Barcelona pewnie pokonała Sevillę 5:2 na Spotify Camp Nou i umocniła się na pozycji lidera LaLigi. Bohaterem spotkania był Raphinha, który ustrzelił hat-tricka, a na listę strzelców wpisali się także Dani Olmo i João Cancelo, podczas gdy gole dla gości zdobyli Oso oraz Djibril Sow.
FC Barcelona całkowicie zdominowała pierwszą połowę meczu z Sevillą i schodziła do szatni z wysokim prowadzeniem 3:1. Spotkanie od początku toczyło się pod dyktando gospodarzy, którzy szybko objęli prowadzenie po rzucie karnym wywalczonym przez João Cancelo - w 9. minucie pewnym strzałem w stylu panenki na 1:0 trafił Raphinha.
W 21. minucie Brazylijczyk ponownie podszedł do jedenastki po kolejnej interwencji VAR-u za zagranie ręką Carmony, znów przy ofensywnej akcji Cancelo, i mimo że Vlachodimos wyczuł jego intencje, precyzyjny strzał dał Barcelonie dwubramkową przewagę. Zespół Hansiego Flicka kontrolował grę (blisko 60% posiadania), kreował kolejne sytuacje - blisko gola byli m.in. Dani Olmo oraz Robert Lewandowski, który jednak kilkukrotnie pudłował.
W 38. minucie przewaga została udokumentowana trzecim trafieniem: po świetnym podaniu Gerarda Martína i akcji Marca Bernala piłka trafiła po rykoszecie na skraj pola karnego do Olmo, który potężnym uderzeniem podwyższył na 3:0. Sevilla sporadycznie odpowiadała, a najgroźniejszą sytuację miała po dośrodkowaniu Carmony, gdy Joan García musiał ratować zespół interwencją.
W doliczonym czasie gry goście zdołali jednak zmniejszyć straty - po asyście Juanlu Sáncheza gola strzelił Joaquín Martínez "Oso". Mimo tego trafienia obraz meczu przed przerwą był jednoznaczny: Barcelona była zespołem wyraźnie lepszym, skuteczniejszym i w pełni kontrolowała wydarzenia na murawie.
Druga połowa była kontynuacją dominacji Barcelony, która szybko rozwiała wszelkie nadzieje Sevilli na powrót do meczu. Już w 51. minucie gospodarze podwyższyli prowadzenie na 4:1 - świetne wejście z ławki zanotował Fermín López, który obsłużył Raphinhę, a strzał Brazylijczyka po rykoszecie od Gudelja wpadł do siatki. Tym samym Rapha skompletował jego hat-tricka.
Zespół Hansiego Flicka nie zwalniał tempa i w 60. minucie zdobył piątą bramkę. João Cancelo ruszył z dynamicznym rajdem przez połowę rywala i precyzyjnym uderzeniem lewą nogą podwyższył na 5:1, praktycznie zamykając spotkanie. Barcelona przez długie fragmenty kontrolowała grę, tworząc kolejne sytuacje - bardzo aktywny był m.in. Lewandowski, który jednak kilkukrotnie pudłował lub przegrywał pojedynki z Vlachodimosem. Blisko gola był też Ronald Araújo po rzucie rożnym.
W końcówce Flick przeprowadził serię zmian - na murawie pojawili się m.in. Lamine Yamal, Marc Casadó czy wracający po kontuzji Gavi, który został entuzjastycznie powitany przez trybuny. Sevilla miała jeszcze jedną dobrą okazję, lecz Joan García wygrał sytuację sam na sam z Juanlu Sánchezem.
Już w doliczonym czasie gry goście zdołali jedynie kosmetycznie poprawić wynik - po dośrodkowaniu Oso z bliska głową trafił Djibril Sow. Ostatecznie Barcelona wygrała pewnie 5:2, notując bardzo przekonujący występ i umacniając się na prowadzeniu w tabeli LaLigi.
Barcelona: Joan García - Xavi Espart, Cubarsí, Gerard Martin, Cancelo - Bernal, Pedri - Roony, Dani Olmo, Raphinha - Lewandowski.
Ławka rezerwowych: Szczęsny, Kochen, Eric, Araujo, Cortes, Tommy Marques, Casadó, Lamine Yamal, Fermín, Rashford, Ferran.
Sevilla: Vlachodimos - Carmona, Kouassi, Gudelj, Suazo - Agoume, Sow - Juanlu, Alexis, Oso - Adams.
Ławka rezerwowych: Nyland, Azpilicueta, Isaac Jordán, Vargas, Maupay, B. Mendy, Ejuke, F. Gattoni, Januzaj, Manu Bueno, A. Castrín.
Takie i wiele innych ciekawych statystyk oraz wyniki na żywo znajdziesz u naszego Partnera - aplikacji Superscore.
Komentarze (354)