Álvaro Arbeloa odpowiedział na pytania dziennikarzy podczas konferencji prasowej przed jutrzejrzym Klasykiem na Spotify Camp Nou. Trener Realu Madryt odniósł się do starcia Tchouaméniego z Fede Valverde.
[Real Madrid TV] Jutro na Camp Nou Barcelona - Real Madryt. Jakiego meczu, jakiego Klasyku się spodziewasz?
Álvaro Arbeloa: Myślę, że to będzie wielki mecz przeciwko wielkiemu rywalowi, który prezentuje bardzo wysoki poziom w lidze na własnym stadionie. Wygrywają tam praktycznie każdy mecz i grają świetny futbol. My też bardzo chcemy zagrać to spotkanie - zapewne mecz, który przyciąga największą uwagę na świecie - i mamy ambicję, by zrobić wszystko jak najlepiej oraz wygrać.
[José Luis Sánchez, La Sexta] Nie wiem, jak możesz wyjaśnić to, co wydarzyło się w ostatnich dniach w szatni - konflikt między Valverde a Tchouaménim, jak sobie z tym poradziłeś i czy bardzo trudno przygotować tak ważny mecz w takiej atmosferze.
Muszę powiedzieć dwie rzeczy. Po pierwsze, jestem bardzo dumny ze stanowczości, szybkości i transparentności, z jaką zareagował klub. A po drugie, zawodnicy już wyrazili skruchę, przyznali się do błędu, wzięli odpowiedzialność za to, co zrobili, i przeprosili kibiców, klub, szatnię. A dla mnie to wystarczy. Tego, czego nie zamierzam robić, to palić moich zawodników na publicznym stosie, bo na to nie zasługują. Żaden z nich. Ani Fede Valverde, ani Aurélien Tchouaméni. Za to, co zrobili dla tego klubu przez tyle lat - a ja sam odczułem to jako kibic - przez te cztery miesiące, za to, co obaj pokazują mi każdego dnia, czym znaczy być piłkarzem Realu Madryt, ich zaangażowanie, wysiłek, miłość do tej koszulki. I ja tego nie zapomnę.
Zawsze podaję jeden przykład i dużo rozmawiam z jego synem Roberto, żeby wiedział, że kiedy o nim mówię, robię to z sympatią i szacunkiem. Dla mnie jest jeden zawodnik, który reprezentuje i jest wzorem tego, czym powinien być piłkarz Realu Madryt - to Juanito. I Juanito nigdy się nie pomylił? A jednak myślę, że madridistas są z niego bardzo, bardzo dumni. To jedyny piłkarz, któremu śpiewamy na każdym meczu, na każdym meczu. Bo rozumiał, czym jest Real Madryt. Bo nie był tylko zawodnikiem o ogromnym talencie, ale zawsze bronił tej koszulki i zostawiał dla niej duszę w każdym spotkaniu. Jak więc ja miałbym się nie pomylić? I nigdy nie stawiałbym się na jego poziomie, ale jeśli go kochamy, to dlatego, że czujemy, że był jednym z nas, że również popełniał błędy, jak każda osoba. Każdy może się pomylić.
Ale uważam, że Fede Valverde i Aurélien Tchouaméni są dwoma zawodnikami, którzy bardzo dobrze reprezentują to, czym jest Real Madryt, którzy zasługują na to, żebyśmy zamknęli ten temat i dali im szansę dalej walczyć dla tego klubu. Dwóch zawodników, którzy są mistrzami Europy z Realem Madryt. Nie wszyscy piłkarze, którzy tu grali, mogą powiedzieć to samo. I jestem z nich bardzo dumny, bardzo, bardzo dumny.
