Real Madryt przegrał wczoraj z Osasuną 1:2, a gola otwierającego wynik meczu strzelił Budimir po rzucie karnym, który został podyktowany po interwencji VAR-u. Tę sytuację postanowił skomentować Joan Laporta i zrobił to we właściwy sobie sposób, wbijając szpilkę w odwiecznego rywala Barçy.
Dobre relacje Realu Madryt i Barcelony są już przeszłością. Strategiczna współpraca obu klubów opierała się na projekcie Superligi, a ponieważ ta okazała się fiaskiem nie ma już nic, co powstrzymywałoby obie strony od "podkładania sobie nogi". Real występuje jako oskarżyciel posiłkowy w sprawie Negreiry, a Joan Laporta nie przepuszcza żadnej okazji, żeby skrytykować Los Blancos.
Prezydent został zaczepiony przez dziennikarzy przed dzisiejszym meczem na Camp Nou. Udzielając wywiadu nie omieszkał wypowiedzieć się w krytyczny sposób o wczorajszym spotkaniu Realu: "Wczoraj był rzut karny, musieli anulować żółtą kartkę Budimira, bo był nadepnięty. To rzut karny z VAR-u, jeden z tysięcy takich jakie gwizdali Realowi Madryt, przy drugim trafieniu nie było nikogo na spalonym i Osassuna wygrała 2:1. Nie widzę gdzie jest problem. Jeden raz nie podarowali im karnego za symulkę ich piłkarza, cóż niech nie narzekają."
To nie pierwszy raz kiedy Joan Laporta otwarcie mówi, że zawodnicy Realu Madryt sumulują faule a sędziowie idą im na rękę. Wydaje się, że prezydent zaostrzył swoje wypowiedzi w okresie wyborczym, chcąc przyciągnąć do siebie bardziej konserwatywnych socios, do których taki przekaz trafia. Przekonamy się, czy ta strategia zapewni mu zwycięstwo w zbliżającym się głosowaniu.
Komentarze (17)