Dlaczego Anthony Gordon?

Dariusz Maruszczak

29 maja 2026, 23:00

101 komentarzy

Fot. Getty Images

Wielu kibiców Barcelony zadaje sobie teraz pytanie, dlaczego to właśnie po Anthony’ego Gordona ruszył kataloński klub, chcąc wzmocnić swój atak. Postaramy się wyjaśnić chociaż część tych wątpliwości i rzucić pewne światło na tego zawodnika.

Najnowsze doniesienia wskazują, że Barça poczyniła ostatnio duże postępy ws. pozyskania Gordona. To właśnie Anglik staje się priorytetem Barcelony, która dostrzega realne szanse na sprowadzenie go na Camp Nou. Co więcej, według doniesień różnych mediów Gordon też preferuje przejście właśnie do Blaugrany. Ten wybór katalońskiego klubu być może nie jest dla wielu oczywisty, nie jest spektakularny, ale może okazać się niezwykle trafny.

Konsensus w klubie

Bardzo duże znaczenie w tej operacji ma to, że osoba Gordona wzbudza jednomyślność w klubie. Joan Laporta, Deco i Hansi Flick mają być przekonani, że 25-latek może być wzmocnieniem z wielkim potencjałem dla Barcelony. To, że na różnych poziomach klubu Gordon jest postrzegany pozytywnie, jest bardzo istotne, bo z jednej strony piłkarz musi spełniać wymogi finansowe i jakościowe, ale też pasować trenerowi do koncepcji. Jak widzieliśmy ostatnio, zupełnie inaczej było w przypadku Alessandro Bastoniego. Jeśli Flick rzeczywiście chce Gordona, powinien go dostać, bo to Niemiec potem będzie składał te klocki.

Cena

Kwota transferu na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo wysoka - 70-85 milionów euro. Zwłaszcza że nie mówimy o graczu mającym pierwszorzędną rozpoznawalność. Natomiast trzeba mieć na uwadze, że to są wyjściowe kwoty, jeśli mówimy o atakujących z poziomu Premier League, którzy zmieniają klub. Najnowsze informacje zakładają, że Atlético mogłoby nawet sprzedać Juliana Álvareza, ale za dwa razy większą kwotę. To po prostu może być już za dużo dla Barcelony. Z kolei João Pedro Chelsea nie sprzeda za żadne pieniądze. Gordon jawi się tu jako dostępna opcja, bo Newcastle wyraża otwartość na sprzedaży swojej gwiazdy.

Dopasowanie do systemu

Przede wszystkim Gordon wygląda jak piłkarz żywcem wyjęty ze schematów Flicka. Zapewne dlatego niemiecki szkoleniowiec mógł zwrócić na niego swoją uwagę. A przecież Niemiec miał okazję oglądać go z bliska w trzech meczach. Gordon to zawodnik niezwykle ciężko pracujący dla drużyny. Haruje w pressingu i bardzo dynamicznie atakuje rywala, co jest kluczowym elementem funkcjonowania całego systemu Barçy, na poziomie ataku i obrony. Jest bardzo wydolnym zawodnikiem, a mimo bycia ważną postacią w Newcastle potrafił też ciężko pracować bez objawów gwiazdorzenia. Warto zwrócić uwagę, że Gordon mówi o pracy w pressingu z taką lubością, jak inni o strzelaniu goli.

Statystyki też potwierdzają znaczenie Gordona w tym elemencie gry. 25-latek zapewni utrzymanie intensywnego rytmu związanego z wysokim pressingiem. Problemy z tym aspektem w pierwszej linii też wpływały na to, jakie trudności Barça miała z bronieniem w tym sezonie. To aspekt definiujący w dużej mierze skuteczność gry Barcelony. 

Skuteczność pojedynków

Nie tylko w zakresie pressingu i pracy boiskowej Gordon to ciekawy wybór. Anglik jest zawodnikiem bardzo efektywnym w pojedynkach, nie tylko w ataku, ale i w obronie. Jak widzimy na poniższym wykresie, tylko jeden skrzydłowy w Premier League jest skuteczniejszy w starciach z przeciwnikami. Z pewnością Gordon jest graczem mogącym przyczyniać się w ten sposób do zdobywania posiadania piłki i zrobienia różnicy na placu gry, bazując na umiejętnej zmianie rytmu biegu. A przecież jest on również ósmym najszybszym piłkarzem tej edycji Ligi Mistrzów - wykręcił prędkość 36,4 km/h, gdy w Barcelonie najlepszy Jules Koundé miał 34,8 km/h.

Wszechstronność

Gordon może być wykorzystywany w różnych rolach. Docelowo jest oczywiście skrzydłowym i można zakładać, że na tej pozycji będzie rotowany z Raphinhą, co ułatwiłoby też odpoczynek Lamine Yamalowi, gdyby Brazylijczyk schodził na prawą stronę. Warto jednak zwrócić uwagę, że Anglik w tym sezonie rozegrał (dane Transfermarkt) aż 16 meczów na środku ataku. Oczywiście Gordon nie jest klasyczną „9”, to raczej gracz poruszający się między liniami lub wychodzący na wolne pole niż typowy środkowy napastnik (co nie znaczy, że nie będzie wchodził w zwarcia z rywalami). Taki zawodnik może jednak być przydatny w systemie Barçy. Niejednokrotnie rozważaliśmy, czy Dani Olmo lub Fermín López w roli fałszywej „9” nie byliby optymalnym rozwiązaniem przynajmniej w określonych okolicznościach. A Gordon nie byłby w tym zakresie eksperymentem. To inteligentny piłkarz potrafiący znaleźć przestrzeń i w takiej roli mógłby grywać jako napastnik.