Nie pozwolę też, żeby wykorzystywano całą tę sytuację do podważania profesjonalizmu moich zawodników, bo mówi się wiele kłamstw, bardzo wiele kłamstw. Kłamstwem jest, że moi piłkarze nie są profesjonalistami. Kłamstwem jest, że którykolwiek z nich choć raz okazał mi brak szacunku. Ani razu. To absolutne kłamstwo. Tak samo jak to, że któryś z nich nie gra z powodu problemów ze mną albo dlatego, że jego życie nie odpowiada temu, jak powinno wyglądać życie piłkarza Realu Madryt. I na to nie pozwolę, bo to całkowita nieprawda.
Ja, jako pierwszy, razem z moimi zawodnikami, jestem odpowiedzialny za to, że ten sezon - i nie "zapewne", tylko na pewno - nie stoi na poziomie, jakiego oczekują nasi kibice pod względem sportowym. Ale jestem tutaj od czterech miesięcy, czterech miesięcy, i jestem bardzo dumny z moich zawodników. A przede wszystkim bardzo wdzięczny za to, jak mnie przyjęli w sytuacji, która wcale nie była łatwa, biorąc pod uwagę, z jakiego momentu przychodziliśmy, bo wymagania w tym klubie są ogromne.
To jasne, że czasami frustracja i złość mogą doprowadzić do sytuacji, których nie chcemy, ale trzeba wykorzystać tę frustrację i tę złość po to, by jutro rozegrać wielki mecz. To właśnie musimy zrobić. Na tym musimy się skupić i na to przeznaczyć całą naszą energię.
[ElDesmarque] Przede wszystkim chciałem zapytać cię osobiście, czy czujesz się w jakikolwiek sposób odpowiedzialny za to, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach, i czy uważasz, że mogłeś zrobić coś, by uniknąć finału tej sytuacji z udziałem tych dwóch zawodników.
Doskonale. To ja jestem odpowiedzialny za wszystko, co dzieje się w Realu Madryt, i jeśli chcecie wskazać winnego, to jestem nim ja.
[Onda Cero] Nie zamierzasz pozwalać na rozpowszechnianie kłamstw na co dzień, ale rzeczywistość jest taka, że przez dwa kolejne dni doszło do problemu między dwoma zawodnikami bardzo ważnymi dla klubu. Nie wiem, czy spotkałeś się już kiedyś z taką sytuacją - zarówno jako trener Realu Madryt, jak i wcześniej, gdy byłeś w pierwszej drużynie - i czy naprawdę uważasz, że wszystko, co się pojawiło, zostało aż tak wyolbrzymione, skoro doszło do bójki między dwoma piłkarzami przez dwa dni z rzędu.
Słuchaj, miałem kiedyś kolegę z drużyny, który wziął kij golfowy i uderzył nim innego zawodnika. Dla mnie najpoważniejsze i najbardziej bolesne jest to - i powiedziałem to moim piłkarzom - że, jak mówiłem już w zeszłym tygodniu, to, co dzieje się w szatni Realu Madryt, powinno pozostać w szatni Realu Madryt. To boli mnie najbardziej. Sytuacje, które oczywiście nie reprezentują Realu Madryt - tak samo jak nie reprezentują żadnego klubu, gdy dochodzi do nich gdziekolwiek indziej - bo są to sytuacje, które nie powinny mieć miejsca między kolegami z drużyny, zdarzały się zawsze, wszędzie. I tym absolutnie tego nie usprawiedliwiam, ale oczywiście przeżywałem nawet gorsze sytuacje. A to, co wydarzyło się wczoraj... cóż, był to incydent, w którym ostatecznie mieliśmy pecha, ogromnego pecha, że skończyło się rozcięciem u Fede, ale był to incydent mający więcej wspólnego z brakiem szczęścia niż z tym, co naprawdę się wydarzyło. I nic więcej. Jak już powiedziałem, uważam, że to temat, który trzeba zamknąć. Klub bardzo dobrze zrobił, zamykając go już wczoraj. Zawodnicy - powtarzam - ponieśli konsekwencje, przeprosili i są już gotowi, by bronić koszulki Realu Madryt. W przypadku Fede będzie trzeba poczekać kilka dni, a poza tym myśleć już tylko o jutrzejszym meczu.
[Sergio López, AS] Jedno ze zdań, które najczęściej słyszy się w ostatnich dniach - ale pojawiało się już wcześniej - brzmi, że w szatni Realu Madryt piłkarze mają zbyt dużą władzę. Że ich wola i ich życzenia mają zbyt wielkie znaczenie. Chciałbym wiedzieć, co o tym sądzisz i jakie jest twoje zdanie na ten temat.
Nie bardzo wiem, do czego to się odnosi. Powtórzę ci to samo, co powiedziałem dwie minuty temu: kiedy piłkarz Realu Madryt nie gra, wynika to wyłącznie z decyzji sportowej. I jak zawsze mówię - może w innych drużynach może grać 22 zawodników, ale ja mogę wystawić tylko 11. A kiedy wybieram tych 11, i powtarzam to, bo nie wiem już, na ilu konferencjach prasowych to mówiłem, nie oznacza to, że mam być niezadowolony z tego, kto nie gra. Po prostu wybieram tego, kto moim zdaniem na to zasługuje albo jest odpowiedni na dany mecz. Ale, powtarzam, powiedziano wiele kłamstw o zawodnikach, którzy rzekomo nie grają dlatego, że mieli ze mną problemy albo dlatego, że nie jestem zadowolony z ich profesjonalizmu czy z tysiąca innych historii. To nie jest tak, że to nieprawda - to są po prostu kłamstwa, absolutne kłamstwa. I chcę powiedzieć coś naszym kibicom, bo to ich zdanie liczy się dla mnie najbardziej: naprawdę mogą być spokojni o tę szatnię i o tych zawodników. Jedyne, czego mają prawo od nas wymagać, to tego, żeby Real Madryt znów wygrywał. My to wiemy. Wiemy, że spędzić dwa lata w tym klubie bez triumfów nie jest łatwo. Przechodziliśmy już w historii przez trudne momenty i być może młodsi kibice tego nie pamiętają. 30 lat bez wygrania Pucharu Europy. 12 lat między dziewiątym a dziesiątym triumfem. Ja trafiłem tutaj, gdy klub od pięciu lat nie potrafił przejść 1/8 finału, a potem spędziliśmy jeszcze jeden rok bez awansu. Przechodziliśmy przez gorsze okresy? Oczywiście. Ale musimy przez to przejść razem - kibice i klub. Nie ma nikogo lepiej przygotowanego niż nasz prezydent, by odwrócić tę sytuację. Bardzo dobrze pamiętam, w jakim stanie był klub przed jego przyjściem i co osiągnął. Na pewno jest prezydentem z największą liczbą tytułów w historii klubu i to on przywrócił Real Madryt na miejsce, na które zasługuje. I razem z tym wszystkim musimy walczyć o to, by Real Madryt znów znalazł się tam, gdzie jego miejsce.
[Cadena SER] Chciałem cię zapytać o dwie kwestie. Mówiłeś o Juanito, o spontanicznej skrusze. Juanito uderza Matthäusa głową, a chwilę później, nawet jeszcze się nie wykąpał, z mokrymi włosami wychodzi na stadion olimpijski przeprosić, choć minęło zaledwie 10 minut i wiedział już, że jego kariera sportowa się skończyła. W tym przypadku chciałem zapytać o to, że sytuacja trwała przez kolejne dni i czy nie zabrakło z waszej strony właśnie takiej spontanicznej skruchy obu zawodników publicznie. O to, że przez dwa kolejne dni oni dalej wdawali się w konflikty i bili się w szatni. Jak nie zdołaliście tego zatrzymać?
Cóż, słuchaj, moje biuro nie znajduje się wewnątrz szatni Realu Madryt. Oby tak było, wtedy mógłbym być odpowiedzialny za wszystko, co się dzieje, i kontrolować absolutnie wszystko. Powtarzam: jeśli podsumowaniem i konsekwencją całej tej sytuacji ma być to, że trener powinien był to wszystko zatrzymać, to powtarzam - biorę to na siebie, biorę to na siebie. To sytuacja, która, jak już mówiłem, nie jest przyjemna i zawodnicy wiedzą, że popełnili błąd. Uważam, że to powinno być lekcją dla wszystkich i nic więcej. Myślę, że musimy zamknąć ten temat, wyciągnąć wnioski i dalej iść drogą Realu Madryt, nie zapominając, że jutro czeka nas Klasyk.
