Te przeklęte okienka reprezentacyjne...

Dariusz Maruszczak

27 marca 2026, 21:55

22 komentarze

Fot. Getty Images

Wirus FIFA znów dał się Barcelonie we znaki już na samym początku przerwy reprezentacyjnej. W dodatku w najgorszy możliwy sposób - poprzez kontuzję filara drużyny Raphinhi. W tej sytuacji nie może dziwić złość kibiców, zwłaszcza że uraz nastąpił podczas pozbawionego znaczenia meczu towarzyskiego w fatalnym momencie, tuż przed kluczowymi pojedynkami katalońskiego klubu.

Nie ma co ukrywać, że absencja Brazylijczyka stanowi dla Barcelony gigantyczny cios na wielu poziomach. Raphinha obok Pedriego i Lamine Yamala stanowi podstawę funkcjonowania drużyny Hansiego Flicka. Bez niego zespół traci nie tylko gole i asysty. Traci zawodnika potrafiącego być inspirującym liderem, harującego nie tylko w pressingu, ale i potrafiącego wrócić pod własne pole karne w pogoni za rywalem. Bez Raphinhi cała ta struktura gry Blaugrany jest zupełnie inna, a jego brak przekłada się nawet na funkcjonowanie defensywy.

Doskonale widać to po traconych bramkach. W 15 spotkaniach bez Raphinhi Barça dała sobie strzelić 27 goli (1,8 na mecz), a w pozostałych przypadkach - 25 w 31 pojedynkach (0,8). Przypadek? Nie sądzę. Paradoksalnie, ten ofensywny gracz ma wielki wpływ na grę w obronie, właśnie dzięki temu, co zapewniał w kluczowym aspekcie dla funkcjonowania ekipy Hansiego Flicka - pressingu. Bez niego ten element nie wygląda już tak dobrze. W ataku siła ognia bez Raphinhi też jest dużo słabsza. Dorobek Barcelony w meczach, w których nie grał 29-latek, to 2,4 gola na spoktanie, a z nim – 2,87.

Znaczenie Raphinhi widać również na poziomie samym wyników. Barcelona w trakcie nieobecności Brazylijczyka przegrała 5 z 15 meczów (33%), podczas gdy z nim na boisku: 2 z 31 (6,4%). Ponownie, nie jest to dziełem przypadku. Bez 29-latka Blaugranie brakuje w ataku kluczowego elementu, gracza, który pracuje w pressingu jak szalony, najlepiej w drużynie wychodzi na wolne pole i potrafi wziąć odpowiedzialność za zadawanie rozstrzygających ciosów. Luka nie do wypełnienia.

Ta strata jest tym bardziej odczuwalna, że nadchodzi w decydującym momencie sezonu. Barcelona ma przed sobą trzy kluczowe starcia z Atlético – jedno w LaLidze i dwa w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Bez Raphinhi walka na tych dwóch frontach wydaje się niezwykle trudna. Zwłaszcza że bez Brazylijczyka Barça przegrała już z Rojiblancos 0:4 w Pucharze Króla, co naznaczyło losy dwumeczu, a w obu pozostałych pojedynkach z ekipą Diego Simeone to właśnie 29-latek trafiał do siatki. Bez Raphinhi Barcelona doznała też porażki z Realem Madryt w LaLidze (1:2). Z nim - zwyciężyła Klasyk w finale Superpucharu (3:2) po dwóch golach Brazylijczyka.

Nieszczęsne przerwy reprezentacyjne

Siłą rzeczy wraca więc powtarzający się temat przeklętych okienek reprezentacyjnych odbywających się w trakcie sezonu. Sprawa jest trudna do rozstrzygnięcia ze względu na pogodzenie interesów klubowych i drużyn narodowych, zwłaszcza w warunkach intensywnego terminarza. Barcelona ma prawo być zła, że traci kluczowego piłkarza na decydujący moment sezonu, przez jego udział w meczu towarzyskim. Zwłaszcza że klub od lat zmaga się z tym problemem i wpływa on na jej sukcesy sportowe, a co za tym idzie, również przychody. A przecież to Barça na co dzień płaci kontuzjowanemu graczowi. Odszkodowania od FIFA stanowią maksymalnie 7,5 miliona euro, co wcale nie musi zrekompensować klubowi poniesionych strat. A przecież tych sportowych nie wynagrodzą żadne pieniądze.

Tematyka problemów z przerwami FIFA stale wracała co jakiś czas i dopiero niedawno zaczęły pojawiać się jakieś próby rozwiązania sprawy. Krokiem w dobrą stronę jest scalenie przerw na okienka reprezentacyjne. Ograniczyłoby to same podróże i wybijanie się z rytmu klubowego. Może to być też korzystne dla drużyn narodowych, które mogłyby popracować z zawodnikami przez dłuższy czas jednym ciągiem (przy okazji, być może selekcjonerzy rozsądniej szafowaliby siłami zawodników, skoro mogliby oni wypaść na większość spotkań kadry w przypadku nadmiernych obciążeń...). W kolejnym sezonie tak się też stanie z okienkiem wrześniowo-październikowym, który potrwa 16 dni bez przerwy. Być może, gdyby ten format okazał się korzystniejszy, dobrze by było włączyć do tego okienka także to listopadowe. Stworzyć jedną przerwą na trochę mniej niż miesiąc. Odejmie to przynajmniej nieco obciążeń. Choć i tu pojawią się komplikacje – sprawy rodzinne graczy czy długi okres braku aktywności klubów.

Trzeba jednak mieć na uwadze, że przynajmniej na ten moment idealnego wyjścia nie będzie, bo interesy różnych stron często są ze sobą zwyczajnie sprzeczne. Federacje i FIFA też chcą mieć w trakcie sezonu terminarz na rozgrywanie swoich spotkań. Wydaje się, że obecna formuła nadal nie jest wystarczająca, a brak rozstrzygnięcia tematu będzie w przyszłości tylko eskalował napięcie. Kto wie, jak to się skończy.

"Bezcenny" sparing

Sprawa Raphinhi jest tym bardziej denerwująca, że do kontuzji doszło w meczu towarzyskim. Można zrozumieć sytuację selekcjonera, że chce budować zespół przed turniejem, wystawiając do gry kluczowych graczy. Jednak z drugiej strony gra nie jest warta świeczki w kontekście całego sezonu, nawet z perspektywy samego zawodnika szanującego barwy narodowe. Być może nadszedł czas, aby kluby mogły, przynajmniej w trakcie sezonu, zablokować wyjazd graczy na mecze o charakterze towarzyskim. Bo przecież nic by się wielkiego nie stało, gdyby Raphinha w tym spotkaniu o pietruszkę nie zagrał. A tak to cały sezon Barcelony może zostać wypaczony. Nie przez grę, nie przez sędziów, tylko przez kontuzję w meczu pozbawionym znaczenia. Chyba nie o to chodzi w sporcie na najwyższym poziomie.

Wskazana większa ostrożność

Oprócz powyższych aspektów warto jednak również spojrzeć na siebie, bo finalnie Barcelona ma wpływ tylko na to. Raphinha był w poprzednim sezonie bardzo mocno eksploatowany. Odbiło się to w obecnych rozgrywkach, gdy pod koniec września wypadł z gry na dwa miesiące. Później jeszcze dwukrotnie miał problemy mięśniowe. Wydawałoby się, że w tej sytuacji Raphinha to piłkarz, którego należy oszczędzać w pierwszej kolejności, być może obok Pedriego. Niestety tak to do końca nie wyglądało.

Kontuzji na zgrupowaniu nie można w całości zrzucać na reprezentację, bo mięśniówki też są efektem dłuższego przeciążenia. Przecież to nie jest tak, że Raphinha był w idealnej formie, a Brazylia go zepsuła, nakładając na niego niebywałe obciążenia i każąc biegać nocą z 30 kilogramowym plecakiem wokół ośrodka. Najwyraźniej skrzydłowy przyjechał na kadrę już z pewnymi problemami.

A przecież tuż przed wylotem na reprezentację Raphinha rzeczywiście był mocno eksploatowany. W 12 dni rozegrał cztery mecze w wyjściowym składzie. Tylko raz został zmieniony, w 82. minucie spotkania z Sevillą, choć Barcelona już po godzinie gry miała kilkubramkową przewagę. Podobnie było zresztą w konfrontacji z Newcastle, gdzie Raphinha występował do samego końca, choć po 60 minutach było 6:2. W tych dwóch starciach z boiska schodzili m.in. Fermín, Roony czy Xavi Espart, ale nie Brazylijczyk, który miał już trzy kontuzje w tym sezonie, nawet przy trzybramkowym prowadzeniu.

Jeżeli Carlo Ancelotti posłał Raphinhę do gry mimo wyraźnych oznak przemęczenia, to bez wątpienia on jest głównym winowajcą. Tego jednak do końca nie wiemy. Nie sposób za to nie zwrócić uwagi, że w Barcelonie te problemy z zarządzaniem minutami piłkarzy są czymś stałym i powtarzalnym w przypadku kolejnych nazwisk, niezależnie od tego, co dzieje się poza klubem. Przykład Raphinhi też tego dowodzi, bo w momencie, gdy można było bez najmniejszego ryzyka dla zespołu zdjąć z boiska 29-latka, nie zostało to zrobione. Być może kontuzji i tak nie udałoby się uniknąć, ale przynajmniej Barça mogłaby z czystym sumieniem powiedzieć, że zrobiła wszystko, aby swojego absolutnie kluczowego piłkarza oszczędzać i nie zwiększać mu zbędnych obciążeń. A skoro przyjechał na kadrę w takim a nie innym stanie, to najwyraźnej stało się coś wprost przeciwnego. Wymagania reprezentacyjne póki co nie znikną, więc warto by było jednak zrobić przynajmniej swoje i być na przyszłość bardziej ostrożnym względem czołowych gwiazd.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (22)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy