Eto'o: Tytuły, tytuły, tytuły!

Joey

28 grudnia 2005, 12:56

18 komentarzy
Samuel Eto'o nie chce, by okazje do świętowania się kończyły. Już myśli o następnych bramkach. Chce, by rok 2006 rozpoczął się tak, jak kończył poprzedni: zwycięstwami i golami. Samuel Eto'o, najlepszy snajper Blaugrany, wypowiada się o skuteczności, widowiskach i dzieli się swoimi nadziejami.

Rok się kończy!

Tak, i nie mamy powodów do narzekań. Jesteśmy liderami i zwyciężamy w pięknym stylu!

A ty strzelasz bramki jak na zawołanie!

Tak, tak, i mam nadzieję, że nie przestanę! Ale najważniejsze, że drużyna wygrywa. Zdobycie 'pichichi' jest znacznie łatwiejsze, gdy gra się z Deco, Xavim, Ronaldinho, Messim, Giulym i resztą.

Dalej marzysz o 50 bramkach w tym sezonie?

Marzyć zawsze można. Nie chcę sobie stawiać żadnych wygórowanych wymagań, chcę, by z roku na rok było coraz lepiej i żebym strzelał więcej bramek.

Więc z czym ma być lepiej w roku 2006?

Niech będzie więcej tytułów i bramek.

W ostatnim roku było ich 28...

Albo 29, ale dobrze, że w tym roku historia się nie powtórzy. W tym sezonie mam już na koncie 22 bramki, i dlatego co rok stawiam sobie poprzeczkę coraz wyżej. Chciałbym ustrzelić 35 goli, ale naturalnie najpierw myślę o zespole.

Wygląda na to, że uczysz się na błędach z końca poprzedniego sezonu...

Tak, obsesja zdobycia bramki to najgorsza rzecz dla napastnika. Gole zawsze są wynikiem gry całego zespołu, a nie indywidualnej formy.

A która bramka najbardziej cię ucieszyła?

Myślę, że ta z Levante, która zapewniła nam mistrzostwo.

A teraz masz 20 goli po 22 grach. Marzyłeś o takim wyniku przed sezonem?

Mam wielkie zaufanie do swych umiejętności. Zawsze staram się, by było lepiej. Najważniejsze jest to, że te gole nie są moje, lecz całej drużyny i dają nam punkty. Jeśli zdobyłbym 30 goli w 15 meczach, a Barca nie byłaby liderem, nie dałyby mi one żadnej radości.

A co ze styczniowym Pucharem Narodów Afryki?

Szukam rozwiązania, które byłoby dobre zarówno dla Barcy, Kamerunu, jak i dla mnie samego. Nie jest to łatwe.

Rozważasz nie pojechanie z reprezentacją?

Nie. Jestem Kameruńczykiem i gra w reprezentacji to zaszczyt. Chcę jednocześnie opuścić jak najmniej spotkań w La Liga. Cały czas zastanawiam się, jak pogodzić obie sprawy.

Boisz się, że nie zdobędziesz 'Złotego Buta' tak jak rok temu?

Nie jestem hipokrytą i nie ukrywam, że marzę o zdobyciu tej nagrody. Ale najważniejsze będą osiągnięcia klubu. Co mi po indywidualnych wyróżnieniach, jeśli drużyna niczego nie wygra?

Trzy marzenia na ten rok?

Tytuły, tytuły, tytuły.

To nawet nie pytam o czwarte, bo to też pewnie tytuły?

Nie, ćwiartką mych marzeń jest zdrowie dla wszystkich, bo ono jest rzeczą najważniejszą.

Rok 2005 dobiega końca, jak go ocenisz?

Wspaniale. Teraz musimy ponownie zdobyć mistrzostwo i udowodnić, że jesteśmy najlepsi.

Brzmi jak zemsta...

Nie. Jedyne, czego jestem pewien, to, że jesteśmy najlepsi, lecz Chelsea wyeliminowała nas po naszych własnych błędach. Teraz mamy okazję się zrewanżować.

Czy to tylko chęć wygranej, czy coś więcej?...

Dla mnie chęć zwycięstwa. Nic więcej.

Czyli nie będzie żadnych pozaboiskowych 'rozgrywek'?

Dla mnie nie. Ja przemówię na boisku.

Na pewno w tym roku było coś o czym chciałbyś zapomnieć, przy świętowaniu mistrzostwa...

Czemu?

No, te słowa do Madrytu...

To już jest sprawa zamknięta. Przeprosiłem jeszcze tego samego dnia i wiele razy później. Ale są ludzie, którzy mają mnie za diabła, z rogami i tak dalej. Niestety, nic na to nie poradzę.

Liga w garści?

Nie sądzę! Nie można tak mówić.

Macie 11 punktów przewagi nad Realem.

Nawet gdybyśmy mieli trzydzieści, to o niczym nie świadczy. Jeśli będziemy pewni zwycięstwa, to zapewne przegramy. Będziemy się zaciekle bronić i walczyć do upadłego, bo wola walki i zwycięstwa jest oprócz formy najważniejsza.

Nie dziwi cię sytuacja w jakiej znajdują się Blancos?

Wolałbym się nie wypowiadać na ten temat, bo moja wypowiedź może zostać błędnie zinterpretowana w stolicy.

Co z 2005 roku chciałbyś wymazać z pamięci?

Eliminacje do Mistrzostw Świata. Straciliśmy awans w ostatniej chwili. No cóż, w życiu są wzloty i upadki, ale czasu cofnąć się nie da.

Twój faworyt Mistrzostw?

Na pewno Brazylia, a za nią Hiszpania, Niemcy i Włosi, którzy mogą sprawić niespodziankę. Nie lekceważyłbym także Wybrzeża Kości Słoniowej, które ma silną drużynę.

A przy okazji, otrzymujesz 9 stycznia wyróżnienie dla Najlepszego Piłkarza Afryki, prawda?

Nic mi nie wiadomo na ten temat. Oczywiście, wspaniale byłoby znów zdobyć tą nagrodę.

No i wspaniale byłoby utrzeć nosa piłkarzom Chelsea, Drogbie i Essienowi, przed dwumeczem z ich klubem.

To na pewno wspaniale wpłynęłoby na moje morale. A oni i tak wiedzą, że w tym sezonie nie pozwolimy im przejść.

[źródło: Sport]

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Jak nie można jak można.

Już 15 komentów :P

visca el barca tytuly

Byłem.

Tęsknie za Eto'o. Dlatego tu jestem :) 31.07.2013!

...........

nice

hehe

Dużo komentarzy ;]

lol