[El País] Broniłeś zawodników, broniłeś też szatni. Chciałbym cię zapytać, jak widzisz tę szatnię - żebyś wyjaśnił, biorąc pod uwagę całe swoje doświadczenie, zarówno jako piłkarz, jak i trener, jak opisałbyś obecnie tę szatnię. Czy dla ciebie to zdrowa szatnia? Czy to szatnia na poziomie Realu Madryt?
Oczywiście, że tak, oczywiście, że tak. Powtarzam: nie jest łatwo zaakceptować dwa sezony bez trofeów, nie jest łatwo zaakceptować wszystkiego, co się wydarzyło. To sprawia, że kiedy masz w tej szatni zawodników - a zawsze mówię, że aby być piłkarzem Realu Madryt, trzeba mieć ogromną ambicję, trzeba być bardzo wymagającym wobec siebie, trzeba zawsze chcieć wygrywać - każdy piłkarz gra o bardzo wiele: o swój prestiż, o możliwość bronienia tego herbu i bycia na jego poziomie. Na pewno nie jest to łatwa sytuacja dla nas wszystkich - zaakceptować ją i wiedzieć, że musimy dorównać wymaganiom, że z pewnością musimy robić pewne rzeczy lepiej, zmienić się, poprawić, zastanowić się nad sobą i zacząć od nowa, by być silniejszymi. Ale widzę zdrową szatnię, naprawdę to mówię - zdrową. Widzę szatnię gotową, by znów wygrywać. Na pewno w przyszłym sezonie wszyscy będą mieli dużo większe doświadczenie. To obiektywny fakt, że jest to młodsza szatnia niż ta, którą znałem podczas swoich siedmiu lat w Realu Madryt. I ostatecznie wszystkie te doświadczenia sprawią, że oni wszyscy się rozwiną. Jestem pewien, że w przyszłym sezonie wrócą z większą energią, większą siłą, większym doświadczeniem, lepiej rozumiejąc, czym jest ten herb. I powtarzam: nic z tego, co przeżyłem przez te cztery miesiące, nie sprawia, że nie jestem zadowolony i dumny z tej szatni.
[Miguel Angel Díaz, COPE] Chciałem cię zapytać o wszystko, co dzieje się wokół Kyliana Mbappé. Pytaliśmy cię o to już ostatnio w Barcelonie, po tym jak przyjechał na kilka minut przed rozpoczęciem meczu z Espanyolem. Cóż, teraz ocenia się już nawet to, czy wychodzi z uśmiechem z Valdebebas po treningach. Powiedziałeś, że kwestie dotyczące jego czasu wolnego, odpoczynku i lekarzy są odpowiednio zarządzane. Chciałem więc zapytać, czy on nie musi prosić ciebie o zgodę na podróż, czy zrobił to w tym przypadku, i czy czujesz się przez to w jakikolwiek sposób podważony w swojej roli. I czy w związku z jutrzejszym Klasykiem będzie ostatecznie dostępny do gry, czy nie.
Dużo pytań, prawda? Słuchaj, jeśli ktoś chce wyciągać z kontekstu to, że zawodnik wychodzi uśmiechnięty po treningu, to znowu powtórzę - to po prostu próba wykorzystania sytuacji, żeby przedstawić wszystko w niewłaściwy sposób. Tak samo było z Álvaro Carrerasem na stadionie Espanyolu, kiedy zaraz po kontuzji jednego z kolegów miał wejść inny zawodnik. Mogę wypowiadać się wyłącznie o Álvaro Carrerasie - o jego profesjonalizmie, o tym, jak zawsze traktował mnie i wszystkich swoich kolegów, o tym, jak dobrze pracuje. Uważam, że to bardzo młody chłopak z ogromną przyszłością. Kiedy grał, to dlatego, że na to zasłużył, a kiedy nie grał, to dlatego, że bardziej zasłużył na to inny kolega z drużyny. Jeśli chodzi o Kyliana Mbappé, myślę, że wszyscy madridistas wiedzą, jak wielki wysiłek podjął, żeby trafić do Realu Madryt. Miał absolutnie wszystko w swoim poprzednim klubie i musiał z wielu rzeczy zrezygnować, by znaleźć się w klubie swoich marzeń. Wszyscy widzieliśmy przecież małego Kyliana Mbappé w dresie Realu Madryt. I jak już mówiłem wcześniej, jak powiedziałem w zeszłym tygodniu, czuję, że mam pełny autorytet. Moją rolą jest kontrolowanie tego, co robią moi zawodnicy na boisku treningowym i na boisku piłkarskim. I pod tym względem czuję pełen autorytet trenera Realu Madryt. A piłkarze Realu Madryt - tak jak zawodnicy każdego klubu na świecie - muszą czuć, że trener ma autorytet, niezależnie od tego, jak się nazywa i ile lat kontraktu posiadają, bo ostatecznie szanują trenera Realu Madryt, w tym przypadku swojego aktualnego szkoleniowca. I myślę, że dla zawodników to jest najważniejsze.
[TVE] Przy tak zdecydowanej obronie wszystkich zawodników - niezależnie od tego, czy grają więcej, czy mniej, i mimo wszystkiego, co się wydarzyło - chciałem zapytać, czy uważasz, że wyciekanie tego typu informacji jest niesprawiedliwe, na przykład wobec ciebie i wobec klubu.
Powtórzę jeszcze raz, może nie byłem wystarczająco jasny. To, że wyciekają rzeczy dziejące się w szatni, uważam za zdradę wobec Realu Madryt, absolutną nielojalność wobec tego herbu i jest to coś, co bardzo mnie zasmuca.
[Miguel Angel Torril, Radio MARCA] Chciałem zapytać, czy nadal uważa pan, tak jak powiedział nam pan kiedyś, że "Mourinho jest jednym z nas".
Tak.
[RNE] Ostatnio, kiedy pytałem cię o Ceballosa, powiedziałeś mi, że to, co dzieje się w szatni, zostaje w szatni i że jest to coś, czego się nauczyłeś. Teraz właśnie udzieliłeś bardzo mocnej odpowiedzi, prawda? "Zdrada". I pytam cię, czy kiedy dochodzi do takich przecieków, masz już ustalone, skąd one pochodzą, czy wiesz, gdzie są te "wycieki".
Nie pracuję w CIA ani niczym podobnym i w szatni Realu Madryt nie oskarżam zawodników ani nikogo innego, bo nie mogę tego robić. Wokół pierwszej drużyny Realu Madryt jest bardzo wiele osób i nie jestem tutaj po to, by wskazywać kogokolwiek palcem. I jak już powiedziałem, staram się dawać przykład. To, co dzieje się w moich prywatnych rozmowach z zawodnikami, zawsze zostanie między nimi a mną. Uważam, że właśnie w taki sposób powinienem postępować, tak rozumiem to, czym powinna być ta szatnia, i w ten sposób chcę dawać przykład moim piłkarzom oraz całemu klubowi.
[Ok Diario] Wczoraj Real Madryt bardzo jasno zaznaczył w swoim komunikacie, że nakłada karę finansową na obu piłkarzy. Chciałem zapytać, czy można wykluczyć - albo czy nie można wykluczyć - że z twojej strony pojawi się jakaś kara sportowa dla Valverde lub, w tym przypadku, dla Tchouaméniego. I czy normalne byłoby, gdyby jutro Tchouaméni zagrał w Klasyku.
Tchouaméni będzie jutro w kadrze na mecz.
Komentarze (60)