Marc Casadó i Marc Bernal wspólnie udali się na przedsezonowe tournée w pierwszych miesiącach pracy Hansiego Flicka. Po niespełna dwóch latach Bernal pomimo zerwania więzadeł krzyżowych stanowi ważną część drużyny, a Casadó wydaje się bliżej odejścia niż pozostania. Co się stało?
Wychowanek przez lata uchodził za jednego z najbardziej utalentowanych piłkarzy swojego rocznika i pełnił funkcję kapitana Barçy Atlétic. Jego awans do pierwszego zespołu wydawał się wyłącznie kwestią czasu i tak właśnie się stało po przybyciu Hansiego Flicka. Kiedy urazy leczyli De Jong i Bernal wówczas Casadó stał się jednym z najważniejszych piłkarzy w kadrze i wielu kibiców chciało by to Hiszpan grał w kluczowych spotkaniach kosztem Holendra.
Z czasem 22-latek tracił jednak na znaczeniu, a jego sytuacja pogorszyła się jeszcze mocniej kiedy po kontuzji wrócili Marc Bernal i Gavi. Teraz rywalizacja o miejsce w środku pola obok Pedriego jest już maksymalnie napięta i wszystko wskazuje na to, że jeden z pomocników będzie zmuszony poszukać sobie nowego klubu. Barça jeszcze rok temu nie chciała słyszeć o ofertach z Chelsea, a dzisiaj może sobie wyrzucać, że wtedy ich nie przyjęła.
Kontrakt Casadó wygasa w 2028 roku i dyrekcja sportowa nie zrobiła jeszcze nic w kierunku przedłużenia współpracy. O prawdopodobnym odejściu wychowanka pisał już Matteo Moretto, a doniesienia Włocha potwierdza dzisiaj kataloński Sport. Według tego dziennika sprawa jest w zasadzie przesądzona i tylko nagły zwrot akcji mógłby sprawić, że Marc Casadó jednak by został. Na ten moment obie strony zgadzają się co do tego, że przyszłość piłkarza jest poza klubem.
Komentarze (31)