Sen prezydenta
Przedstawiam wywiad, jakiego udzielił prezydent klubu Joan Laporta dziennikowi Mundo Deportivo. Mówi w nim m. in.:
-"Jako kibic wyobrażałem sobie siebie tańczącego na masce samochodu po zwycięstwie z Realem"
-"Od dłuższego czasu myślę o tym meczu i bardzo mnie podnieca ten mecz."
-"To będzie mecz Ronaldinho. Zrobił tyle dla Barcelony."
Jak rozpoczął pan tydzień przed meczem Real Madrid - FC Barcelona ?
Podniecony. Podnieca mnie ten mecz (śmiech). Naprawdę. Od dłuższego czasu myślę o tym meczu i bardzo mnie podnieca ten mecz.
Proszę o wyjaśnienie słowa "podniecony"
(Śmiech) Ten mecz jest inny. Przeżyłem już mecz u siebie na Camp Nou, ale tym razem będę go oglądał z loży na Santiago Bernabéu i muszę włożyć dużo wysiłku, żeby się kontrolować w trakcie tego tygodnia, odnaleźć wewnętrzny spokój, bo na pewno będą nerwy... Tylko raz wcześniej byłem na Bernabéu, było to podczas finału Pucharu Króla, kiedy przegraliśmy 1-0 z Bilbao. To był finał z Miguelim, Maradoną,...Bardzo go przeżyliśmy, ze względu na wszystko, na atmosferę...
Zapomnijmy o tym i wróćmy do teraźniejszości. Skończył się piłkarski klasyk. Jak pan sobie wyobraża tę chwilę ?
Czuję niesamowitą radość. Śniłem o tym meczu wiele razy jako kibic. Widzę siebie w tym śnie. Skończył się mecz Real - Barça i stoję na masce samochodu na Paseo de Castellana, w euforii. Do tego stopnia, że wyobrażam sobie siebie tańczącego na masce... (wybuch śmiechu). No, ale to jest sen kibica. Teraz jestem prezydentem! I przyznam się, że jako prezydent też śniłem o tym spotkaniu. Widzę siebie sekundy po zakończeniu meczu i czuję wielką radość, i szacunek dla pokonanego rywala...
Proszę opowiedzieć więcej...
I wyobrażam sobie lot do Barcelony, kiedy możemy być z trenerami, zawodnikami, można powiedzieć, w intymności. I obejmujemy się. To szczególny moment. Pamięta pan jak zrobiliśmy tunel dla drużyny na lotnisku w Santiago po zwycięstwie z Deportivo? To było piękne!
Nie zapomniał pan o czymś... ?
Jesteśmy w trakcie sezonu 2003-2004, dwadzieścia lat po sezonie 1983-84. Tylko tyle.
Prezydent nie mówi więcej. Nie chce nic więcej mówić. Ale dwadzieścia lat po legendarnym 0-5 na Bernabéu, można sobie wyobrazić, o czym marzy prezydent. Chociaż Laporta nawet nie wspomina o wyniku, tak jak jego koledzy z kierownictwa, jest w to rodzaj przesądu)
Kto będzie głównym bohaterem na Santiago Bernabéu ?
Ronaldinho. To będzie mecz Ronaldinho. Zrobił tyle dla Barcelony. Przywrócił wiarę i entuzjazm dzieciom. Proszę spojrzeć, ile z nich nosi koszulkę Barçy... I Rijkaard, też będzie bohaterem. Zrobi pokaz taktyki. Na pewno Xavi będzie grał na poziomie, jaki prezentuje w ostatnich miesiącach...A Patrick strzeli.
Wyobraża pan sobie podskakiwanie w loży, tak jak Książe Albert ?
O nie! Nigdy. Bardzo szanuję prezesa drużyny przeciwnej, dlatego, że w loży bardzo przeżywasz złe chwile. Złościsz się! Nawet niektóre komentarze kolegów prezesów, z którymi masz dobre stosunki, każą ci ugryźć się w język. To bardzo trudne, tłamsić uczucia w sobie. W przypadku Florentina Pérez, podczas spotkania u nas, wszystko było w porządku. Komentowaliśmy grę w dobrej atmosferze. W pierwszej połowie bardzo cierpiałem, ale w drugiej graliśmy bardzo dobrze.
Rozmawiał pan z Rijkaardem o klasyku ?
Rijkaard jest najlepszy w drużynie! Cały czas znajduje się w punkcie równowagi, nie daje się ponieść emocjom. Ma fantastyczne poczucie humoru. Pokazał, że potrafi stworzyć silną drużynę, ma charakter zwycięzcy. A kiedy się uśmiecha, (bo nigdy się nie śmieje!), napełnia mnie spokojem. Ten Cate tez jest bardzo ważny, kluczowy dla drużyny.
Saviola jest w wielkiej formie...
Lubię Saviolę, jego matkę Marię Teresę i cały czas jestem w kontakcie z jego managerem, Cabrerą Brizuelą... Saviola robi wiele, żeby zintegrować się z krajem, z klubem. Jego oddanie dla klubu jest godne podziwu. Podoba mi się jego gotowość do wspierania organizacji takich jak ta, która pomaga osobą z zespołem Downa. Pokazuje, że jest wspaniałym człowiekiem i widać, że matka dobrze go wychowała, wpajając mu najważniejsze wartości.
Mistrzostwo. Wciąż jest możliwe ?
Zna mnie pan, jasne, że jest możliwe. Ale proszę, żeby nie kazał mi pan robić rachunków...(śmieje się, bo kilkanaście minut dyskutował z kolegą z kierownictwa o tym, na jakim boisku mogą stracić punkty Valencia i Real). Wygraliśmy w tym tygodniu z Malaga, a wciąż są jeszcze mecze.
[źródło: MD]
-"Jako kibic wyobrażałem sobie siebie tańczącego na masce samochodu po zwycięstwie z Realem"
-"Od dłuższego czasu myślę o tym meczu i bardzo mnie podnieca ten mecz."
-"To będzie mecz Ronaldinho. Zrobił tyle dla Barcelony."
Jak rozpoczął pan tydzień przed meczem Real Madrid - FC Barcelona ?
Podniecony. Podnieca mnie ten mecz (śmiech). Naprawdę. Od dłuższego czasu myślę o tym meczu i bardzo mnie podnieca ten mecz.
Proszę o wyjaśnienie słowa "podniecony"
(Śmiech) Ten mecz jest inny. Przeżyłem już mecz u siebie na Camp Nou, ale tym razem będę go oglądał z loży na Santiago Bernabéu i muszę włożyć dużo wysiłku, żeby się kontrolować w trakcie tego tygodnia, odnaleźć wewnętrzny spokój, bo na pewno będą nerwy... Tylko raz wcześniej byłem na Bernabéu, było to podczas finału Pucharu Króla, kiedy przegraliśmy 1-0 z Bilbao. To był finał z Miguelim, Maradoną,...Bardzo go przeżyliśmy, ze względu na wszystko, na atmosferę...
Zapomnijmy o tym i wróćmy do teraźniejszości. Skończył się piłkarski klasyk. Jak pan sobie wyobraża tę chwilę ?
Czuję niesamowitą radość. Śniłem o tym meczu wiele razy jako kibic. Widzę siebie w tym śnie. Skończył się mecz Real - Barça i stoję na masce samochodu na Paseo de Castellana, w euforii. Do tego stopnia, że wyobrażam sobie siebie tańczącego na masce... (wybuch śmiechu). No, ale to jest sen kibica. Teraz jestem prezydentem! I przyznam się, że jako prezydent też śniłem o tym spotkaniu. Widzę siebie sekundy po zakończeniu meczu i czuję wielką radość, i szacunek dla pokonanego rywala...
Proszę opowiedzieć więcej...
I wyobrażam sobie lot do Barcelony, kiedy możemy być z trenerami, zawodnikami, można powiedzieć, w intymności. I obejmujemy się. To szczególny moment. Pamięta pan jak zrobiliśmy tunel dla drużyny na lotnisku w Santiago po zwycięstwie z Deportivo? To było piękne!
Nie zapomniał pan o czymś... ?
Jesteśmy w trakcie sezonu 2003-2004, dwadzieścia lat po sezonie 1983-84. Tylko tyle.
Prezydent nie mówi więcej. Nie chce nic więcej mówić. Ale dwadzieścia lat po legendarnym 0-5 na Bernabéu, można sobie wyobrazić, o czym marzy prezydent. Chociaż Laporta nawet nie wspomina o wyniku, tak jak jego koledzy z kierownictwa, jest w to rodzaj przesądu)
Kto będzie głównym bohaterem na Santiago Bernabéu ?
Ronaldinho. To będzie mecz Ronaldinho. Zrobił tyle dla Barcelony. Przywrócił wiarę i entuzjazm dzieciom. Proszę spojrzeć, ile z nich nosi koszulkę Barçy... I Rijkaard, też będzie bohaterem. Zrobi pokaz taktyki. Na pewno Xavi będzie grał na poziomie, jaki prezentuje w ostatnich miesiącach...A Patrick strzeli.
Wyobraża pan sobie podskakiwanie w loży, tak jak Książe Albert ?
O nie! Nigdy. Bardzo szanuję prezesa drużyny przeciwnej, dlatego, że w loży bardzo przeżywasz złe chwile. Złościsz się! Nawet niektóre komentarze kolegów prezesów, z którymi masz dobre stosunki, każą ci ugryźć się w język. To bardzo trudne, tłamsić uczucia w sobie. W przypadku Florentina Pérez, podczas spotkania u nas, wszystko było w porządku. Komentowaliśmy grę w dobrej atmosferze. W pierwszej połowie bardzo cierpiałem, ale w drugiej graliśmy bardzo dobrze.
Rozmawiał pan z Rijkaardem o klasyku ?
Rijkaard jest najlepszy w drużynie! Cały czas znajduje się w punkcie równowagi, nie daje się ponieść emocjom. Ma fantastyczne poczucie humoru. Pokazał, że potrafi stworzyć silną drużynę, ma charakter zwycięzcy. A kiedy się uśmiecha, (bo nigdy się nie śmieje!), napełnia mnie spokojem. Ten Cate tez jest bardzo ważny, kluczowy dla drużyny.
Saviola jest w wielkiej formie...
Lubię Saviolę, jego matkę Marię Teresę i cały czas jestem w kontakcie z jego managerem, Cabrerą Brizuelą... Saviola robi wiele, żeby zintegrować się z krajem, z klubem. Jego oddanie dla klubu jest godne podziwu. Podoba mi się jego gotowość do wspierania organizacji takich jak ta, która pomaga osobą z zespołem Downa. Pokazuje, że jest wspaniałym człowiekiem i widać, że matka dobrze go wychowała, wpajając mu najważniejsze wartości.
Mistrzostwo. Wciąż jest możliwe ?
Zna mnie pan, jasne, że jest możliwe. Ale proszę, żeby nie kazał mi pan robić rachunków...(śmieje się, bo kilkanaście minut dyskutował z kolegą z kierownictwa o tym, na jakim boisku mogą stracić punkty Valencia i Real). Wygraliśmy w tym tygodniu z Malaga, a wciąż są jeszcze mecze.
[źródło: MD]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)