Marcus Rashford trafił do Barcelony jako opcja awaryjna po fiaskach transferów Luisa Díaza i Nico Williamsa. Manchester United był zdesperowany żeby pozbyć się swojej wyblakłej gwiazdy, dlatego zgodził się na roczne wypożyczenie, ale teraz zamierza dyktować twarde warunki.
Konflikt skrzydłowego z byłym trenerem Czerwonych Diabłów był bardzo medialny. Ruben Amorim postawił sprawę jasno: nie widzi Rashforda w swojej drużynie i nie zamierza na niego stawiać. Portugalczyk w międzyczasie stracił swoją posadę, a Michael Carrick nie jest tak negatywnie nastawiony do swojego rodaka. Otwiera się więc opcja powrotu piłkarza do Premier League.
Barcelona ma teraz trudny orzech do zgryzienia. Z jednej strony dzięki desperacji Manchesteru United wynegocjowała sobie niską klauzulę wykupu, wynoszącą zaledwie 30 milionów euro, ale dyspozycja Anglika pozostawia ostatnio wiele do życzenia. W trakcie letniego okienka transferowego Barça powinna już działać w ramach zasady 1:1 dzięki powrotowi na Camp Nou, jednak drużyna wymaga wzmocnień w obronie i na pozycji środkowego napastnika.
Marcus Rashford miał swoje lepsze i gorsze momenty w trakcie tego sezonu. Bronią go liczby (10 bramek i 13 asyst na 2095 rozegranych minut), ale w drużynie wygląda na "ciało obce" i gra w chaotyczny sposób. Przy zdrowym Raphinhi i Laminie Yamalu nie może też liczyć na występy w pierwszym składzie, stając się drogim w utrzymaniu rezerwowym. Tymczasem z Anglii płynie jasny sygnał: żadnych negocjacji w kwestii ceny. Jeżeli Barcelona będzie chciała zatrzymać skrzydłowego, to będzie musiała wyłożyć 30 milionów euro, kolejne wypożyczenie nie wchodzi w rachubę.
Komentarze (61)