Stało się. Robert Lewandowski pożegna się z Barceloną po tym sezonie. Odejście Polaka tym bardziej wymusza na Blaugranie pozyskanie nowego napastnika. Sytuacja nie przedstawia się jednak w tym zakresie obiecująco. Może się okazać, że zatęsknimy za rodakiem jeszcze mocniej niż zakładaliśmy.
Barça wydaje się obecnie trochę zablokowana. Klub dalej nie wie, jaką będzie miał sytuację finansową w letnim okienku transferowym. To nie tylko utrudnia negocjacje ws. kupna nowych piłkarzy, ale i przedłużenia kontraktów z tymi obecnymi. Być może jest to jeden z powodów, dla których Lewandowski zdecydował się na odejście. Niezależnie od oceny obecnego poziomu Lewego po jego odejściu w kadrze robi się poważna luka. A przecież już wcześniej kupno atakującego wskazywano jako jedną z głównych potrzeb drużyny Hansiego Flicka.
Wpływ Lewandowskiego
Obecny sezon klarownie pokazał, że Barcelona musi wzmocnić środek ataku, a teraz jeszcze traci gracza, który wystąpił w 44 meczach i strzelił 18 goli. Wpływu Lewandowskiego nie można bagatelizować, co pokazują różne statystyki fbref.com (sprzed ostatniej kolejki). 37-latek jest w tym sezonie na piątym miejscu w TOP5 lig europejskich w zakresie strzelonych goli na 90 minut gry (0,79). W LaLidze lepszy od niego jest tylko Kylian Mbappe (0,89). Polak jest też w czołówce oddanych uderzeń na 90 minut (6. lokata). W klasyfikacji „plus/minus” odnoszącej się do różnicy bramek zdobytych i straconych przez drużynę, gdy gracz był na boisku (również, w przeliczeniu na 90 minut), Lewandowski (+1,99) ustępuje tylko Raphinhi (+2,19) i Joanowi Garcíi (+2,00). Poniższe grafiki pokazują, że Lewy grał mniej, ale jego produkcja strzelecka nadal była wysoka, podobnie jak częstotliwość oddawania strzałów.


Ktoś będzie musiał to przejąć, bo Ferran Torres nie dawał pełnych gwarancji nawet jako półetatowa "9" w rotacji z Lewandowskim. Dlatego klub planuje dużą inwestycję. Na celowniku Blaugrany najpierw znalazł się Julian Álvarez, a ostatnio - João Pedro. Pierwszy transfer wydaje się coraz mniej realny do przeprowadzenia. Drugi prawdopodobnie będzie tak oceniany wkrótce. W obu przypadkach koszt przeprowadzenia operacji może okazać się zbyt wysoki, o ile Atlético i Chelsea w ogóle będą skłonne sprzedać swoje topowe gwiazdy.
Horrendalne koszty
Problem polega na tym, że mówimy o graczach, którzy stosunkowo niedawno trafiali do obecnych klubów za duże pieniądze. I te ekipy wcale nie muszą ich sprzedawać, abstrahując już nawet od zdolności operacyjnych Barcelony. Można odnieść wrażenie, że jeśli Barça powinna zagiąć parol na Juliana Álvareza, to właśnie wtedy, gdy ten trafiał do Manchesteru City (za 21 milionów) lub nawet do Atlético (za 75 milionów). Argentyńczyk był do wyjęcia dwa lata temu, jednak Blaugrana postanowiła wykupić Daniego Olmo, na pozycję, na której miała już innych zawodników. Teraz ta decyzja ma swoje konsekwencje strategiczne. Barça nie jest przygotowana na okres "post-Lewandowski".
