Pep Guardiola nie gryzie się w język jeśli chodzi o manifestowanie swoich poglądów politycznych. Jakiś czas temu bardzo głośno protestował w kwestii Palestyny i brał nawet udział w jednej z manifestacji, na której wygłosił mocne przemówienie. Teraz podjął kolejny gorący temat na konferencji przedmeczowej: imigranci na Wyspach.
Pep w swojej wypowiedzi nawiązywał do słów Jima Ratcliffa, właściciela Manchesteru United, który stwierdził, że „Wielka Brytania została skolonizowana przez imigrantów, którzy wyczerpują zasoby państwa”. Guardiola, jak można się domyślać ma na ten temat zupełnie inne zdanie: „Traktujemy imigrantów, jakby to oni byli problemem dla naszych krajów. Czy to jest problemem, że ja jestem Katalończykiem, a ty Brytyjczykiem? Jaki wpływ mieliśmy na to, gdzie się urodziliśmy? Każdy chce lepszego życia, każdy chce lepszej przyszłości dla siebie i swoich rodzin. Czasami możliwości są tam, gdzie się urodzisz, a czasami w miejscu, do którego się udasz. Kolor skóry czy miejsce urodzenia nie ma znaczenia. Większość ludzi ucieka ze swoich krajów z powodu problemów, które tam występują, a nie dlatego, że chcą wyjechać. Im bardziej będziemy akceptować inne kultury, naprawdę je akceptować, tym lepsze będzie nasze społeczeństwo – nie mam co do tego wątpliwości”.
W komentarzach pojawiły się zarzuty hipokryzji pod adresem Katalończyka. Niektórzy zarzucają mu, że pracuje dla państwa (właścicielem Manchesteru City jest członek rodziny królewskiej Zjednoczonych Emiratów Arabskich), które bardzo źle traktuje pracowników z innych krajów i ma wiele zarzutów dotyczących łamania praw człowieka.
Komentarze (52)