Florentino Pérez udzielił wywiadu zaprzyjaźnionemu dziennikarzowi Josepowi Pedrerolowi na łamach La Sexty. Prezes Realu skomentował reakcje na swoje wczorajsze wystąpienie i potwierdził zawarte w nim tezy, przede wszystkim o zorganizowanej kampanii przeciw klubowi z Madrytu.
Reakcje po konferencji: Jestem zdumiony nieproporcjonalną krytyką mediów. Osobiście otrzymałem jedynie gratulacje za wczorajszą konferencję prasową.
Wizerunek na konferencji: To był zraniony Florentino, zdenerwowany przez manipulacje. Chcieli, żebym podał się do dymisji, ale mam tę samą werwę co w 2000 roku. To wizerunek osoby, która ma dość słuchania takich rzeczy.
Czytał pan ABC?: Nie. Ostatni raz czytałem je wczoraj, kiedy przed wejściem na konferencję prasową przeczytałem wiadomość, w której napisano, że jestem zmęczony. Jeśli jestem zmęczony, to pracą. Ale oni chcą przekazać, że jestem wykończony, że mam choroby. I bardzo trudno żyć z tymi fake newsami i z mediami, które o tym mówią.
Co boli pana najbardziej?: Wszystkie fake newsy. To osobiste kłamstwa. A później jeszcze na temat klubu, który jest zdrowy ekonomicznie i społecznie.
Wskazywanie palcem dziennikarzy: Bo to zorganizowana akcja. Znosiłem wszystko, ale bardzo trudno żyje się w atmosferze wrogości. I powiedziałem: dość, rozpiszę wybory. Wszyscy myśleli, że podam się do dymisji.
Seksistowskie zachowanie wobec dziennikarki: Ona już wyjaśniła, że nic do mnie nie ma. Biedaczka podniosła rękę i nie udzielili jej głosu. Czy powiedzenie „dziewczynka” uznaje się za obraźliwe? Teraz wszystko jest rozdmuchiwane.
Określenie innej dziennikarki, że „niczego nie wie o futbolu": Chciałem przez to powiedzieć, że to nie była dziennikarka sportowa. Chodzi o to, że oni są przeciw mnie.
Dziennikarze: To zorganizowania kampania, znam tych dziennikarzy. Chcą wpłynąć na Real. Na mnie nie wpłyną. Nie wpłynęli od 2000 roku, ale dobrze dogaduję się ze wszystkimi, z wyjątkiem tych, którzy rozsiewają fake newsy. Są ludzie, którzy chcą, żebny socios nie rządzili, a ja chcę, żeby socios rządzili.
Czy ma pan ochotę na kontynuowanie pracy: Oczywiście. I chcę wygrać jeszcze wiele Pucharów Europy.
Zdobył pan więcej Pucharów Mistrzów niż Barça w swojej historii: Oczywiście, wygraliśmy 6 w 10 lat. Ale dla niektórych to wciąż za mało. W jakim kraju my żyjemy? To zorganizowana kampania.
Czy nie jest za mało czasu na poręczenie i kampanię: Kiedy w 2000 roku ogłoszono wybory, nie prosiłem o więcej czasu, wystartowałem i wygrałem.
Czy uważa, że istnieje zorganizowana kampania: Oczywiście. Przejąłem ten klub, gdy rządził pewien dziennikarz, którego nazwiska nie chcę wymieniać. Nie rozmawiam z dziennikarzami, ponieważ po pierwsze jestem bardzo zajęty. Mam ogromną firmę. Nie udzielam wywiadów, bo uważam, że to nie jest dobre.
Dwa lata bez tytułów: Doprowadziliśmy do dewaluacji tego, co mamy. W zeszłym roku wygraliśmy Superpuchar Europy i Klubowe Mistrzostwa Świata. To już się nie liczy? Trzeba wygrać LaLigę i Ligę Mistrzów? Wtedy większość klubów musiałaby popełnić samobójstwo. Nie popadajmy w absurd. To zorganizowana kampania. Nie jestem właścicielem Realu Madryt, właścicielami są socios. W obliczu tego wykreowanego konfliktu zdecydowałem się rozpisać wybory. W tej sytuacji permanentnej niestabilności musiałem to zrobić.
Martwią pana gwizdy na Bernabéu?: Nie. Jestem tutaj od ćwierć wieku, Josep. Myśli pan, że na tym etapie kariery...? Mówiono o mnie już wszystko. Nie chcę takiej atmosfery. Chcę, żeby kandydowali wszyscy, którzy chcą. Mówię socios, że to oni są prawdziwymi właścicielami klubu i uważam, że gwizdanie na piłkarzy jest bardzo złe. Jeśli chodzi o bójki... co roku kilku zawodników się biło. Kiedy staje się to publiczne, to dlatego, że ktoś chciał, żeby to wyszło na jaw.
Wiadomo, kto ujawnił bójkę Fede z Tchouaménim?: Tak, domyślamy się. Po tym wszystkim nagle wszystko staje się chaosem, ruiną... Człowieku, na Boga...
Ludzie oczekiwali, że z Mbappé Real będzie lepszy: Ten rok nie potoczył się tak, jak chcieliśmy. Źródło wszystkiego tkwi w Klubowych Mistrzostwach Świata. Nie byliśmy w stanie odbudować się fizycznie, było wiele kontuzji.. Drugie miejsce… to co w takim razie ma powiedzieć Atlético czy Manchester United? A pozostali?
Skarga Barçy: Jeśli tak uważają, niech nas pozwą.
Relacje z Barceloną są zerwane?: Całkowicie. Nie chcę mieć relacji z klubem, który przez dwie dekady płacił arbitrom. Chcę, żeby sprawiedliwości stała się zadość.
"Kradzież trofeów" i Sprawa Negreiry: Łatwiej jest wygrać Ligę Mistrzów niż LaLigę, co wydaje się absurdem, bo to nie zdarza się nigdzie. Dowiedziałem się o niej trzy lata temu. To nie Real wyciągnął tę sprawę, tylko Urząd Skarbowy wykrył coś dziwnego. Real jako pierwszy stawił się jako poszkodowany. LaLiga ustawiła się jako strona i nie zadaje pytań. LaLiga jest wroga Realowi. A Komitet Arbitrów mówi, że trzeba o tym zapomnieć. Świat czeka na rozstrzygnięcie największej sprawy korupcyjnej w historii. Według sędziego śledczego to systemowa korupcja. Płacili, żeby walczyć z Realem.
Raport do UEFA: W przyszłym tygodniu przedstawimy UEFA całą dokumentację z tych lat, 500 stron. Čeferin powiedział mi, że mamy do tego prawo. To dokumentacja z lat, gdy płacili, a także z tych, z których mówią, że nie, ale dalej są ci sami sędziowie. Rok po roku zebraliśmy wszystkie punkty, które nam bezczelnie zabrali. W tym roku między 16 i 18.
Lamine Yamal: Bardzo mi się podoba, ale teraz brakuje tylko tego, żebyśmy po niego poszli przy tych relacjach z Barceloną.
Czy popełnił błąd, zatrudniając Xabiego Alonso: Nie, to przez KMŚ i temat fizyczny. Potem zrobiliśmy zmianę, poprawiliśmy się trochę i znów się rozpadliśmy.
Kylian Mbappe: Nie rozmawiam z Mbappe, tylko go witam na treningu. To obecnie najlepszy piłkarz Realu, dostał Złoty But. Myślę, że rozumie, czym jest Real. Strzelił wiele goli.
Konflikty w szatni: Nie, piłkarze doskonale się dogadują. Takie bójki na treningach były zawsze. Wyciąga się takie rzeczy, aby zaszkodzić Realowi. To powinno zostać w szatni. Teraz się mówi, że to chaos. To zorganizowana kampania destabilizująca.
Czy szatnia ma za dużą władzę: Nie, rządzą trenerzy.
Błędy sędziowskie w Lidze Mistrzów: Jesteśmy zranieni, bo dali nam złego arbitra w ćwierćfinale. Nie wiedział, że Camavinga miał już kartkę, pomylił się.
Transfery: Będą. Zawsze kupowaliśmy ekscytujących piłkarzy. Figo, Zidane, gruby Ronaldo, Beckham. Potem przyszli Cristiano, Kaká, Benzema. Kiedy ktoś jest dobry, idę po niego.
Vinícius: Uważam go za jednego z wielkich zawodników Realu. Wygrał ostatnie dwie Ligi Mistrzów. Negocjacje ws. przedłużenia kontraktu są w toku, ale nie ma pośpiechu.
Mourinho: To nie jest na to czas. Gdy tu był, podniósł nasz poziom. To nie jest prawda, że prezes zatrudnia trenera. Nie rozmawiałem z Mourinho nawet wtedy, gdy przyjechał z Benficą w tym sezonie.
Komentarze (76)