Nieco inny, choć w pewnym sensie podobny jest przypadek João Pedro. Barcelona jest na takim etapie, że musi wykupywać tego typu zawodników przed tym, jak trafiają oni do dużych i bogatych klubów. Po tym fakcie często jest już po wszystkim. Oczywiście, szanse na trafienie z takim transferem z mniejszej ekipy zawsze są wykładniczo mniejsze, skoro piłkarz jeszcze nie sprawdził się w dużym klubie. Tylko czy wydanie grubo ponad 100 milionów na Álvareza czy João Pedro też daje nam 100% gwarancję powodzenia? Kupno piłkarza zawsze wiąże się z ryzykiem. A w obecnej sytuacji finansowej, przy, trzeba przyznać, małym rynku i astronomicznych cenach za „9”, bardzo trudno będzie znaleźć gwaranta spełniającego wszelkie kryteria i dostępnego finansowo. Chcemy mieć klasowych pewniaków, to jasne, ale czy jesteśmy przygotowani finansowo na to, aby kierować się wyłącznie takim założeniem? Mam wątpliwości. A skoro tak, to jest to trochę myślenie życzeniowe.
Niedobory na rynku
Można zresztą odnieść wrażenie, że po prostu gwałtownie skurczyła się liczba zabójczo skutecznych „9”. W tym sezonie tylko sześciu piłkarzy w pięciu najsilniejszych ligach europejskich przekroczyło granicę 20 goli – Erling Haaland (26), Igor Thiago (22), Kylian Mbappe (24), Vedat Muriqi (22), Estebal Lepaul (20) i Harry Kane (33). Połowa z nich wydaje się nie do wyjęcia, a jakość drugiej połowy może być kwestionowana. Na różnych pozycjach co jakiś czas pojawiają się talenty, ale na środku ataku raczej nie ma ich szczególnie wiele. Na poniższej grafice mamy wykaz najlepszych strzelców 10 najlepszych lig europejskich we wszystkich rozgrywkach. Albo są to gigantyczne nazwiska, albo gracze, których dopasowanie do elitarnego futbolu można stawiać pod znakiem zapytania. Dla przykładu, czy taki Pavlidis strzelałby na tym poziomie w Barcelonie?

Transfermarkt
Środkowy napastnik dostarczający goli to chwytliwy towar na rynku, ale przy takim nieurodzaju koszt operacji tym bardziej wzrasta. Wymieńmy tylko parę najdroższych transferów na tej pozycji z ostatniego lata.

Transfermarkt
Tak naprawdę nie wiemy, czy Barcelona w ogóle będzie w stanie sprostać inwestycji o takich rozmiarach, nawet przy oszczędnościach z kontraktu Lewandowskiego i wzięciu pod uwagę, że koszt księgowy transferu amortyzuje się na pełny czas trwania umowy. A przecież wiele z powyższych transakcji pozostawia po sobie spore wątpliwości. Czterech najdroższych napastników, wyjąwszy Osimhena z ligi tureckiej, zdobyło we wszystkich rozgrywkach łącznie 44 bramki. Czyli średnio wychodzi po 11 goli na gracza kosztującego 98 milionów. Dla porównania – Ferran Torres ma 21 trafień, a Robert Lewandowski – 18. To też powinno nam pokazać, że pozyskanie odpowiedniego następcy Polaka wcale nie musi być łatwe, nawet jeśli pieniądze się znajdą.
Nie chodzi o to, żeby zniechęcać do kupna napastnika, bo taki transfer jest niezbędny. Warto jednak zwrócić uwagę, z jak skomplikowaną materią mamy do czynienia. Wartościowych "9" nie ma zbyt wiele, a te, które mają wzięcie na rynku, niekoniecznie muszą finalnie gwarantować jakość i spełniać wszystkie oczekiwania mimo gigantycznych inwestycji w ich sprowadzenie. Taki transfer snajpera jest więc tym bardziej problematyczny z perspektywy Barcelony mającej trudności budżetowe, która nie może sobie pozwolić na pomyłkę, bo może ją to wielce obciążyć na kolejne lata.
Młodsza opcja?
Dlatego też może okazać się tak, że jedyną opcją dla Barceloby będzie pozyskanie napastnika na dorobku, zawodnika, który może wystrzelić z potencjałem w dobrym otoczeniu, za niższą kwotę. Takiego, który, jak Joan García, gra w mniejszym klubie, przez co jego cena jest niższa, ale dysponuje potencjałem wskazującym na jakościowego zawodnika najwyższego poziomu. Pytanie brzmi, czy ktoś taki jest na rynku i czy dyrekcja sportowa w ogóle szuka takich opcji, a nie ogranicza się do głośnych nazwisk działających na wyobraźnię, tylko po to, żeby, jak w przypadku Nico Williamsa, zostać z ręką w nocniku.