Obecność Gordona pozwoliłaby utrzymać rotację dwójki środkowych napastników. W razie czego do dyspozycji pozostaje bowiem Ferran Torres, a gdyby znów miał gorszy okres, w jego miejsce mógłby wejść Anglik. Taki wariant z Gordonem wzmacniającym atak mógłby jednym ruchem załatać dziury na dwóch pozycjach po odejściu Roberta Lewandowskiego i Marcusa Rashforda. Poniżej fragmenty z występu 25-latka w starciu z Newcastle - mniej więcej takiego stylu można oczekiwać od Anglika na tej pozycji.

Zarządzanie kadrą i minutami

W takiej konfiguracji linii ofensywnej Barcelona może być zabezpieczona na wypadek kontuzji i jednocześnie zapewnić piłkarzom odpowiedni czas gry, aby mogli realizować swoje aspiracje i utrzymać formę. Flick nie jest fanem szerokich rotacji, więc zestawienie Lamine Yamal, Raphinha, Gordon, Ferran, Dani Olmo i Fermín López na cztery pozycje nie wygląda źle pod względem zagospodarowania minut.

Warto też zwrócić uwagę, że Gordon po prostu pasuje do urozmaicenia tego ataku jako gracz potrafiący rozszerzyć grę, dynamiczne zaatakować do linii końcowej. Barça ma kim rozkręcać akcje (De Jong, Pedri, Lamine), ma kim finalizować strzałem lub podaniem (Fermín, Olmo, Raphinha, Ferran), a w osobie Anglika będzie miała kogoś, kto może nie tylko odegrać czy robić przewagi, ale i grać bez piłki, samym poruszaniem się stwarzać zagrożenie. Z takimi utalentowanymi graczami jak Pedri i Lamine Gordon mógłby wreszcie skupić się na tym, co robi najlepiej.

Drugi Raphinha?

Gordon pod pewnymi względami przypomina Raphinhę. Potrafi grać bezpośrednio, jest intensywny w swoich poczynaniach, ciężko pracuje dla zespołu. Nie chodzi jednek tylko o podobieństwa piłkarskie. Brazylijczyk, przychodząc do Barcelony, też wzbudzał pewne wątpliwości, czy to gracz na odpowiednim poziomie. A jednak okazało się, że to dopasowanie do systemu Hansiego Flicka zrobiło z niego kandydata do Złotej Piłki. Gordonowi nie musimy wróżyć aż takiego powodzenia, ale niewykluczone, że zanotuje zbliżony progres. Skoro z Raphinhą pressing jest dużo lepszy, to jak będzie wyglądał, gdy obok Brazylijczyka będzie jego angielska kopia? Gordon ma w Lidze Mistrzów taką samą średnią sprintów na mecz jak Raphinha (19). 

Warto przytoczyć kolejne liczby. Raphinha sezon przed przyjściem do Barcelony miał dorobek 11 goli i 3 asyst podczas 2968 minut pobytu na boisku. Z kolei Gordon w minionej kampanii – 17 bramek (10 w Lidze Mistrzów) i 5 asyst w 2869 minut. Może więc nie warto tak się obawiać o liczby Anglika? Oczywiście Gordon grał w lepszym zespole niż wówczas Brazylijczyk, ale i teraz powinien w ofensywnej maszynie Flicka poprawić swoje statystyki.

Na tym nie koniec podobieństw. Raphinha przy transferze do Barçy miał 25 lat, czyli… tyle samo co obecnie Anglik. Warto więc mieć na uwadze, że Barca, kupując Gordona, wydaje pieniędze nie tylko na to, jaki jest teraz, ale też na ten cały jego potencjał i to, jak dobry może być u Flicka, jak jego pozytywne cechy mogą uwolnić się w maszynie niemieckiego szkoleniowca.

Kolejne transfery?

Niektóre źródła uważają, że pozyskanie Gordona nie zakończy działań Barcelony na rynku. A tak by mogło być w przypadku kupna Álvareza za 150 milionów. Niewykluczone, że klub ruszy jeszcze po uzupełnienie ataku w postaci klasycznego, mocnego napastnika pokroju Vedata Muriqiego. Możliwe również, że Barça nie chce zamknąć się na możliwość wzmocnienia defensywy, która przez długi czas była priorytetem klubu. Prawdopodobnie dlatego wyszedł ten ruch po Gordona. Barça chce pozyskać dobrego piłkarza już teraz, aby mieć pewną gwarancję (zwłaszcza że po mundialu jego cena może wzrosnąć, a Bayern i Liverpool nie śpią), ale też nie chce zamknąć sobie pola manewru gigantycznym transferem powyżej 100 milionów.

Podsumowanie 

Nie mamy pewności, że Gordon na pewno wypali, ale tak samo jest w przypadku każdego transferu. Anglik ma jednak pewne argumenty na swoją korzyść, a największym z nich jest to, że inaczej niż w przypadku wielu innych operacji Barcelony, on po prostu może doskonale pasować do tego, czego potrzebuje drużyna i system Hansiego Flicka. Ponadto warto jeszcze raz podkreślić, że to nie jest gracz, którego można klasyfikować w wąskim rozumieniu bramek i asyst, to zawodnik dający dużo więcej pozytywów, nawet jeśli nie widać ich na pierwszy rzut oka. To właśnie tacy gracze często przyczyniają się do sukcesów drużyny swoją pracą i można zrozumieć, czego szukają takim ruchem Deco i Flick.

Takie i wiele innych ciekawych statystyk oraz wyniki na żywo znajdziesz u naszego Partnera - aplikacji Superscore.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (101)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy