Prowadzący program "El Partidazo" na antenie radia COPE Juanma Castaño, wyraził zdecydowany sprzeciw wobec ulicznych parad organizowanych przez drużyny piłkarskie, w związku z ostatnią uroczystością FC Barcelony z okazji zdobycia 29. tytułu mistrza ligi. Dostało się nawet Szczęsnemu.
Aby zilustrować swój punkt widzenia, Castaño porównał dwie postacie, które jego zdaniem uosabiają pewne zachowania, które mu się nie podobają: Wojciecha Szczęsnego i Antonio Rüdigera: "Moim zdaniem jest tak samo zabawny jak Rüdiger. To znaczy, w ogóle mnie to nie bawi” – stwierdził w odniesieniu do rezerwowego bramkarza Barçy, którego uważa za "kogoś, kto stał się tam swego rodzaju maskotką, sympatycznym elementem".
Choć przyznał, że polski bramkarz "nikomu nie szkodzi", skrytykował jego postawę, określając go mianem "cwaniaka". Castaño dodał, że wolałby w tej roli oglądać utalentowanego bramkarza z La Masíi jako alternatywę, przypominając, że swego czasu postawiono na Szczęsnego kosztem Iñakiego Peñi.
Dziennikarz skrytykował także przyśpiewki wykonywane przez samych piłkarzy podczas celebracji. Jego zdaniem są to "przyśpiewki bardziej kibicowskie niż piłkarskie", a jako przykład podał nawiązania do "zniknięcia Espanyolu". Choć rozumie, że zawodnicy mogą dać się "nieco ponieść atmosferze", uważa, że "to nie przystoi".
Na koniec Juanma Castaño chciał podkreślić, że jego stanowisko nie jest wymierzone wyłącznie w klub ze stolicy Katalonii. Jego opinia dotyczy każdej tego typu celebracji, niezależnie od drużyny. "Mówię to o paradzie Barçy tak samo, jak myślę o paradzie reprezentacji Hiszpanii, Realu Madryt czy jakiegokolwiek innego zespołu" – podsumował.
Komentarze (38)