Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty pojedynku Barcelony z Sevillą zdaniem redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: Raphinha, Cancelo i powrót Gaviego
Nie da się ukryć, że mecz ustawiły dwa w pełni zasłużone rzuty karne. Nie byłoby jednak tak kolorowo, gdyby nie Raphinha, który pewnie wykorzystał obie jedenastki, a później jeszcze trafił do siatki po raz trzeci. Brazylijczyk wrócił do gry, do której nas przyzwyczaił w poprzednim sezonie. Był przez ponad 80 minut stale pod grą, ustępując ostatecznie liczbą celnych podań tylko Daniemu Olmo, Espartowi i parze stoperów. Drugim najjaśniejszym punktem drużyny był tego popołudnia Cancelo. Portugalczyk grał bardzo wysoko i nie bał się wchodzić w pojedynki. W efekcie wywalczył dwie jedenastki, a swój świetny występ podsumował bramką po akcji indywidualnej. Naprawdę głośno na stadionie zrobiło się jednak dopiero wtedy, gdy boisko opuścił Raphinha, a jego miejsce zajął Gavi. Nie ma co oceniać w detalach występu uwielbianego przez kibiców (i znienawidzonego przez rywali) pomocnika, ale z całą pewnością ani odwagi, ani brawury nie stracił.
Na koniec warto znów wyróżnić Bernala, który miał swój udział w jednej akcji bramkowej, wywiązując się przy tym z obowiązków w defensywie, a także Xaviego Esparta. Młody obrońca co prawda nie ustrzegł się błędów i przy jednej z bramek wyraźnie zgubił krycie, ale pozytywów było dużo więcej – aż pięć przechwytów (najwięcej w zespole, trzy wygrane pojedynki główkowe (znów najwięcej w zespole), a przede wszystkim pewność siebie w rozegraniu. Zrobił w krótkim czasie naprawdę dużo, by wskoczyć do rotacji.
Najgorsze: krycie na radar i klątwa, która ciąży na „dziewiątkach”
Barcelona z łatwością rozprawiła się ze słabą Sevillą, ale jednak straciła dwie bramki, których można było uniknąć. Błędy w kryciu kosztowały jedynie chwilę rozczarowania a nie punkty, jednak jako element niepokojącego trendu z tego sezonu muszą martwić. Podobnie jak forma środkowych napastników. Tym razem szansę dostał Robert Lewandowski i z kliniczną precyzją uniknął trafienia do siatki pomimo świetnych okazji. Hansi Flick ma poważny problem, bo na ten moment żadna z jego „dziewiątek” nie tyle nie gwarantuje bramek, co zapewnia ich brak.
Komentarze (20)