Ostatnie tango „Lewego”

Karol Chowański

1 kwietnia 2026, 16:30

27 komentarzy

Fot. Getty Images

Lewandowski trafił z Albanią. Został czołowym aktorem ze Szwecją. Dla polskiej kadry pozostaje niezastąpiony. A dla Barcelony?

To czwarty rok „Lewego” w klubie. Wniósł do szatni tak potrzebną w 2022 roku mentalność zwycięzcy. Odegrał ważną rolę w zdobyciu mistrzostwa 2023. Na płaszczyźnie sportowej stanowiło ono punkt zwrotny dla drużyny na krawędzi. Od strony mentalnej okazało się bazą pod sukcesy kolejnych lat: puchary krajowe i półfinał Ligi Mistrzów.

Mimo szorstkich początków, Lewandowski szybko stał się wzorem do naśladowania dla młodszych kolegów z szatni. Dał im wiele w obszarach profesjonalnego traktowania obowiązków piłkarza na topowym poziomie, diety, pomeczowej regeneracji, radzenia sobie z presją, relacji z prasą. Prezydent Laporta nigdy nie ukrywał, że w tej roli widział reprezentanta Polski, lecz najwięcej zależało od zawodnika. Wysiłek włożony w naukę hiszpańskiego szybko zjednał mu ludzi w klubie, szatni, mediach i na trybunach. Chemia, zgranie już po kilku miesiącach były widoczne w grze zespołu.

Napastnik z Warszawy dalej „przykłada nogę” do osiągnieć Klubu. Mało kto spodziewał się, że zostanie w nim tak długo. Bynajmniej nie za zasługi, lecz jako ważny, przydatny komponent składu. Na Balaídos zdobył hat-trick. We wszystkich rozgrywkach ma 16 goli i 3 asysty. Kilkukrotnie wystąpił z kapitańską opaską. Podobnie jak w przypadku Luisa Suáreza, publika dopiero z czasem docenia tempo, z jakim wychowanek Znicza wyprzedza kolejne legendy ataku Blaugrany w tabeli wszech czasów. Marketingowo pozostaje on trzecią lokomotywą wielkiej Barçy, za Laminem i Raphinhą. Publikacja biografii Polaka była wydarzeniem w całej światowej piłce.

Co w sporcie dobre, zawsze ma swój koniec. Według mnie to ostatni sezon RL9 w Barcelonie. Interpretuję gesty ze strony klubu i gracza jako wzajemną kurtuazję. Na tę chwilę pozwala ona zachować obu stronom pokerową twarz do końca sezonu. W interesie żadnej z nich nie leży przedłużenie umowy.

Rosnąca potrzeba nowej „dziewiątki”

Mimo PR-owych korzyści sprowadzenia gracza tego formatu przez klub na zakręcie, postawienie na Lewandowskiego od początku miało charakter tymczasowości. Ukończył 34 lata, gdy ruszał jego debiutancki sezon w Katalonii. Od tego czasu minęły blisko cztery lata.

Ciągnące się za Barçą przez ostatnie sezony problemy finansowe na swój sposób przedłużyły karierę Lewandowskiego w bordowo-granatowych barwach. Tak ważna na sportowym szczycie wymiana pokoleniowa rok po roku omijała pozycję środkowego napastnika. „Sztukowanie” składu Ferranem Torresem na szpicy stanowiło opcję przejściową. To zadanie przerasta „Rekina”, a także wzmacnia obawy, czy jest piłkarzem na miarę Barçy.

Zakupy Mbappe i Álvareza przez lokalnych rywali dodatkowo podkreśliły różnicę na pozycji goleadora w oczach fanów. Deco nie powinien dłużej zwlekać. Czas ruszyć latem 2026 po nową „dziewiątkę”.

