Atlético tłumaczy swoją reakcję i podkreśla, że nie sprzeda Juliana Álvareza

Dariusz Maruszczak

29 maja 2026, 21:08

Mundo Deportivo

45 komentarzy

Fot. Getty Images

Mundo Deportivo opublikowało tłumaczenie Atlético dotyczące dzisiejszego ataku ze strony tego klubu na Barcelonę. Rojiblancos wyjaśnili w nim wprost, że nie zamierzają sprzedawać Juliana Álvareza.

Może wyglądało to na żart albo humorystyczny ton, ale to bardzo poważna sprawa. Od dłuższego czasu jesteśmy bardzo źli na FC Barcelonę. Zrobiliśmy to w ironiczny sposób, żeby postawić kataloński klub przed lustrem i pokazać mu, co robi. Wiadomości Fabrizia Romano, prasy śledzącej tę drużynę, sytuacje, w których Cerezo jedzie na obiad do Barcelony i jest zasypywany niestosownymi pytaniami o negocjacje z Laportą w sprawie Juliána, pytania kierowane do naszych zawodników w mixed zonie…” - ma tłumaczyć Atlético według relacji Mundo Deportivo.

„Organizuje się kolację w Barcelonie i zawiadamia El Chiringuito, żeby przyjechali z kamerami i nagrali, jak Juanma López (agent piłkarski i rzekomy pośrednik w tej sprawie) wychodzi z restauracji. Albo podają informację o ofercie, która rzekomo została wysłana, podczas gdy tutaj (w Atlético) nic takiego nie dotarło”.

„Koniec z tym. Jesteśmy bardzo źli i taki był nasz sposób, by to pokazać”.

Jak podaje Mundo Deportivo, w Atlético odnoszą się też do telefonów wykonywanych przed dwumeczem w Pucharze Króla i Lidze Mistrzów jako kolejnym czynnikiem, który bardzo źle został odebrany w klubie. W podobnej sytuacji w przeszłości, gdy negocjowano z Antoine'em Griezmannem mimo obowiązującego kontraktu, Atlético skorzystało z groźby złożenia skargi do UEFA. W przypadku Juliána, który również ma umowę ważną do 2030 roku, w klubie zachowują spokój. Nie mówi się o skardze ani groźbach, ale stanowisko jest jednoznaczne. „Jasne jest jedno: to Atlético ma wszystkie karty w ręku. Zawodnik jest zabezpieczony (klauzula 500 milionów euro) i ma długoterminowy kontrakt (do 2030 roku)” – wyjaśniają źródła MD.

„Atlético jest z niego zachwycone, ma długi kontrakt, jest zabezpieczony i liczymy na niego w przyszłym sezonie”.

Atlético podkreśliło też, że może sprzedać Álvareza tylko w przypadku opłacenia jego klauzuli odejścia: „Juliána nie da się kupić za stałą kwotę rozłożoną na sezony i uzupełnioną bonusami. To 500 milionów euro, które trzeba wpłacić od razu w siedzibie LaLigi”.

W Atlético nie są też zaskoczeni rolą agenta zawodnika, Fernando Hidalgo, w całej tej historii. „Gdyby FC Barcelona robiła wszystko tak, jak należy, agent nie miałby z tym nic wspólnego. Ale jeśli omijasz klub, to nie działasz we właściwy sposób” – tłumaczą. „Agenci z tego żyją. To normalne, tym się zajmują, taka jest ich praca. Problemem jest Barcelona” – podsumowują.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (45)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy