Pięć wniosków po meczu z Athletikiem

Dariusz Maruszczak

8 marca 2026, 00:08

56 komentarzy

Fot. Getty Images

Barcelona nie bez problemów, ale jednak pokonała Athletic i sięgnęła po cenne trzy punkty. Jakie wnioski wyciągniemy po tym spotkaniu?

1. Mecz wkalkulowany w koszta

Wszyscy chcielibyśmy widzieć pięknie grającą Barcelonę, ale są takie momenty sezonu, w których trzeba po prostu zacisnąć zęby, przetrwać i wygrać. Niezależnie od stylu i poziomu. Do takowych spotkań musieliśmy zaliczyć dzisiejszą rywalizację z Athletikiem. Morderczy wysiłek ze starcia z Atlético nie mógł nie pozostawić po sobie śladu. A przecież Barça za trzy dni gra z Newcastle w Lidze Mistrzów.

W tych okolicznościach najważniejsze były trzy punkty i to podstawowe oraz kluczowe założenie udało się zrealizować. Ponadto paru ważnych zawodników nie musiało grać 90 minut. Bardzo istotne są te cztery oczka przewagi nad Realem Madryt, bo w przypadku jakiejś pojedynczej wpadki w przyszłości Barcelona nadal będzie prowadzić w tabeli. Jedyna wątpliwość dotyczy tego, w jakiej formie będą podopieczni Flicka na St. James Park przy takiej dawce meczów. Bo widać, jak na poziom drużyny wpływają wszelkie przeciążenia.

2. Ferran nie ma już prawa grać w takiej formie

Hansi Flick musi coś zrobić. Jego podstawowy napastnik jest kompletnie bez formy. Kolejne szanse niczego w tej materii nie zmieniają. Ostatnie dwa mecze Ferrana to łącznie cztery celne podania, żadnego wygranego pojedynku, gdy piłka była na murawie, jeden odbiór, 11 strat. Bo o strzelaniu goli nie ma mowy. Hiszpan nie trafił do siatki od 8 meczów. W ostatnich 11 starciach Ferran zdobył jedną bramkę. Barça po prostu nie może sobie pozwolić, żeby zawodnik prezentujący taką dyspozycję w kluczowym momencie sezonu miał tak dużą rolę w zespole. Flick musi zacząć kombinować, bo wiadomo, że cały ciężar ataku nie może spoczywać na 37-letnim Lewandowskim.

https://x.com/fcb_media34/status/2030375106858352920

3. Zawodne zaplecze

Problem w tym, że ofensywni piłkarze, którzy nie zagrali w podstawowym składzie w meczu z Atlético, nie pokazali się dziś z dobrej strony. A oni właśnie w takich spotkaniach muszą budować swoje miejsce w hierarchii zespołu, dokładać swoją cegiełkę do sukcesów. Marcus Rashford nie wygrał dziś żadnego pojedynku i wyglądał jak piłkarz, który debiutuje w nowej ekipie. Dani Olmo dał za mało konkretów. W takiej sytuacji ciężar znowu spoczywa na Lamine Yamalu, który kolejny raz musiał dać Barcelonie zwycięstwo. 18-latek potrzebuje jednak większego wsparcia, zwłaszcza w takich pojedynkach, aby móc zachować siły i energię na te najtrudniejsze mecze z najsilniejszymi rywalami.

4. Znaczenie liderów

Trzeba jednak podkreślić mocniej zasługi Lamine Yamala. Choć nie było to jego najlepszy mecz, to strzelił gola na wagę bezcennych trzech punktów. Młody skrzydłowy ma już więcej trafień we wszystkich rozgrywkach (19) niż w całym poprzednim sezonie (18). W zawodowej karierze Lamine strzelił 50 goli o odpowiednio 2 i 3 lata szybciej niż Leo Messi i Cristiano Ronaldo.

Dziś asystował mu oczywiście Pedri. Barcelona czekała do jego wejścia na piłkarza, który poprowadzi piłkę i w odpowiednim momencie otworzy grę. Trudno o bardziej jaskrawy przykład znaczenia dla Blaugrany takich graczy jak Pedri czy Lamine niż dzisiejsza konfrontacja. A przecież Fermín też miał udział przy bramce, dzięki świetnemu ruchowi bez piłki.

5. Joan García potrafi wszystko

Oficjalnym MVP meczu został Lamine, ale nie sposób nie podkreślić zasług Joana Garcíi. Bramkarz wielokrotnie ratował Barcelonę. Może niekoniecznie aż tak często popisowymi interwencjami na linii, ale za to w innych trudnych sytuacjach. García znakomicie czytał grę, co pozwalało mu wysoko kasować akcję przeciwnika. W jednej z takich sytuacji jego wybiegnięcie za pole karne zapobiegło czerwonej kartce Pau Cubarsíego, bo defensor faulował, będąc ostatnim obrońcą. García naprawił też błąd Gerarda Martína, w idealnym momencie atakując gracza z piłką idącego sam na sam. To pokazuje nam, jak wszechstronnym bramkarzem jest García, w ilu elementach gry potrafi usprawniać grę Barcelony w destrukcji. Ten golkiper po prostu potrafi wszystko.

García potrafił nawet celowo źle obliczyć tor lotu piłki po dośrodkowaniu, aby, wprawiając rywala w konsternację po upadku na plecy, utrudnić mu dalsze zagranie. To akurat żart, ale postawa 24-latka wydatnie wpływa na jego drużynę. Już teraz ma więcej czystych kont niż Marc-André ter Stegen, biorąc pod uwagę pierwsze 21 meczów ligowych w Barçy. Biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki, Katalończycy nie stracili gola aż w 8 pojedynkach 2026 roku i tylko Inter ma lepszy wynik. To też zasługa Garcíi.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (56)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy