Barcelona przetrwała okres kontuzji i problemów z pubalgią Lamine Yamala w pierwszej części sezonu. W końcówce również będzie musiała sobie poradzić bez swojej największej gwiazdy. Czy to czas na błysk Roony'ego Bardghjiego? A może Hansi Flick wpadnie na inne rozwiązanie?
Pyrrusowym zwycięstwem były trzy punkty zdobyte w meczu z Celtą (1:0). Barcelona okupiła to starcie kontuzją Lamine Yamala, który ostatecznie nie wróci do gry do końca sezonu i będzie przygotowywał się do występu na mistrzostwach świata.
18-letni skrzydłowy grał w praktycznie każdym meczu (3702 minuty), zdobywając 24 bramki i zaliczając 18 asyst. W aktualnym sezonie był jednak okres, w którym Barça nie mogła liczyć na swojego cracka. To czas na przełomie września i października. Wtedy Lamine nie był dostępny dla trenera przez pięć meczów. Zakończyły się one czterema zwycięstwami (Newcastle, Valencia, Getafe, Real Oviedo) i jedną porążką (Sevilla). Od tego czasu stracił tylko jedno spotkanie przez żółte kartki (zwycięstwo ze Slavią Praga w fazie ligowej Ligi Mistrzów).
W trzech z sześciu pojedynków, w których zabrakło Lamine Yamala, zastępował go Raphinha (Newcastle, Getafe, Real Oviedo). W dwóch z nich zagrał Roony Bardghji (Valencia, Slavia Praga), a w jednym Marcus Rashford (Sevilla).
Na ten moment Raphinha jest poza grą przez kontuzję, a Rashford jest potrzebny na lewym skrzydle, co sprawia, że naturalną i praktycznie jedyną alternatywą dla Hansiego Flicka staje się Roony Bardghji. Będzie to dla Szweda największa szansa na przekonanie do siebie trenera. Do końca sezonu pozostało sześć spotkań, które młody skrzydłowy musi wykorzystać w pełni, jeśli chce zostać w klubie na kolejny sezon.
Równocześnie, Flick może zdecydować się na bardziej ekstrawagancką opcję z Ferranem Torresem na skrzydle lub postawić tam na któregoś z pomocników - Gaviego, czy Fermína Lópeza. W sobotę, 25 kwietnia o 16:15 przekonamy się, kto zagra w ramach 32. kolejki LaLigi z Getafe.
Komentarze (8)