Dani Olmo: Nie uważam się za kruchego

Mateusz Doniec

20 lutego 2026, 06:00

RAC1

35 komentarzy

Fot. Getty Images

Korzystając z pierwszego tygodnia 2026 roku bez podwójnego meczu, Dani Olmo pojawił się w audycji ""Tu diràs u Aleixa Parisé na antenie RAC1, by przeanalizować swoją obecną sytuację - zarówno na poziomie indywidualnym, jak i zespołowym w Barcelonie.

Po dwóch ostatnich porażkach, z Atlético Madryt w Pucharze i z Gironą w lidze, Olmo przyznał, że drużyna wie, "że są rzeczy do poprawy", i że w tym sensie przerwa w tym tygodniu bardzo im służy.

Pomocnik z Terrassy zdobył się na autokrytykę, ale jednocześnie zaznaczył, że w ostatnich meczach nie pomogły im także niektóre decyzje sędziowskie. Jako przykład podał gola Frana Beltrána, który przesądził o porażce na Montilivi – Barcelona domagała się wtedy wcześniejszego faulu Echeverriego na Koundé: "Moim zdaniem to był faul, Jules był pierwszy przy piłce i został wyraźnie nadepnięty". Odnosząc się do anulowanego gola Cubarsíego na Metropolitano, stwierdził z kolei: "Kiedy analiza trwa tak długo, to znaczy, że to powinien być gol".

Mimo utraty prowadzenia w lidze i trudnej sytuacji w Pucharze, Olmo pozostaje optymistą: „Myślę, że możemy odrobić straty na Camp Nou przeciwko Atlético Madryt, i drużyna też w to wierzy. Wiemy, że musimy poprawić wiele rzeczy, ale zrobimy to".

Myśląc o Lidze Mistrzów, przyznał również, że zeszłoroczna porażka w Mediolanie wciąż tkwi im w głowach: "Byliśmy bardzo blisko, ale teraz to dodatkowa motywacja, by spróbować jeszcze raz. Będzie trudno, ale jesteśmy Barçą i chcemy grać oraz walczyć o wszystko". W tym kontekście dodał, że nie przywiązuje wagi do tego, na kogo trafią w 1/8 finału, wskazując PSG i Newcastle jako główne zagrożenia: "1/8 finału Ligi Mistrzów zawsze jest rozgrywana przeciwko rywalowi z najwyższej półki" - zapewnił.

Na płaszczyźnie indywidualnej pomocnik podkreślił, że czuje się dobrze. Ma na koncie 7 goli i 6 asyst, ale chce więcej: "Jestem w dobrym momencie, ale myślę, że najlepsze dopiero przede mną. Fizycznie czuję się dobrze, potrzebowałem regularności i odczucia są pozytywne".

Zapytany o kontuzje, Olmo był stanowczy: "Nie jest tak, że przeszkadza mi, gdy ludzie mówią, że często doznaję kontuzji, ale też się z tym nie zgadzam. Miałem urazy po kontaktach, na które nie mam wpływu, bo to część sportu. Zdarzyły się też kontuzje mięśniowe, głównie w zeszłym sezonie, ale we wcześniejszych sezonach nie było ich aż tyle”. Podkreślił też, że nie lubi tej łatki: "Nie uważam się za kruchego".

W tym kontekście przyznał, że dotarły do niego słowa Víctora Fonta, który podczas jednego z przedwyborczych spotkań mówił o jego częstych problemach fizycznych, podając w wątpliwość zasadność transferu do Barcelony: "Dotarło to do mnie, ale my musimy skupiać się na grze, a oni na tym, co należy do nich, a nie na mówieniu o piłkarzach". Olmo potwierdził również, że już zdecydował, jak zagłosuje 15 marca: "Będę głosował, jestem socio i to mój klub".

Na koniec wyjaśnił genezę swojej charakterystycznej celebracji, inspirowanej zawodnikiem NBA Damianem Lillardem: "Zacząłem to robić w Lipsku, w meczu z Bochum. Koledzy mówili mi, że powinienem mieć własną cieszynkę, a że lubiliśmy Lillarda i nikt wcześniej nie robił tego w piłce nożnej, powiedziałem: ‘dobra, jeśli strzelę gola, to tak uczczę’. I w ten sam weekend trafiłem, przypomniałem sobie i to zrobiłem. A potem już kontynuowałem – na EURO i teraz w Barçy".

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (35)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy