Kontuzja Lamine Yamala budzi obawy nie tylko kibiców Barcelony, ale również reprezentacji Hiszpanii. Uraz mięśnia dwugłowego w lewym udzie sprawia, że zawodnik wypada do końca sezonu, ma za to być gotów na mundial. Musi jednak całkowicie wyzdrowieć, by nie doprowadzić do nawrotu kontuzji, co może mieć przełożenie na kolejny sezon. Na temat kontuzji Hiszpana w Cadena Ser wypowiedział się doktor Pedro Luis Ripoll, czołowy specjalista medycyny sportowej.
Zapytany, czy Lamine będzie gotowy na mistrzostwa świata ostrzegł: ''Nie do gry, ale do treningu. Zawodnik potrzebowałby co najmniej sześciu pełnych sesji treningowych, zanim będzie mógł rozegrać pierwszy mecz z pełną intensywnością. Oznacza to, że musiałby być gotowy i trenować do końca maja, a to uważam za niezwykle ryzykowne''.
Specjalista od urazów sportowych zwraca również uwagę, że tego typu kontuzje stały się powszechne w Barcelonie: ''Mieli już dziewięciu zawodników z tego typu urazem, z czego sześciu miało co najmniej jeden nawrót''. Dziewięciu graczy doznało tej kontuzji łącznie 14 razy. ''Nie ma przypadków, po prostu lekarze często nie potrafią znaleźć przyczyny nawrotu''.
Wobec powyższego, zaleca wyjątkową ostrożność w kwestii powrotu Lamine'a na boisko: ''Nie sądzę, żeby był gotowy na pierwszy mecz mundialu. Bardziej na drugi lub trzeci mecz, więc widzę Lamine Yamala w szczytowej formie w ewentualnej drugiej rundzie, jeśli Hiszpania awansuje''.
Prowadzący program zapytał, czy wykonanie rzutu karnego mogło pogłębić uraz. Skrzydłowy Barcelony trzymał się już za udo przed wykonaniem strzału: ''Słowo pogłębiło jest nie do końca trafne, ale powinien był poprosić o zmianę, gdy tylko poczuł pierwszy ból. W młodości wszyscy popełniamy błędy, przesadzając z nadgorliwością'' - wyjaśnił doktor Ripoll.
''Na tym etapie sezonu, gdy stawką są mistrzostwa świata, zawodnik powinien prosić o zmianę przy najmniejszym sygnale dyskomfortu. Trzeba unikać jakiegokolwiek ryzyka, wykonanie rzutu karnego było ryzykiem, które się zemściło'' - podsumował.
Komentarze (20)