Juan Musso był niewątpliwie jednym z bohaterów Atlético w dwumeczu z Barceloną. Argentyńczyk wypowiedział się po meczu na Metropolitano między innymi o starciu z Fermínem, po którym polała się krew, a także odniósł się do słów Raphinhi o skradzionym meczu.
- Żartujesz sobie ze mnie. Jak możesz mnie pytać o sytuację z Fermínem? Mnie to bolało, został zraniony. Nie chciałem, żeby to się wydarzyło. Mój naturalny ruch zajmujący przestrzeń kończy się zderzeniem mojej stopy z jego twarzą. Jak ktokolwiek może pomyśleć, że to rzut karny?
- Między nami, a naszymi kibicami istnieje silna więź, zawsze nas wspierają. Są bardzo ważni, pozwalają trochę wystraszyć przeciwnika.
- Od dawna marzyliśmy o wielkich rzeczach. Chcieliśmy przejść przez ten etap i wiedzieliśmy, że możemy to zrobić. Byliśmy wierni naszym marzeniom. To zdrowa i wspaniała grupa. Zasługujemy na wielkie rzeczy, zespół da z siebie wszystko.
- Rozumiem, co mówi Raphinha, rozumiem, że może powiedzieć co chce, szanuję opinię każdego, ale nie zaczynajmy rozmawiać o kradzieżach, bo to nie ułatwia sprawy. Wygraliśmy na boisku, u nich wygraliśmy 2:0. Ostatni zawodnik, który fauluje, zawsze obejrzy czerwoną kartkę, niestety.
- Szanujemy Barçę, wiele nas kosztuje gra przeciwko nim, to wielki rywal, ale mówienie o kradzieży jest szaleństwem.
Komentarze (24)