Gerard López, były piłkarz FC Barcelony i trener zespołu rezerw w latach 2015–2018, nawiązał do sprawy Negreiry w wywiadzie dla programu "Radioestadio Noche" na antenie Onda Cero. López stwierdził, że raporty sędziowskie były bardzo użyteczne.
"Nikt nie jest dumny - ani etycznie, ani moralnie - z tego, jak postąpiono w sprawie Negreiry, ale prawdą jest też, że w Barcelonie nikt nie wie, czy te pieniądze zostały wykorzystane po to, by uzyskać korzyści sędziowskie, ani czy da się to w ogóle wykazać. Uważam, że w Barcelonie chce się tę sprawę wyjaśnić - co do tego nie ma wątpliwości - po to, by przestać słuchać pewnych plotek i niektórych kłamstw, które płyną ze stolicy" - stwierdził obecny selekcjoner reprezentacji Katalonii i komentator piłkarski.
Okres, w którym Gerard López prowadził zespół rezerw Barçy, pokrywa się z trzema ostatnimi latami płatności dokonywanych przez klub na rzecz ówczesnego wiceprzewodniczącego CTA José Maríi Enríqueza Negreiry.
Odnosząc się do reputacyjnego wymiaru sprawy, Gerard López również jasno przedstawił swoje stanowisko: "To historyczny błąd, który będzie się za nami ciągnął. Jasne jest, że nikt nie jest tu całkowicie bez winy, ale twierdzenie, że da się udowodnić, iż pieniądze były wykorzystywane do... to już zupełnie inna sprawa - podsumował selekcjoner reprezentacji Katalonii, który w trakcie pracy w klubie wywalczył w drugim sezonie awans rezerw do Segunda División. Ostatecznie, gdy zespół rezerw znalazł się w strefie spadkowej, Gerard López został zwolniony pod koniec kwietnia 2018 roku.
Na koniec Gerard López przyznał: "Przez trzy lata, gdy trenowałem rezerwy, otrzymywałem raporty od Javiera Enríqueza Negreiry, syna Negreiry, i były to dla mnie niezwykle przydatne materiały. To, czy trafiały one do pierwszego zespołu i czy korzystał z nich trener pierwszej drużyny, to już zupełnie inny temat".
Komentarze (22)