Wzięliśmy pod lupę graczy mających mniej niż 23 lata, również z lig pozaeuropejskich. Okazuje się, że w ostatnim roku najlepszy dorobek strzelecki ma... Vitor Roque! Kolejni dwaj zawodnicy na liście rzeczywiście mają spory potencjał, ale obecnie leczą poważne kontuzje. Być może najciekawszy jest więc Junior Kroupi z Bournemouth, który w tym sezonie strzelił 12 goli w Premier League, ale gra też jako ofensywny pomocnik. Notuje on trzeci wynik w rozgrywkach w zakresie stosunku zdobytych bramek do oczekiwanych goli (według Opty +4,04), co oznacza, że trafia częściej niż powinien. Pod względem skuteczności strzałów jest na szóstej pozycji (27,27%)

Transfermarkt
Zawodnik na dwie pozycje
Gdyby Barcelona miała fundusze na poważny transfer, ale nie tak duży, aby wydawać powyżej 100 milionów euro, warto byłoby rozważyć kandydaturę Anthony’ego Gordona. Z doniesień medialnych wynika, że jego cena wahałaby się od 70 do 85 milionów. Anglik nie jest idealnym rozwiązaniem, ale zawsze jakimś. Teoretycznie jest skrzydłowym, ale w Newcastle wielokrotnie grywał na środku ataku (16 meczów) i to z powodzeniem (9 goli). W Lidze Mistrzów jest trzecim najlepszym strzelcem (10). Połowę bramek zdobył z rzutów karnych, ale i tak różnica między zaliczonymi trafieniami a wskaźnikiem xG stawia go w TOP20 rozgrywek (+1,45), więc to nie jest tak, że strzela tylko to, co powinien.
Duże znaczenie ma to, że pod względem potrzeb kadrowych zespołu Gordon byłby na poziomie profilu rozwiązaniem mogącym załatać dwie dziury. Da radę w rotacji z Ferranem Torresem, jako napastnik szukający wolnej przestrzeni, schodzący do rozegrania. A gdyby jednak Hiszpan okazał się lepszą opcją na „9”, mógłby zyskiwać czas gry na lewym skrzydle. Dzięki temu Barça nie musiałaby koniecznie sprowadzać dwóch graczy na flankę i na środek ataku, być może finalnie oszczędzając nawet pieniądze.
Gordon to do pewnego stopnia zawodnik podobny do Raphinhi. Potrafiący współpracować, poświęcać się dla zespołu, bardzo ruchliwy i dynamiczny. Zapewnia drużynie zdobywanie przestrzeni i według Opty jest na 13. miejscu w Premier League pod względem średniej długości rajdów progresywnych. Bardzo dobrze spisuje się w pojedynkach, także w tych defensywie, a jego praca w pressingu mogłaby być cenna dla ekipy Flicka.

Gordon nie byłby może rozwiązaniem spektakularnym, ale mógłby być niezwykle pożyteczny i świetnie wpasować się do zespołu Hansiego Flicka. Jeśli Marcusa Rashforda określamy mianem gracza nierównego, dającego przebłyski, to Anthony wydaje się jego antytezą - to piłkarz, który zawsze potrafi wnieść coś przydatnego. Nie na darmo Bayern zrobił z niego swój cel numer 1, zdając sobie sprawę z wartości tego zawodnika, który może świetnie pasować do dynamicznego zespołu naciskającego wysokim pressingiem.
Kto jeszcze?
Problemy w negocjacjach dotyczące kosztów transferu i niechęci klubów do sprzedaży swoich piłkarzy mogą sprawić, że Barcelona ruszy po innego piłkarza niż Julian Álvarez czy João Pedro. Będzie jednak zmagać się z podobnymi problemami, chcąc pozyskać klasową "9". Lautaro Martínez, Marcus Thuram, Omar Marmoush czy Victor Osimhen też nie byliby tani. Z kolei Serhou Guirassy ma już 30 lat, a Dusan Vlahović, którego kontrakt wygasa, ma za sobą zły czas w Juventusie.
Jako kandydat z LaLigi wskazywany był już drugi najlepszy strzelec tych rozgrywek Vedat Muriqi, choć ze względu na wiek i charakterystykę piłkarską trudno wyobrazić go sobie jako pokazowy wybór dyrekcji sportowej. Podobnie nie byłoby łatwo założyć, że wybrańcem na pozycję "9" będzie Alexander Sorloth. Raczej byliby oni opcjami zastępczymi, podczas gdy Joan Laporta zapewne chciałby dużego i głośnego ruchu. Ciekawym wariantem pod kątem adaptacji do drużyny Flicka mógłby być Mikel Oyarzabal, który świetnie pasuje do systemu reprezentacji Hiszpanii, pełnego przecież piłkarzy Barcelony. Czy kapitan Realu Sociedad byłby skłonny odejść z klubu na dwa lata przed końcem kontraktu?
Jakie byłyby Wasze propozycje wzmocnienia ataku Barcelony? Dajcie znać w komentarzu!
Pogorszenie poziomu?
Gorzej, jak się okaże, że Barcelona nie ma środków na duży transfer, że nie będzie w stanie pozyskać wartościowego piłkarza po odejściu Lewandowskiego. Być może dopiero wtedy docenimy duet Lewego z Ferranem, który w trakcie sezonu mógł wyglądać na niewystarczający z perspektywy wielkich aspiracji klubu, ale finalnie dostarczył 39 bramek. Nikt nam nie da bowiem gwarancji, że nie może być gorzej. Dlatego właśnie ta sytuacja Barçy jest tak trudna – stan finansów i kandydatury potencjalnych następców tylko wzmacniają niepewność przyszłości.
Lepszy Rashford w garści niż luka w ataku?
Im trudniejsza będzie sytuacja w ataku (i w skarbcu...), tym większe będą też szanse Marcusa Rashforda na pozostanie w klubie. Anglik nie przekonał na Camp Nou chyba nikogo, ale jeśli nie uda się sprowadzić nowego napastnika, Barça może wyjść z założenia, że „lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu”. A Rashford ma tę zaletę, że ma konkretną cenę wykupu. W dodatku nieporównywalnie niższą od graczy, którymi interesuje się Blaugrana. Zatem nie możemy wykluczyć, że Anglik zostanie w Barcelonie, wchodząc w rolę rotacyjnej „9” z Ferranem. Czy wystarczyłoby wówczas pieniędzy np. na Mikę Godtsa z Ajaksu, aby uzupełnić lukę na skrzydle i dodać nieco jakości do zespołu? Albo tańszy transferowo wariant - Bernardo Silvę? Nie można wykluczyć różnych konfiguracji przed zakończeniem letniego okienka.
Nadchodzi czas działania
Jak widzimy, temat kształtu ataku Barcelony na kolejny sezon jest niezwykle skomplikowany, choć pewne rzeczy wyklarowały się po odejściu Lewandowskiego. Nie jest to jednak jedyna kwestia, jaką musi zająć się dyrekcja sportowa. Kolejnym ważnym celem jest bowiem wzmocnienie np. środka obrony, a te dwa założenia trzeba jakoś do siebie dopasować. Na ten moment nie zanosi się na to, aby Barça mogła szybko zamknąć temat kupna napastnika, ale najważniejsze będzie to, żeby klub z jednej strony nie wyrzucił gigantycznych pieniędzy w błoto na średniej jakości gracza, ale też nie czekał do samego końca na podjęcie konkretnych działań i nie wyszedł po letnim okienku osłabiony. Deco i spółkę czeka trudne zadanie zastąpienia jednego z najlepszych środkowych napastników w historii.
Wszystkie statystyki zawarte w artykule zostały zebrane przed ostatnią kolejką.
Takie i wiele innych ciekawych statystyk oraz wyniki na żywo znajdziesz u naszego Partnera - aplikacji Superscore.
Komentarze (101)