Barcelona – Sevilla: najlepsze, najgorsze wg FCBarca.com

Błażej Gwozdowski

16 marca 2026, 07:00

20 komentarzy

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

5:2

Herb FC Barcelona

Sevilla FC

SFC

  • Raphinha 9' (k.), 21' (k.), 51'
  • Daniel Olmo 38'
  • João Cancelo 60'
  • 45' Oso 
  • 90' Djibril Sow 

Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty pojedynku Barcelony z Sevillą zdaniem redakcji FCBarca.com? 

Najlepsze: Raphinha, Cancelo i powrót Gaviego

Nie da się ukryć, że mecz ustawiły dwa w pełni zasłużone rzuty karne. Nie byłoby jednak tak kolorowo, gdyby nie Raphinha, który pewnie wykorzystał obie jedenastki, a później jeszcze trafił do siatki po raz trzeci. Brazylijczyk wrócił do gry, do której nas przyzwyczaił w poprzednim sezonie. Był przez ponad 80 minut stale pod grą, ustępując ostatecznie liczbą celnych podań tylko Daniemu Olmo, Espartowi i parze stoperów. Drugim najjaśniejszym punktem drużyny był tego popołudnia Cancelo. Portugalczyk grał bardzo wysoko i nie bał się wchodzić w pojedynki. W efekcie wywalczył dwie jedenastki, a swój świetny występ podsumował bramką po akcji indywidualnej. Naprawdę głośno na stadionie zrobiło się jednak dopiero wtedy, gdy boisko opuścił Raphinha, a jego miejsce zajął Gavi. Nie ma co oceniać w detalach występu uwielbianego przez kibiców (i znienawidzonego przez rywali) pomocnika, ale z całą pewnością ani odwagi, ani brawury nie stracił.

Na koniec warto znów wyróżnić Bernala, który miał swój udział w jednej akcji bramkowej, wywiązując się przy tym z obowiązków w defensywie, a także Xaviego Esparta. Młody obrońca co prawda nie ustrzegł się błędów i przy jednej z bramek wyraźnie zgubił krycie, ale pozytywów było dużo więcej – aż pięć przechwytów (najwięcej w zespole, trzy wygrane pojedynki główkowe (znów najwięcej w zespole), a przede wszystkim pewność siebie w rozegraniu. Zrobił w krótkim czasie naprawdę dużo, by wskoczyć do rotacji.

Najgorsze: krycie na radar i klątwa, która ciąży na „dziewiątkach” 

Barcelona z łatwością rozprawiła się ze słabą Sevillą, ale jednak straciła dwie bramki, których można było uniknąć. Błędy w kryciu kosztowały jedynie chwilę rozczarowania a nie punkty, jednak jako element niepokojącego trendu z tego sezonu muszą martwić. Podobnie jak forma środkowych napastników. Tym razem szansę dostał Robert Lewandowski i z kliniczną precyzją uniknął trafienia do siatki pomimo świetnych okazji. Hansi Flick ma poważny problem, bo na ten moment żadna z jego „dziewiątek” nie tyle nie gwarantuje bramek, co zapewnia ich brak.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (20)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy