. Tak samo jest przecież z Davidem Seamanem z Arsenalu, który w ostatnich latach miał mnóstwo wpadek, a fani w całej Anglii bardzo go szanują. Rozmawialiśmy zresztą z Jurkiem z bramkarzem Fulham i reprezentacji Holandii Edwinem van der Saarem i opowiadał, jak on przechodził taki sam słabszy okres w Juventusie po mistrzostwach Europy w 2000 roku.

Znając Jurka i jego psychikę, jestem pewien, że podobnie jak tamci wyjdzie z tego kryzysu silniejszy. Nikt zresztą przez cały ten czas nie odmawia mu wielkich umiejętności, wszyscy czekają po prostu, aż wróci do normalnej formy. Houllier powiedział mi: ''Jan, jeśli zdobędziemy mistrzostwo Anglii, to tylko z dobrym Dudkiem. Wiele razy ratował nas w ubiegłym sezonie. W tym, jak bronił na swoim zwykłym poziomie, byliśmy na pierwszym miejscu. Nadal jest numerem 1, musi tylko odpocząć''. To samo mówił Corrigan: ''Jan, wszystko będzie dobrze. Nadal mamy do umiejętności Jurka wielkie zaufanie''.

[źródło: Gazeta Wyborcza]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (3)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze