Lamine Yamal jakiś czas temu udzielił wywiadu w programie 60 minutes. Teraz pojawiły się kolejne cytaty z tej rozmowy. Tym razem skrzydłowy skupił się głównie na trudach dorastania w dzielnicy Rocafonda w Mataro. Jak możemy się domyślać, jego życie nie było usłane różami.
Lamine szczerze przyznał, że dorastanie w biednej dzielnicy wiązało się z pewnymi ograniczeniami: „Jak wiele zaniedbanych dzielnic, Rocafonda jest zapomniana. Nie jesteśmy Sarrià ani Passeig de Gràcia (...) Walczymy o to, by dobrze żyć i cieszymy się tym razem. Wiemy, skąd pochodzimy i jesteśmy z tego dumni. Kiedy byłem mały, nie było nas stać na PlayStation ani Nintendo. Więc z przyjaciółmi bawiliśmy się tymi kartami na placu zabaw, które kosztowały jedno euro [kartami Pokemon –przyp.red.].
Wychowanek wyraził również swój podziw dla swoich rodziców, którzy byli w bardzo trudnej sytuacji: „Widzisz, jak twoi rodzice pracują, nie mogąc być zawsze przy tobie, i denerwujesz się (...) Myślę, że moi rodzice zdecydowanie odczuwali presję. Byli młodzi, mieli mnie. Musisz utrzymać rodzinę, pracować, uszczęśliwiać dziecko, kupować mu prezenty. To jest prawdziwa presja, i to ta zła -podsumował Lamine.
Komentarze (16)