Robert Lewandowski był jednym z dwóch piłkarzy poszkodowanych przez czerwoną kartkę Pau Cubarsíego w meczu Ligi Mistrzów między Barceloną a Atlético. Hansi Flick musiał zareagować, by drużyna Blaugrany pozostała w grze przed rewanżem, i dokonał dwóch zmian już w przerwie. Niemiecki trener zdjął Pedriego, który odczuwał drobne dolegliwości i nie chciano ryzykować, a także Roberta Lewandowskiego – w tym przypadku była to decyzja stricte taktyczna.
Hamso Flick postawił w drugiej połowie na Marcusa Rashforda jako środkowego napastnika i odstawił Roberta Lewandowskiego. Według Lluisa Miguelsanza z dziennika Sport, Polski napastnik, który w ostatnim czasie nieco stracił na znaczeniu, poczuł się rozczarowany zmianą w tak ważnym meczu i przy dużej międzynarodowej uwadze.
Lewandowski rozpoczął spotkanie w wyjściowym składzie jako klasyczna "dziewiątka", mając za zadanie wiązać stoperów i otwierać przestrzenie dla skrzydłowych. Wygrywał pojedynki powietrzne, ale miał duże problemy z kryciem. Faktem jest też, że miał pewne momenty dekoncentracji w pressingu – akcja prowadząca do czerwonej kartki zaczęła się od mało skutecznego nacisku Polaka. W reakcji na przymus gry w "dziesiątkę" Flick zdecydował się go zdjąć, co nie spotkało się z jego aprobatą.
Lewandowski utrzymuje dobre relacje z Hansim Flickiem – oparte na wzajemnym szacunku – i jest zawodnikiem o dużym autorytecie w szatni. Niemiecki trener w tym sezonie rozsądnie zarządzał jego minutami, by uniknąć przemęczenia pod koniec rozgrywek, a sam Polak czuje się dobrze fizycznie. W meczu z Atlético nie miał żadnych problemów zdrowotnych i uważa, że mógł pomóc drużynie po przerwie. "W Polsce jego zmiana wywołała dużą dyskusję i krytyczne komentarze wobec Flicka" - twierdzi autor artykułu, choć raczej nie spotykamy się z takimi opiniami.
Komentarze (79)