Wczorajsza porażka Barçy z Atlético obfitowała w kontrowersje sędziowskie, z których największą było anulowanie bramki Pau Cubarsíego. Zdaniem Mundo Deportivo władze Blaugrany mają zamiar złożyć formalną skargę do Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej (RFEF).
Wczorajszy występ sędziego Martíneza Munuery (oceniony przez portal ArchivoVAR jako "całkowita porażka") i awaria systemu półautomatycznego spalonego (która spowodowała drugą najdłuższą interwencję VAR w historii hiszpańskiego futbolu) miały wzbudzić wielkie oburzenie wśród przedstawicieli FC Barcelony. Wyraził je już Hansi Flick, który skrytykował nie tylko decyzję o anulowaniu bramki, ale także zbyt łagodne sędziowanie już od pierwszej akcji meczu, w której Giuliano Simeone sfaulował Alejandro Balde, nie oglądając za to żółtej kartki. Dodając do tego fakt, że Argentyńczyk mógł później obejrzeć za kolejny faul na Balde nawet bezpośrednią czerwoną kartkę, Barça poważnie rozważa złożenie skargi na decyzje sędziowskie do RFEF.
Zdaniem Fernando Polo, zespół jest rozżalony także dlatego, że podczas trwającej ponad sześć minut interwencji VAR, ławka rezerwowych Blaugrany na czele z Hansim Flickiem nie otrzymała jakiejkolwiek informacji na temat prowadzonej przez VAR analizy. Komunikat Komitetu Technicznego Arbitrów (CTA) nikogo nie przekonał. CTA podało, że "Półautomatyczny system wykrywania spalonego nie mógł stwierdzić pozycji z powodu "zbyt dużej gęstości zawodników". Z tego powodu wyznaczono linie ręcznie, by podjąć ostateczną i prawidłową decyzję".
Zdaniem zastępcy redaktora naczelnego Mundo Deportivo, mimo że ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła, Barça najpewniej złoży oficjalną skargę do RFEF. Zaznaczamy jednak, że nie ma jednak co oczekiwać, że takim działaniem da się cokolwiek wskórać, choćby miałoby to być tylko przyznanie się władz sędziowskich do błędu - tym bardziej, że według portali analizujących szczegółowo wyznaczanie linii spalonego, rzeczywiście miał on miejsce.
Komentarze (107)