Kup... żeby zaoszczędzić

Osobnym wątkiem jest słupek pensji polskiego piłkarza wystający z Excela jak łebek surykatki. Zapewniona przez Laportę po transferze z Bayernu progresywna struktura kontraktu zapewnia mu najwyższą pensję w drużynie, pomimo spadku jego roli na boisku. Przy 1950 rozegranych minutach trudno mówić o postaci marginalnej, lecz wypadnięcie z pierwszej jedenastki powinno w kalkulacjach klubu stanowić ważny czynnik.

Ani Barçy, ani żadnej marki klubowej wolnej od zamorskiego kapitału – nie stać na utrzymanie gracza quasirezerwowego, co za sezon pobiera ponad 20 mln euro brutto. To poziom zarobków pary solidnych napastników w konkurencyjnych klubach (np. Lookman pobiera w Atléti 1/3 tygodniowych poborów Polaka). Jest zatem zrozumiałe, że w pogłoskach o pozostaniu naszego reprezentanta na Camp Nou przewija się wątek dużej obniżki zarobków. Czy to odpowiednie rozwiązanie? Wątpię. Jestem zdania, że relatywnie większą oszczędnością Klubu będzie w tej sytuacji usunięcie „kominowego” kontraktu z listy płac.

Relatywnie skromny dorobek strzelecki po 75% sezonu oraz skala marnowanych przez „Lewego” czystych sytuacji skłaniają mnie do opinii, że jego związek z Barçą znalazł się na etapie schyłkowym. Środki zamortyzowane letnim odejściem polskiego strzelca wolę przeznaczyć na nowego napastnika.

W poszukiwaniu straconych minut

Polski piłkarz unika publicznego narzekania na spadek czasu gry przez ostatnie miesiące. Widzę jednak małe gesty na murawie i po jej opuszczeniu wskazujące, że deprymuje go aktualna alokacja minut przez trenera Flicka. Lewandowski chce grać. Skoro postanowił o kontynuacji kariery, potrzebuje projektu, który zaoferuje mu bardziej eksponowaną rolę w zespole niż Barça. Moim zdaniem jego przyszłość leży poza kwartetem czołowych lig Europy.

Poza tym uważam, że dylemat stojący przed Robertem u schyłku obecnej kampanii wykracza poza karierę klubową. Wybór mniej wymagającej ligi (np. w USA) „wydłuży” mu reprezentacyjną karierę. Pozostanie w topowym europejskim klubie – Barçy, Juventusie lub pod innym adresem – będzie wymagać porzucenia dalszej służby krajowi. Obu tych wagonów Polak już dalej nie pociągnie; sądzę, że zarówno ze względu na wiek, jak i skumulowaną intensywność jego kariery.

Klub czy kadra?

Książka Sebastiana Staszewskiego odkryła przed nami, jak dużym patriotą jest Lewandowski w swoim oddaniu kadrze (mimo gry za granicą od 2010 roku). Nawet jeśli na chwilę opuścił jej barwy w ogniu „afery Probierza”, pozostaję przy mojej opinii, że zrobił to w interesie zespołu.

Przez to w odróżnieniu od mojego redakcyjnego kolegi Michała Gajdka stawiam na scenariusz, w którym „Lewy” żegna się z piłką klubową na najwyższym poziomie, za to kontynuuje grę w kadrze. Po bardzo gorzkim wyeliminowaniu z mundialu drużyna Urbana potrzebuje lidera dużego formatu. Stawką jest utrzymanie pozytywnych efektów pracy trenera oraz awans na Euro 2028. Jan Urban jest najbardziej uporządkowanym selekcjonerem od zakończonej w 2018 r. ery Nawałki. Ma największe doświadczenie w piłce międzynarodowej od Leo Beenhakkera. Uważam, że trudno o właściwszego opiekuna dla najlepszego napastnika, jakiego wychował polski futbol.

Dwumecz z Albanią i Szwecją udowodnił mi, że w wymiarze sportowo-mentalnym Robert Lewandowski pozostaje atutem polskiej drużyny narodowej na najbliższe 12-24 miesiące. Trudno powiedzieć mi to samo w odniesieniu do FC Barcelony.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (27)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy