Po zdobyciu swojej trzynastej statuetki dla Piłkarza Roku w Polsce Robert Lewandowski udzielił wywiadu tygodnikowi Piłka Nożna. Wspomniał w nim, że dalej jest gotowy fizycznie na grę co trzy dni, a rotacje między nim a Ferranem Torresem wynikają z wizji trenera Hansiego Flicka.
[Leszek Orłowski, Piłka Nożna] Czy obecnie istnieje coś takiego jak rywalizacja o miejsce w jedenastce Barcelony między tobą a Ferranem Torresem? Na każdym treningu walczycie o to, kto zagra w sobotę?
Robert Lewandowski: Tak naprawdę tych treningów między meczami nie ma aż tak dużo, żeby właśnie tam wszystko się rozstrzygało. Dlatego nie powiedziałbym, że to taka bezpośrednia rywalizacja na treningach. Trener Hansi Flick ma po prostu swoją wizję i koncepcję, trzyma się określonego klucza i to jego trzeba by zapytać, jaki on dokładnie jest. My możemy się tylko domyślać, że znaczenie ma na przykład to, kto i ile ostatnio grał oraz z kim mierzymy się w kolejnym spotkaniu. Przy tak dużej liczbie gier rotacje na pozycji napastnika są czymś naturalnym i myślę, że w obecnej sytuacji Ferran i ja możemy na tym skorzystać.
Czy i jak, jeśli w ogóle, upływający czas zmienia twój styl gry?
Wiele osób patrzy na moją grę głównie przez pryzmat wieku, ale to często jest złudna perspektywa. Nie jest już tak, że do szczęścia potrzebuję dziewięćdziesięciu minut co trzy dni, ale fizycznie wciąż jestem na bardzo wysokim poziomie. Dobrze wyglądam na treningach, moje liczby się bronią, pod względem motorycznym nie widzę spadku. Gram nieco mniej minut, ale potrafię dostrzec w tym plusy. Wiem też, że gdyby trzeba było wrócić do rytmu grania co trzy dni po 90 minut, byłbym na to gotowy, tak jak byłem przez całe życie. Nie czuję, żebym odstawał od młodszych zawodników – ani fizycznie, ani piłkarsko.
W 2024 roku jesienią lepiej niż obecnie grały gwiazdy ataku Barçy: Raphinha, Lamine Yamal i także ty. Ale zespół zdobył więcej punktów w pierwszej części sezonu 2025-26. Czy to oznacza, że dziś Barcelona mniej zależy od indywidualności, a bardziej od zespołu?
Nie całkiem zgadzam się z takim postawieniem sprawy. Indywidualności cały czas są naszym wielkim atutem, to one robią na końcu różnicę. Jednak z pewnością można powiedzieć, że złapaliśmy większą równowagę w grze. Każdy, kto się pojawia na boisku, potrafi unieść ciężar. W perspektywie rozgrywek to może być kluczowe.
Jak patrzyłeś z pozycji środkowego napastnika na grę Barçy z bardzo wysoką ustawioną obroną? Nie irytowało cię, że wy tyle strzelacie, ale potem zespół traci tak dużo goli? Wśród ekspertów jest podział: jedni chwalą konsekwencję Flicka, inni ją krytykują.
Ostatnio zaszła na tym polu zmiana i nie gramy już tak wysoko. Staliśmy się bardziej elastyczni w grze obronnej, nie zawsze ryzykujemy tak jak w pierwszym sezonie. W niektórych meczach nadal próbujemy łapać rywala na spalone, w innych strategia wygląda nieco inaczej.
Komentarze (52)