Jednym z głównych powodów, dla których Marcus Rashford mógł w ogóle znaleźć się w Barcelonie był jego konflikt z Rubenem Amorimem. Były szkoleniowiec Manchesteru United nie dopuszczał możliwości powrotu skrzydłowego na Old Trafford, co umożliwiło Barçy wypożyczenie na korzystnych warunkach. Odkąd stery Czerwonych Diabłów objął Michael Carrick sytuacja wyraźnie się zmieniła.
Chociaż 28-latek pełni w Barcelonie rolę zmiennika to doskonale się w niej odnajduje, co potwierdzają jego liczby. Dziewięć bramek i dwanaście asyst na 1792 rozegrane minuty to wynik, obok którego nie można przejść obojętnie. Oczywiście Rashford nie pozbył się swoich największych bolączek, wciąż jest chaotyczny i czasem wydaje się, że nie do końca rozumie pomysł na grę kolegów, jednak nadrabia zaangażowaniem i postawą na murawie. Jego dobra gra nie umknęła Manchesterowi United, który poważnie myśli o jego odzyskaniu.
Problem United polega jednak w tym, że umowa wypożyczenia skrzydłowego zawiera opcjonalną klauzulę wykupu opiewającą na 30 milionów euro. Barça wzięła na siebie większość bardzo wysokiego wynagrodzenia Anglika, ale zapewniła sobie niską kwotę wykupu, co latem biorąc pod uwagę dyspozycję Rashforda nie martwiło Manchesteru United, a teraz okazało się złym interesem. Barcelona nie musi negocjować - jeżeli tylko piłkarz wyrazi chęć dalszej gry w Blaugranie wystarczy aktywowanie klauzuli i Manchester United nie będzie mógł w żaden sposób interweniować. O takich planach klubu informował niedawno Fabrizio Romano.
Wszystko będzie zależało od tego, jak będą wyglądały finanse Barçy latem. Może okazać się, że klubu po prostu nie stać na jednorazową wpłatę 30 milionów euro i trzeba będzie usiąść do stołu negocjacyjnego, żeby rozbić płatność na raty, prawdopodobnie podbijajac przy tym ofertę. Niezależnie od zawiłości budżetowych wydaje się, że Rashford odbudował swoją pewność siebie w Barcelonie i zostanie w niej na dłużej.
Komentarze (9)