Messi: Moim wielkim marzenieniem jest rok 2007 bez kontuzji

Dylu

25 grudnia 2006, 17:46

Brak komentarzy
Najmłodszy członek pierwszej drużyny podjął się oceny mijającego roku, w którym świętował zdobyte tytuły oraz swój debiut na Mistrzostwach Świata. 365 dni minęło bardzo szybko, ale w tym czasie 19-letni napastnik stał się nie tylko częścią zespołu prowadzonego przez Franka Rijkaarda, ale także jedną z jego wielkich gwiazd. ‘Mały diabeł', jak ochrzcił go Fabio Capello (podczas meczu o Puchar Gampera dwa sezony temu, gdy był jeszcze trenerem Juventusu), wspaniale się rozwinął, gra świetny futbol podparty jego wewnętrzną determinacją i brakiem strachu przed rywalami, presją czy jakimiś spekulacjami. Argentyńczyk, na jednej z największych piłkarskich scen, gra przed ogromną widownią bez żadnych kompleksów, tak jakby to było patio jego domu. "Zapamiętajcie moje imię", powiedział rok temu w reklamie młody piłkarz, który niedługo później zagrał niesamowite spotkania na takich obiektach jak Stamford Bridge czy Santiago Bernabéu. Leo miał jednak w tym roku wielkiego wroga, który wyrządza wiele krzywd wśród piłkarzy: kontuzje. Pierwsza to uraz mięśnia dwugłowego lewej nogi, który pozbawił go szans na występ w finale Champions League i niemalże wyeliminował go z kadry jadącej na Mundial do Niemiec. Druga, złamanie piątej kości śródstopia lewej nogi, wyeliminowała go z gry na kilka miesięcy, co zaoszczędziło mu rozczarowania związanego m.in. z porażką w Klubowych Mistrzostwach Świata.

Leo Messi przed wyjazdem do Argentyny podzielił się z dziennikarzami "Sportu" swoimi wspomnieniami i marzeniami przed zbliżającym się wielkimi krokami 2007 rokiem. Młody piłkarz udał się do rodzinnego Rosario, gdzie wraz z rodziną i przyjaciółmi spędzi święta Bożego Narodzenia i odbędzie ostatni etap swojej rehabilitacji. 3. stycznia do Argentyny wybiera się również klubowy fizjoterapeuta Juanjo Brau, który pomoże piłkarzowi wyleczyć jego uraz.

Ze sportowego punktu widzenia musisz mieć nadzieję na jeden ‘czysty' sezon, po dwóch sezonach z kontuzjami.

Tak, to prawda, ponieważ pozbywam się jednej i łapię kolejną. Nikt nie lubi być niezdolnym do grania, a szczególnie kiedy trwa to tak długo. Jedyną rzeczą, jakiej chcę jest móc grać prze z kolejne trzy lata bez żadnej przerwy

To byłoby Twoje największe marzenie?

Tak, z pewnością. Moim największym marzeniem jest zdrowie dla mojej rodziny, a osobiście siła do spokojnej gry przez cały rok bez żadnych kontuzji. Mam nadzieję, że nie będzie mi już dane przechodzenie więcej żadnych kontuzji.

Kontuzja, którą złapałeś w zeszłym sezonie (7. marca, przeciwko Chelsea na Stamford Bridge), kosztowała Cię o wiele więcej z psychologicznego punktu widzenia?

Tak. To była pierwsza poważna kontuzja, jakiej doznałem w mojej karierze i to była dla mnie zupełnie nowa sytuacja. Wiele mnie kosztowało by się z tym oswoić. Tym razem, wiem już jednak jak należy to traktować, wiem już co trzeba robić i co jest oczywiste, złe doświadczenie z pierwszej kontuzją bardzo mi się przysłużyły. Teraz jestem spokojniejszy.

Tym razem kontuzja ta nie jest dla Ciebie szczególnym zaskoczeniem (podczas Mundialu w Niemczech przeprowadzono na nim testy, które wykazały pęknięcie spowodowane przeciążeniami w obu stopach).

Nie, obie stopy mam tak samo obciążone i wiem, że to mogło się stać (kontuzja), chyba że je wyleczę. W prawej stopie wyleczyłem to, a w drugiej nie.

Zdecydowałeś, że zakończysz swoje leczenie w Argentynie, gdzie pozostaniesz półtora miesiąca. Dlaczego tak?

Dali mi pozwolenie by tam właśnie przejść rehabilitację, jak to już miało miejsce przy okazji pierwszej kontuzji. Juanjo przyjdzie do mnie 3. stycznia, więc wszystko będzie pod kontrolą. W Rosario czuję się pewniej, ponieważ jestem z rodziną i moimi ludźmi, i mam nadzieję na lepszą pracę i szybszy powrót.

Lepiej jest dla Ciebie przechodzić kontuzję z dala od Camp Nou?

Tak... Sam fakt wejścia do szatni i zobaczenie tych wszystkich kolegów idących na trening a potem zostanie samemu, źle na mnie działa. Próbuję trenować w innych godzinach by nie widzieć się z nimi. Z tego powodu uznałem, że najlepszą rzeczą będzie leczyć się w Argentynie. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, kiedy wrócę do Barcelony (planowo będzie to 3. lutego) przez tydzień popracuję nad siła fizyczną i już będę mógł dołączyć do drużyny. Chciałbym być gotów na 1/8 Champions League.

Jaki był Twój rok 2006?

Przeżyłem wiele rzeczy. Niektóre piękne, inne złe. Piękne, ponieważ świętowałem wiele tytułów z Barceloną, a złe ponieważ miałem dwie poważne kontuzje, które na długi czas odsunęły mnie od boiska. Pojechałem także na Mundial i miałem to czego chciałem, byłem w Niemczech, grałem, strzeliłem gola... Najgorszą rzeczą były kontuzje. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będę miał jakieś radości, zdobędziemy jakieś tytuły i nie odniosę kolejnej kontuzji.

Największą porażką było odpadnięcie Argentyny z Mistrzostw Świata we wczesnej fazie?

Nie, najgorszymi momentami były kontuzje, bez wątpienia. Miesiące jakie spędziłem poza boiskiem, mecze które straciłem, finał w lidze i ostatnie spotkania w Champions League...

Final w Paryżu...

Oczywiście miałem wielką ochotę by w nim zagrać. Zrobiłem wszystko, co mogłem by się wyleczyć, ale później zdałem sobie sprawę jaki zrobiłem błąd myśląc, że mogę zagrać, ponieważ nic nie trenowałem.

Barça przechodzi kolejną plagę kontuzji, szczególnie po Klubowych Mistrzostwach Świata rozgrywanych ostatnio w Japonii. Terminarz to najgorszy przyjaciel piłkarza?

Mmm... nie wiem czy kontuzje bezpośrednio związane są z terminarzem, niemniej prawda jest taka, że gramy wiele spotkań: liga, Copa del Rey, Champions League, spotkania kadr narodowych... To wiele spotkań, ale sytuacja jest, jaka jest i gramy wszystko co możemy. Z pewnością terminarz ma swoje znaczenie, ale jest także wiele kontuzji kolan i to jest bardzo nieprzyjemne, gdy przytrafi się to właśnie Tobie.

[źródło: Sport]

Poleć artykuł