Raphinha jest bardzo poruszony swoją kontuzją; "popełnił błąd" - uważa Sport

Dariusz Maruszczak

1 kwietnia 2026, 10:00

RAC1, Sport

22 komentarze

Fot. Getty Images

Raphinha z powodu kontuzji wypadł z gry na decydujące mecze sezonu, co miało być dla niego bolesnym ciosem. Zachowanie Brazylijczyka podczas przerwy reprezentacyjnej skrytykował Alfredo Martínez ze Sportu.

Raphinha będzie musiał się pozbierać po tych trudnych wydarzeniach, bo nie tylko Barcelona jako klub poniosła stratę. Jak podaje Marta Ramon z RAC1, Brazylijczyk jest bardzo dotknięty mentalnie swoim urazem. Dlatego Barça pozwoliła mu zostać w ojczyźnie kilka dni dłużej (wkrótce powinien wrócić). Zawodnik będzie pracował ze swoim zaufanym fizjoterapeutą i musi przestrzegać wytycznych dotyczących rehabilitacji.

Decyzja Raphinhi o grze w meczu towarzyskim była mocno krytykowana. Rozczarowania zachowaniem Brazylijczyka nie ukrywał Alfredo Martínez ze Sportu, którego artykuł o wymownym tytule "Raphinha się pomylił" przytaczamy poniżej.

„(...) Raphinha jest kapitanem, ale KAPITANEM pisanym wielkimi literami tej Barcelony, bo udowodnił już swoje przywództwo, poświęcenie i pełną integrację z klubem. Tym bardziej więc nie tyle zaskakuje, co niepokoi i rozczarowuje, że piłkarze nie myślą trochę więcej o klubach i o tym, jak wiele jest w grze, prawie wszystko, w najbliższych tygodniach. Być może o sukcesie lub porażce w dwumeczu z Atlético Madryt przesądzi brak Raphinhi. Dlatego uważam, że źle zarządził tą przerwą reprezentacyjną.

Przepisy zmuszają dziś sportowców do stawiania się na zgrupowaniach kadr, zwłaszcza w naszym kraju, ze względu na ustawę o sporcie. W Brazylii dodatkowo presja związana z reprezentacją jest ogromna, a odmowa przyjazdu na kadrę jest niemal grzechem śmiertelnym. Ale istnieje wiele sposobów, by uniknąć napiętnowania za odmowę dołączenia do reprezentacji: pojechać, ale nie grać, być z grupą, pracować jak wszyscy, ale nie ryzykować w meczach, które, nie zapominajmy, są tylko towarzyskie. Albo wcześniej porozmawiać z selekcjonerem, w tym przypadku z Ancelottim, i wyjaśnić mu swoją szczególną sytuację na tym etapie sezonu oraz ogromne ryzyko kontuzji.

Nie bez powodu Raphinha miał już w tym sezonie dwa urazy mięśnia dwugłowego uda prawej nogi. A więc był już ostrzeżony. Ryzyko istniało i wygląda na to, że piłkarz w pełni je zaakceptował. Przy takich precedensach zdrowotnych zawodnik Barcelony miał wystarczające argumenty, by spróbować uniknąć rozegrania tych dwóch spotkań w reprezentacji swojego kraju. Można jednocześnie podziwiać Raphinhę i powiedzieć, że źle zarządził tym powołaniem, i trzeba tu się odwołać do dowodów końcowych.

Szkody wynikające z pięciu tygodni bez Brazylijczyka są ogromne.

Ale tak naprawdę to samo dzieje się we wszystkich reprezentacjach i z wszystkimi piłkarzami, bo inaczej trudno byłoby zrozumieć, dlaczego Kylian Mbappé, mając za sobą zaledwie kilka minut gry w ostatnich meczach i wyraźne dolegliwości w nodze, ani przez moment nie zawahał się, by pojechać na dwa mecze towarzyskie reprezentacji Francji w tej przerwie. Dyktat reprezentacji wobec klubów jest absolutny i nie do zniesienia.

Klubom w tych dniach pozostaje niestety tylko dalej płacić swoim gwiazdom, oddawać je reprezentacjom za darmo i… modlić się”.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (22)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy