Barcelona po odejściu Roberta Lewandowskiego z pewnością latem będzie szukała nowego środkowego napastnika. Wśród opcji pojawiają się Lautaro Martínez, Julián Álvarez czy João Pedro, jednak sprowadzenie każdego z nich będzie wyzwaniem i wiąże się z koniecznością wyłożenia dużych pieniędzy. Rozwiązaniem może być szukanie opcji budżetowych i napastników z ogromnym potencjałem, ale jeszcze bez mocno wyrobionego nazwiska. Niewątpliwie przed Deco i sztabem stoi duże wyzwanie. Nie można jednak w takich momentach zapominać o La Masii - o ile nie ma tam obecnie napastnika gotowego na pełny skok do pierwszej drużyny, o tyle dwóch zawodników wyraźnie wyróżnia się na tle reszty i może otrzymać szansę w presezonie oraz w przyszłym sezonie.
Jeżeli Hansi Flick w przyszłym sezonie, a przede wszystkim podczas nadchodzącego presezonu, chciałby skorzystać z dwóch środkowych napastników i przetestować ich możliwości, powinien spojrzeć w kierunku Oscara Gistau i Hamzy Abdelkarima. Obaj należą obecnie do najlepszych opcji na pozycji „dziewiątki” i mają potencjał, by w przyszłości rywalizować na najwyższym poziomie.
Gistau to zawodnik, o którym pisaliśmy już na stronie kilkukrotnie. Można go uznać za jednego z najbardziej kompletnych napastników La Masii - klasyczną „dziewiątkę” o szerokim profilu. Silny, zdecydowany, potrafi kończyć akcje obiema nogami i głową, dobrze gra tyłem do bramki i na jeden kontakt. Ma również solidny balans ciała, przyspieszenie oraz uderzenie z dystansu. Potrafi rozgrywać, odnajduje się w fazie budowania ataku przy cofnięciu do środka oraz w pressingu. Prawdopodobnie już wcześniej doczekałby się debiutu w pierwszej drużynie, ponieważ jego rozwój w ostatnich sezonach był bardzo dynamiczny, a umiejętności pozwalały mu rywalizować ze starszymi zawodnikami. Problemem były jednak liczne urazy, które wyhamowały jego rytm i zabrały mu ciągłość. Obecnie wraca na wysoki poziom, znów regularnie strzela i pokazuje swoje największe atuty - skuteczność, technikę i zdecydowanie pod bramką. Jeśli utrzyma ten kierunek, pozostaje jednym z najciekawszych kandydatów do gry w pierwszym zespole.
Hamza to z kolei nowy nabytek, którego profil i ostatni rozwój również wskazują na duży potencjał i możliwość gry na najwyższym poziomie. Jego styl można w pewnym stopniu porównać do Gistau, choć więcej w nim bezpośredniości i cech typowego lisa pola karnego. Nie bez powodu pojawiają się porównania do Erlinga Haalanda, zarówno pod względem warunków fizycznych, jak i sposobu poruszania się czy finalizacji akcji. W Juvenilu A w tym sezonie Egipcjanin zdobył sześć bramek, w tym hat-tricka przeciwko Monte Carlo oraz gola z Las Palmas w półfinale młodzieżowego Pucharu Króla. Media informowały również o jego potencjalnym powołaniu na presezon z pierwszą drużyną, a dodatkowo napastnik otrzymał już powołanie do seniorskiej reprezentacji Egiptu na najbliższe mistrzostwa świata.
La Masia w kontekście ofensywy znów staje przed klasycznym wyzwaniem. Nie tyle znalezienia gotowego następcy Lewandowskiego, ile sprawdzenia, czy wśród młodych napastników nie pojawi się zawodnik, który może stopniowo wejść do rotacji pierwszej drużyny. Gistau i Hamza nie są jeszcze rozwiązaniem na dziś, ale mogą stać się odpowiedzią na pytanie, które Barcelona będzie musiała sobie zadać szybciej, niż się wydaje: czy warto inwestować w kolejny transfer, czy jednak spróbować zbudować opcję wewnątrz klubu.
Komentarze (24)