[Tekst ukazał się 23 lutego. Dziś aktualizujemy go o mecz z Sevillą] João Cancelo tkwił ostatnio trochę w niebycie. Portugalczyk, który miał być wartościowym wzmocnieniem kadry, przez niemal trzy tygodnie nie grał w wyjściowym składzie, przebywając na boisku w tym okresie raptem przez 25 minut. Gdy Barcelona musiała odrabiać straty w starciu z Gironą, nawet nie pojawił się na murawie. W meczu z Levante dostał jednak szansę i w pełni ją wykorzystał, pokazując, że może być cennym zasobem dla Hansiego Flicka.
Sytuacja Cancelo zaczęła stawać się niepokojąca, co odnotowywano również w hiszpańskiej prasie, skoro przyszedł on tylko na kilka miesięcy i miał dać natychmiastową wydajność, a jednak przesiadywał na ławce. Można było odnieść wrażenie, że Portugalczyk zaczyna być spychany na margines. W tym kontekście wczorajszy występ 31-latka może być dla niego bardzo istotny.
Ofensywna maszyna
Cancelo od początku spotkania z Levante imponował zaangażowaniem na lewej flance. Widać było, że chce za wszelką cenę wykorzystać szansę, ale jednocześnie ta presja nie pętała mu nóg. Wręcz przeciwnie - Cancelo czuł się na boisku bardzo swobodnie, co miało swoje odzwierciedlenie w kolejnych szarżach na skrzydle, dryblingach czy zagraniach w pole karne. Bez wątpienia to właśnie Portugalczyk był zawodnikiem stwarzającym największe zagrożenie pod bramką rywala i to on napędzał oraz ciągnął ataki zespołu.
Przechodząc do konkretów, podanie Cancelo do Frenkiego de Jonga przyniosło Barcelonie drugą bramkę, a i przy pierwszej zaliczył on asystę drugiego stopnia. Do tego stworzył kolegom dwie inne duże szanse i trzykrotnie po jego zagraniach doszło do oddania strzału. Te liczne próby przełamania defensywy rywala nie skutkowały jednak pogorszeniem skuteczności podań - była ona poziomie 91%. Tylko Frenkie de Jong, Eric García i Jules Koundé mieli więcej celnych zagrań od Cancelo. Do tego 31-latek trafił w słupek po dośrodkowaniu do Roberta Lewandowskiego. W sieci krążą różne statystyki porównujące Portugalczyka do Alejandro Balde.
Cenny zasób
Oczywiście nie ma co po jednym meczu traktować Cancelo jako podstawowego zawodnika, zwłaszcza że Barcelona rywalizowała z drugą najsłabszą drużyną tego sezonu LaLigi. Portugalczyk pokazał jednak, że na poziomie technicznym nadal jest wytrawnym zawodnikiem. Potrafi zrobić coś z niczego, jednym podaniem czy dryblingiem zagrozić bramce rywala. Dlatego może być bardzo cennym zasobem na resztę sezonu.
Hansi Flick, mając Cancelo, może swobodnie rotować Alejandro Balde czy Julesem Koundé, zwłaszcza w pojedynkach z tymi słabszymi rywalami, skupiającymi się przede wszystkim na defensywie. Hiszpan i Francuz tego odpoczynku bardzo potrzebują, bo przecież obaj z powodu kontuzji wypadli z gry w kluczowej końcówce poprzedniego sezonu. Warto spróbować zapobiec powtórzeniu się takiej sytuacji, skoro już ma się do dyspozycji kogoś takiego jak Portugalczyk.
Cancelo bez wątpienia jest wartością dodaną w ataku, choć nie powinniśmy zapominać o jego problemach w obronie, które mogą uwidocznić się zwłaszcza przy pilnowaniu wysoko ustawionej linii spalonego czy w dynamicznych sytuacjach wymagających dokładnego krycia. W odpowiedniej roli można go jednak wykorzystać z dużą wartością dla zespołu. Hansi Flick powinien ochoczo sięgać po Cancelo również w momencie, gdy Barça musi odrabiać straty. Możliwość przeprowadzenia takiej ofensywnej zmiany w końcówkach spotkań to prawdziwy komfort dla trenera.
Dynamiczny pressing i współpraca z Raphinhą
Niesprawiedliwym byłoby jednak twierdzenie, że Cancelo w destrukcji nic nie dawał zespołowi w meczu z Levante. Błyskawicznie atakował rywali w pressingu i choć niektóre próby gry na wyprzedzenie nie okazały się skuteczne, to jednak kilkakrotnie przyczynił się do odzyskania posiadania. Takich udanych zagrań miał w skali całego spotkania 8 - to był zdecydowanie najlepszy wynik w zespole. Portugalczyk świetnie zrozumiał, jakie są potrzeby zespołu w zakresie defensywnym i również w tym aspekcie wnosił dynamikę gry na wyższy poziom.
Warto też zwrócić uwagę, jak dobrze funkcjonowała współpraca między Cancelo i Raphinhą. W momencie prowadzenia ataku przez Barcelonę Brazylijczyk często zbiegał bliżej środka, zostawiając miejsce dla Portugalczyka, przy jednoczesnym zabraniu ze sobą jednego z oponentów. Dzięki temu Cancelo miał mnóstwo przestrzeni, mógł szarżować dużo bliżej pola karnego i tam robić użytek ze swoich zdolności. A dodatkowo Raphinha parokrotnie potrafił wspomóc swojego kolegę w defensywie. Pracowitość 29-latka i szeroki wachlarz ofensywny Cancelo (na czele z dryblingami) wyglądały wczoraj na bardzo komplementarne.
Zobaczymy, jaka będzie rola Cancelo w kolejnych spotkaniach. Barcelona gra z trudniejszymi rywalami - Villarrealem i Atlético u siebie oraz z Athletikiem na San Mamés. Udany występ w którymś z tych starć znów bardzo poprawiłby notowania Portugalczyk, mógłby go napędzić na resztę sezonu i zapewnić ogranie, którego, jak przyznał sam piłkarz, bardzo potrzebuje. Tylko czy Hansi Flick da mu szansę?
AKTUALIZACJA
15 marzec
Cancelo w spotkaniu z Sevillą znów udowodnił, jak cennym staje się zasobem dla Barcelony. To właśnie akcje Portugalczyka, po których podyktowane zostały dwa rzuty karne dla Blaugrany, ustawiły mecz na korzyść gospodarzy. Cancelo znów był bardzo konkretny w ataku, a dzięki swojej jakości technicznej i przebojowości potrafił stwarzać zagrożenie pod bramką rywala. Do swojego wkładu 31-latek dołożył też strzelonego gola.
Cancelo nie najlepiej zachował się przy pierwszym golu dla Sevilli, co też pokazuje, że Portugalczyk dalej musi pracować nad swoją koncentracją. Nie ma jednak wątpliwości, że stanowi on wartość dodaną do ataku Barcelony, dzięki czemu drużyna Flicka jest trudniejsza do zastopowania. Szeroki repertuar ofensywny Cancelo stanowi wielką broń Blaugrany, bo 31-latek potrafi zarówno otworzyć grę świetnym podaniem, jak i przełamywać linie rywala poprzez rajd, oraz samemu wykończyć akcję. Posiadanie takich jakościowych graczy robiących różnicę swoimi wyjątkowymi umiejętnościami jest bezcenne.
Komentarze (43)