Wczoraj w Hiszpanii pojawił się artykuł o policyjnym śledztwie ws. domniemanej napaści na tle seksualnym w domu Lamine Yamala. Szybko okazało się, że wymienienie nazwiska piłkarza Barcelony w tym kontekście okazało się kontrfaktyczne.
Madrycki dziennik ABC poinformował, że toczy się policyjne śledztwo ws. domniemanej napaści na tle seksualnym, jakiej miał dopuścić się starszy brat Ansu Fatiego w… domu Lamine Yamala. Właśnie taki nagłówek widniał przez pewien czas na stronie internetowej gazety, wzbudzając sensację. Wychodzi jednak na to, że dodanie tam nazwiska zawodnika Barçy było wbrew faktom, co stawia pod znakiem zapytania motyw działania autorki artykułu.
Jak pisze ABC, pewna obywatelka Holandii wskazała, że rano 8 lutego, obudziła się nago w jednym z domów Lamine Yamala, a przynajmniej tak jej powiedziano, u boku brata Ansu - Fatinho Jr. Według źródeł policyjnych, jak czytamy w artykule, wcześniej miała ona udać się wraz z nimi (z kim konkretnie, tego autorka nie podaje) i kilkoma przyjaciółmi do dyskoteki Shoko. Kobieta podaje, że już wcześniej była obmacywana przez Fatinho i uważa, że mogła zostać odurzona substancjami psychoaktywnymi. Poddała się już badaniom w tym zakresie. Nie złożyła jeszcze formalnej skargi w oczekiwaniu na ich wyniki.
W tym samym tekście autorka zaznacza jednak, że oficjalne źródła z katalońskiej policji wyjaśniają, że do zdarzenia nie doszło w domu Lamine’a. Być może artykuł był edytowany na jakimś etapie, ale faktem pozostaje, że nazwisko piłkarza Barcelony zostało użyte w tytule tekstu, co poniosło się szerokim echem. Później zostało ono wymazane, nie tylko na stronie ABC, ale też innych dzienników podających dalej tę wiadomość. Nie wiadomo jeszcze, czy Lamine lub kataloński klub zdecydują się na podjęcie działań prawnych w tej sprawie, do czego nawołują internauci.
Do ABC dotarło już oświadczenie Braimy Fatiego, który stanowczo i kategorycznie zaprzecza wszystkim opisywanym wydarzeniom, zapewniając, że całkowicie nie odpowiadają rzeczywistości.
Komentarze (26)