Choć Barcelona wygląda koszmarnie w meczu z Atlético, nie ma również szczęścia. Pau Cubarsí trafił do siatki po stałym fragmencie gry, ale... był na minimalnym spalonym. Sprawdzenie tej sytuacji zajęło sędziom VAR aż sześć minut.
Barcelona miała stały fragment gry. Lamine Yamal wycofał piłkę przed szesnastkę do Fermína Lópeza, który oddał strzał w kierunku bramki. Piłka odbiła się od nogi Roberta Lewandowskiego i trafiła do Pau Cubarsíego, który instynktownym uderzeniem wpakował ją do siatki.
Sędzia, Juan Martínez Munuera pierwotnie uznał bramkę, ale po aż sześciominutowej konsultacji z VAR-em anulował trafienie. Okazało się, że wypatrzono spalonego strzelca gola. Po odbiciu piłki od nogi Roberta Lewandowskiego, Pau Cubarsí miał znajdować się na nieprawidłowej pozycji. Jak widać na załączonym obrazku z wozu VAR, stopa obrońcy była zbyt blisko bramki.
Aktualizacja
22:55 El Chiringuito podaje, że system połautomatycznego wykrywania spalonego nie działał, przez co sędziowie musieli nakładać linie manualnie.
23:20 COPE: CTA (Komitet Techniczny Arbitrów) wyjaśnia, dlaczego tak długo trwała analiza nieuznanego gola Pau Cubarsíego. Półautomatyczny system wykrywania spalonego nie mógł stwierdzić pozycji z powodu "zbyt dużej gęstości zawodników". Z tego powodu wyznaczono linie ręcznie, by podjąć ostateczną i prawidłową decyzję.
Komentarze (54)