W Barcelonie wyznaczono już priorytet w kontekście wzmocnienia ataku na przyszły sezon: Julián Álvarez. Operacja z Atlético Madryt zapowiada się jednak jako niezwykle skomplikowana i będzie zależna od wielu czynników - zarówno sportowych, jak i instytucjonalnych. W audycji "Què t’hi Jugues!" na antenie radia SER Catalunya przeanalizowano aktualne zainteresowanie Barçy Juliánem Álvarezem.
Dziennikarz Lluís Flaquer stwierdził: "Wrażenie jest takie, że to bardzo trudna operacja", ale jednocześnie potwierdził, że Barça postrzega Juliána "jako jednego z najciekawszych zawodników, jeśli nie wręcz opcję numer jeden do wzmocnienia ataku". Dodał też wyraźnie, że "to nie jest zamknięty temat".
Z kolei według Santiego Ovalle w Barcelonie mają jasność co do tego, że argentyński napastnik jest "tym, którego klub chce w pierwszej kolejności, by wzmocnić atak" - oczywiście pod warunkiem, że będzie to "cena w zasięgu". Ovalle podkreślił również, że "nie było formalnych rozmów między klubami, ale niektórzy działacze się znają i pozostają w kontakcie".
"Miguel Ángel Gil Marín jest zakochany w Juliánie i uważa go za filar projektu" - tak Ovalle opisał podejście głównego akcjonariusza madryckiego klubu. Mimo to dodał: "Są ludzie w klubie, którzy przy odpowiedniej cenie byliby skłonni wysłuchać ofert".
Klauzula wykupu zawodnika zbliża się do 500 milionów euro, co stanowi kwotę zaporową. Niemniej jednak już kilka miesięcy temu przekazywano, że "Julián mógłby odejść nawet za mniejsze pieniądze" - zaznaczył Ovalle. Ostatnia wspominana kwota pojawiająca się w kontekście finansowym wynosiła 200 milionów euro. Flaquer dodał, że "Barça ma jasność, iż dopóki nie będzie woli zawodnika do odejścia oraz gotowości Atlético do rozpoczęcia negocjacji, operacja jest niewykonalna".
Na koniec Bruno Alemany stwierdził, że "osoby bardzo dobrze znające otoczenie Juliána mówią, iż Atlético Madryt nie będzie klubem, w którym zakończy on karierę".
Komentarze (22)