Dwie bolesne i wysokie porażki - taki jest bilans starć Victora Fonta z Joanem Laportą. Obecny prezydent dwukrotnie wyraźnie pokonał swojego oponenta w walce o fotel prezydenta FC Barcelony, ale Font nie zamierza się poddawać i już rozważa ponowne ubieganie się o stanowisko w 2031 roku.
53-latek z pewnością spodziewał się lepszego wyniku niż w 2021 roku, kiedy zdobył niespełna 30% głosów przy 54% dla Joana Laporty. Wtedy znaczące poparcie odnotował też Toni Freixa (8,5%) wczorajsze wyniki pokazują więc, że Victor Font nie zwiększył swojej puli wyborców, a duża część osób popierających Marca Cirię i Xaviera Vilajoana zdecydowała się ostatecznie zagłosować na Joana Laportę.
W 2031 roku dla Fonta zmieni się jedna bardzo istotna kwestia - zgodnie z klubowym statutem Laporta będzie zmuszony podać się do dymisji i nie będzie mógł wystartować w wyborach ponownie, a Victor Font cieszący się już znaczną rozpoznawalnością liczy, że wtedy wreszcie uda mu się dopiąć swego. Wypowiadając się dla mediów po ogłoszeniu wyników Katalończyk deklarował, że dalej będzie "pracował dla Barcelony" można więc wysnuć wniosek, że chciałby spróbować swoich sił jeszcze raz.
Warto zauważyć, że w 2031 roku może się zmierzyć z jeszcze trudniejszym przeciwnikiem od Joana Laporty. Od dawna spekuluje się, że o to stanowisko w przyszłości będzie ubiegał się Gerard Piqué, do którego jeszcze w czasach jego gry w Barçy przylgnęło przezwisko "presidente". Font musi więc dobrze przekalkulować, czy ponowny start będzie miał w ogóle jakikolwiek sens. W 2021 roku przyznał, że kandydatura kosztowała go 1,5 miliona euro, a na niedawno zakończoną kampanię zapewne musiał wyłożyć podobną (o ile nie wyższą) kwotę.
Komentarze (22)